Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

24.03.2014 19:35

Dieta biegaczki, czyli... deser maratończyka

Naukowcy z Uniwersytetu Northumbria udowodnili, że maratończycy w celu lepszej regeneracji organizmu powinni jeść wiśnie. Dlaczego? Bo pomagają organizmowi szybciej wrócić do normy, zwiększając zdolności antyoksydacyjne tkanek ciała, co zmniejsza  podatność na stany zapalne i stres oksydacyjny. Innymi słowy przyśpieszają powrót do pełnej zdolności funkcyjnej mięśni.

Wszystko to za sprawą fitochemikaliów, chemikaliów pochodzenia roślinnego, które działają jak hormony. Te w wiśniach, to antocyjany,  aktywne składniki, które nie tylko przyśpieszają regenerację powysiłkową, ale pomagają również w walce z rakiem, hamują proces starzenia, obniżają poziom cholesterolu, wpływają korzystnie na układ krążenia, wzrok, a nawet pamięć. Wzmacniają i uszczelniają naczynia krwionośne, zwłaszcza te obecne w oku. Poprawiają krążenie krwi, a także wspomagają regenerację rodopsyny, czyli barwnika zlokalizowanego w siatkówce i niezbędnego do prawidłowego widzenia. 

Ale dość tych wywodów naukowych. Skąd wiśnie o tej porze roku? Prawie w każdym spożywczaku znajdziemy mrożone.  A mrożenie to jedna z najdoskonalszych metod przechowywania. Owoce zachowują większość swoich cudownych walorów zdrowotnych i smakowych.

Kupujemy zatem paczkę wiśni mrożonych i paczkę galaretki wiśniowej. A po co galaretka? Bo zawiera żelatynę która jest najlepszym sposobem na regenerację chrząstki stawowej. Kulturyści wsuwają suchą żelatynę, bo jest dużo skuteczniejsza niż glukozamina w pigułkach. Ale po co się katować takim paskudztwem, skoro można połączyć dwa pożyteczne składniki – wiśnie i żelatynę –  w pyszny deser.

Wiśnie zalewamy szklanka gorącej wody, możemy dodać odrobinę brązowego cukru (albo jakiegoś łagodnego w smaku miodu) jeśli przeraża nas kwaśność wiśni. Podgrzewamy wiśnie aż gęsty kompot, jaki nam się wytworzy zacznie wrzeć. Zdejmujemy z gazu, wsypujemy paczkę galaretki wiśniowej, intensywnie mieszamy aż cała się rozpuści. Przelewamy do szklanych pucharków, pozostawiamy do ostygnięcia, po czym wstawiam na  2 godziny  do lodówki. Deser gotowy.

Jest pyszny, gwarantuję. Można zjeść samą jako pyszną przekąskę przed biegiem, albo tuż  po biegu. Można też podać jako deser dodając jogurt naturalny, jogurt grecki, a nawet bitą śmietanę – wedle upodobań.

Smacznego.

Czytaj więcej na blogu run-addict.

Zobacz także

Blogi znajomych runaddict

  • Sekundy motywacji (2)

    9 dni do Maratonu Warszawskiego. Zaczynamy pracę nad psychiką. Ćwiczenie ...

  • #mymoments2013

    To był dobry rok, praktycznie cały kręcił się wokół biegania. W sumie prz...