Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

03.05.2017 18:55

Kierunek: Gołąb. Muzeum Nietypowych Rowerów

Majówka powoli się kończy, ale weekend jeszcze przed nami. Wprawdzie pogoda nie rozpieszcza, ale i tak chętnie korzystamy z wolnego czasu. Biegacze biegają, pływacy pływają, kolarze jeżdżą. Ci ostatni wprawdzie na trenażerach, w obawie przed zniszczeniem roweru w deszczu. Tak czy siak, na wszelkie ćwiczenia i treningi większość z nas znalazła czas. Ale co potem? Gdzie można udać się z rodziną czy znajomymi?

Jeśli tylko słońce wyjdzie zza chmur polecam Wam wycieczkę do Gołębia - miasteczka położonego między Puławami i Dęblinem, niecałe 2 godziny drogi z Warszawy. Można Gołąb potraktować jako główną destynację albo jako przystanek po drodze do tak znanego i obleganego Kazimierza Dolnego. A czemu do Gołębia? W Gołębiu właśnie mieści się niepozorne, ale zaskakujące i ciekawe Muzeum Nietypowych Rowerów, założone przez kustosza Józefa Konstantego Majewskiego.

Przejeżdżając przez Gołąb nie stracicie dużo czasu na poszukiwaniu muzeum. Jadąc główną drogą w miasteczku od razu zauważycie rząd różnorodnych, kolorowych ram rowerowych przytwierdzonych do drewnianego domku - niegdyś sklepu, prowadzonego przez prababcię Pana Józefa. Po przekroczeniu furtki zapewne zostaniecie przywitani przez samego właściciela - uśmiechniętego, serdecznego i niezwykle wesołego. Pan Józef, były nauczyciel, wskaże Wam rząd szkolnych ławek, na których będziecie siedzieć przez cały czas lekcji, wykładu, pokazu, czy może nawet - przedstawienia. Tak tak, na pewno nie spodziewajcie się typowego muzeum, w którym okrążacie stojące w pomieszczeniach eksponaty. Miejsce, do którego zaprasza Pan Józef to muzeum interaktywne! Na pewno nie będziecie się nudzić.

Najpierw poznacie historię roweru. Etapy jego ewolucji, co było zaletą, a co wadą kolejnych projektów dwukołowego pojazdu. Dowiecie się, co pewien brytyjski weterynarz miał wspólnego z pierwszymi oponami i wiele, wiele więcej. Wszystko z dużą ilością poczucia humoru.

Po wstępie poświęconym historii roweru przyjdzie czas na podziwianie najciekawszych jego okazów. Wiele z nich Pan Józef wykonał bądź przerobił samodzielnie. Każdy rower jest inny - z dużym przednim kołem i małym tylnym, z kierownicą skręcającą odwrotnie do kierunku jazdy, taki, na którym siedzi się w pozycji leżącej, czy z kierownicą pod siedzeniem. Jeszcze inny składa się na pół, a jest też taki, który tworzy na drodze dwa ślady - w którym skręcać można nie tylko kierownicą, ale i siodełkiem ;) Rowery różnej wielkości i kształtów, przeznaczone do różnych celów. Każdy przeznaczony do jazdy, ale w każdym ta jazda wygląda inaczej. Trzeba dużo wprawy, żeby opanować je wszystkie i taką wprawą zachwycał Pan Józef, prezentując nam po kolei wszystkie dwukołowe pojazdy. Małe podwórko, na którym odbywa się cała prezentacja wyposażone jest w wąski chodniczek w kształcie owalu. Można jeździć po nim w koło.

Na niektórych rowerach mogliśmy przejechać się sami. Kolejne kółka kręcone po podwórku wywoływały salwy śmiechu, szczególnie podczas jazdy rowerem, w którym szprychy nie schodziły się na środku koła, a nieco z boku, co powodowało, że rower śmiesznie podskakiwał.

 

Jeśli macie ochotę wesoło spędzić czas, pośmiać się i przy okazji dowiedzieć się czegoś ciekawego o rowerach, zachęcam do odwiedzin Muzeum Nietypowych Rowerów w Gołębiu.

p.s. Wybaczcie marną jakość zdjęć - innych brak ;)

Pozdrawiam :)

... i zapraszam na KasiaTeżBiega!

Czytaj więcej na blogu Kasia Też Biega.

Zobacz także

O autorze kasiatezbiega

avatar

Kasia pewnego dnia po prostu wyszła z domu i zaczęła biec. Spodobało się jej! Wyszła jeszcze raz i jeszcze raz - i bardzo to polubiła smile Zaczęła biegać regularnie, bo w końcu zakochała się w bieganiu! Tak, Kasia Też Biega smile