Co ma piłka do biegania?

- Koncepcja biegania dla przyjemności jest zawodowemu piłkarzowi równie bliska, jak pracownikowi supermarketu pomysł metkowania w czasie wolnym. Generalnie piłkarze nie lubią biegać. Rozumiem ich - po co biegać po ulicy czy lesie, skoro można robić to na boisku, za piłką i mieć z tego dodatkową frajdę? - opowiada trener piłki nożnej, Piotr Krzemień. Czy piłka nożna ma coś wspólnego z bieganiem?

Rozmowa z Piotrem Krzemieniem, trenerem piłki nożnej II klasy. Teraz trenuje zawodników z rocznika 1997 w UKS Varsovia. Pracował również w warszawskich klubach SEMP Ursynów, Delta Warszawa oraz przez 1,5 roku w Mediolanie.

Małgorzata Smolińska: Nie boi się pan, że kiedyś bieganie prześcignie w popularności piłkę nożną?
- (śmiech) To trochę tak, jakby mysz ryknęła na słonia. W Europie, w Afryce, Ameryce Południowej piłka nożna to sport numer jeden i nie sądzę, żeby jej pozycja była zagrożona. Nawet przez siatkówkę, koszykówkę, Formułę 1, Małysza, Otylię i Wentę razem wziętych. Ale podziwiam biegaczy i wszystkich, którzy promują bieganie.

Czy piłkarze biegają dla przyjemności?
- Jestem trenerem grup młodzieżowych, więc mówiąc o piłkarzach, muszę rozróżnić, czy chodzi o młodzież, czy o zawodowców. Piłkarze zawodowi zachowują się inaczej niż chłopcy w wieku 8-16 lat, z którymi pracuję na co dzień. Moi podopieczni to zwykłe dzieci, nastolatki - oprócz futbolu mają masę innych zainteresowań. Jednym z nich bywa bieganie, bo np. ojciec startuje w maratonach i syn ma podobne ambicje. Wielu moich zawodników startuje w szkolnych zawodach, np. w przełajach, i prawie zawsze staje na podium.
A odpowiadając na pytanie... koncepcja biegania dla przyjemności jest zawodowemu piłkarzowi równie bliska, jak pracownikowi supermarketu pomysł metkowania w czasie wolnym. Generalnie piłkarze nie lubią biegać. Rozumiem ich - po co biegać po ulicy czy lesie, skoro można robić to na boisku, za piłką i mieć z tego dodatkową frajdę? W masowych biegach brać udziału nie powinni, bo zawsze jest możliwość dodatkowej kontuzji. Wielu ma taki zakaz wpisany nawet w umowie o pracę.

Czyli raczej nie mam szans na to, że spotkam Michała Żewłakowa czy Roberta Lewandowskiego na starcie półmaratonu?
- Raczej małe (śmiech). Ale to nie znaczy, że nie daliby rady. Zbadano, że podczas meczu ligowego w Anglii, Niemczech czy Hiszpanii zawodnicy (oprócz bramkarzy, rzecz jasna) przebiegają z reguły 10-12 km. Zakładam, że i półmaraton każdy zawodowy piłkarz by zrobił. Marcin Rosłoń, były piłkarz Legii Warszawa, teraz dziennikarz Canal + startuje w maratonach.

Jak wygląda trening biegowy piłkarza?
- Rok piłkarza dzieli się na kilka okresów: przygotowawczy, startowy, roztrenowania. Tylko w okresie przygotowawczym, czyli przed startem każdej z rund ligi, pracuje się nad kondycją, potem już nie. I w trakcie przerwy letniej, i zimowej biega się najwięcej, by zbudować "bazę kondycyjną". W okresie startowym robi się za to z piłkarzami wiele ćwiczeń szybkościowych. Dawniej, jeszcze w latach 70. i 80., modne było zabieranie w zimie zawodników w góry i tam bieganie dziesiątków kilometrów. Do tej pory niektórzy trenerzy uważają, że przygotowanie kondycyjne opiera się na odpowiedniej liczbie przebiegniętych kilometrów. Teraz jednak odchodzi się od tej metody.
Najnowsze tendencje trenerskie zakładają odejście od "czystego" biegania na rzecz biegania z piłką. To dotyczy zarówno pracy z dziećmi, jak i z zawodowcami w okresie startowym. Zazwyczaj efekty, które dotychczas osiągano różnymi rodzajami biegów (ciągły, interwałowy, sprinty), można osiągnąć poprzez odpowiednio dobrane ćwiczenia z piłkami lub rodzaje gier tzw. szkoleniowych.

Jak biegacze powinni uczcić Euro 2012?
- Zachęcam, żeby przypomnieli sobie WF-y w podstawówce i na ten miesiąc pobiegali częściej za piłką.

Dołącz do nas na Facebooku.