Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

02.08.2017 16:42

Bieg Powstania Warszawskiego

Czekałem na ten bieg z zaciekawieniem i nadziejami , z zaciekawieniem dlatego , że nigdy nie biegałem w nocy , a nadzieję miałem na dobry wynik na 10 km. Lekki obiad zjadłem o 13 , a w Warszawie byliśmy po 17 . Odbiór pakietów startowych to bałagan , jedna kolejka po numer , druga dużo dłuższa po koszulkę która choć podawałem numerację jest dużo za duża , a wszystko w potwornej duchocie . Już wszystko mam , jest 18 , myślę że warto by coś zjeść i robię najgłupszą rzecz jaką można sobie wymyślić bo jem kebaba z baraniną . Nigdy takich wynalazków nie jadam i nie wiem dlaczego na to się skusiłem , bo sam wyszedłem na barana . Na starcie staję w strefie 55.00 i pełen nadziei ruszam . Jest już po 21 , latarnie zaświecone , mnie źle się biegnie w tłoku , głowa cały czas na dół bo patrzę pod nogi , przez to tempo jest rwane bo muszę mieć jakieś 2 metry wolnego przed sobą . Chce mi się pić po tym kebabie , czuję że słabnę i po 4 km. odpuszczam , zaczynam truchtać . Punkt nawadniania witam z radością i zabieram ze sobą butelkę wody . Wbiegam do tunelu i jest źle , brak mi tchu , jest duszno , zaczynam iść , denerwują mnie dźwięki puszczane z głośników . Kończy się tunel , łapię powietrze , a tu podbieg . Nie bardzo wiem co się dzieje , trochę idę , mijają mnie kolejni biegacze , a ja myślę tylko o tym aby ten bieg już się skończył . Mijam oznakowanie 8 km. i jest trochę lepiej . Szeroka ulica , mogę pierwszy raz spojrzeć w bok i widzę oświetlony Zamek Królewski i kolorowe fontanny . Wreszcie meta , czas 1 godzina 5 minut , czyli 10 minut gorzej niż zakładałem . To jednak nie jest najważniejsze , zyskałem nowe doświadczenia i już wiem że przed biegiem żadnego jedzenia , ewentualnie banan . Dochodzi też do mnie że biegi w tłoku są nie dla mnie , tym bardziej gdy jest ciemno , bo nie widzę i czuję się niepewnie . Ostatecznym sprawdzianem będzie wrześniowy maraton , gdzie będzie parę tysięcy biegaczy . Ale z biegania nie rezygnuję i w niedzielę biegnę górski półmaraton . 

Czytaj więcej na blogu Bieganie zaczyna się po sześćdziesiątce .

Zobacz także