To był weekend! Rekordowy półmaraton, Bieg na Kasprowy i zawody na 10 km! [RELACJE]

Praska i Kielecka Dycha, III Półmaraton w Szamotułach, Bieg na Kasprowy, VII Bieg do Gorących Źródeł w Uniejowie na 10 km - to imprezy, które zdominowały miniony biegowy weekend w Polsce.

W szóstej edycji Praskiej Dychy rozegranej w Parku Skaryszewskim w Warszawie, we wszystkich konkurencjach wystartowało około 2 tys. osób.

Ze względu na wysoką frekwencję w biegu głównym na 10 km (835 zawodników), organizatorzy podzielili uczestników na dwie grupy. Jako pierwsi wystartowali biegacze gotowi na przebiegnięcie trasy w czasie poniżej 50 minut, zaś w druga tura była przewidziana dla pozostałych osób. Pierwsze miejsce zajął Emil Dobrowolski (30:46), a wśród pań triumfowały ex aequo: Mariola Ślusarczyk i Izabela Zaniewska (37:10).

Rekordowe frekwencje w Szamotułach i Uniejowie

W niedzielę po raz trzeci odbył się Samsung Półmaraton w Szamotułach. Tam również został pobity rekord pod względem frekwencji. W sumie we wszystkich towarzyszących zawodach wzięło udział blisko 2 tys. zawodników. Bieg na dystansie 21 km ukończyło 1275 osób. Zwyciężył Damian Kabat z Bydgoszczy z czasem 1 godzina, 7 minut i 4 sekundy. W rywalizacji pań najlepsza okazała się Ewelina Paprocka (1:20:41).

aAgnieszka Woźnicka / RunningSucks.pl

Znakomity - rekordowy - wynik pod względem frekwencji odnotowano też w Uniejowie. VII Bieg do Gorących Źródeł na 10 km ukończyło 1106 zawodników. Najszybszy na nowej trasie był ubiegłoroczny zwycięzca Radosław Kłeczek z Gogolina z czasem 30 minut i 18 sekund. Wśród kobiet bezkonkurencyjna była Agnieszka Mierzejewska z Woliborza, która 10-kilometrową trasę pokonała w 35 minut i 13 sekund.

Sygnał do startu dał wystrzał z zabytkowej armaty. Biegacze ruszyli z rynku w centrum, by po kilkuset metrach skierować się na trasę pokazującą najciekawsze miejsca w Uniejowie. Przyjezdni zawodnicy mogli zobaczyć m.in. Kasztel Rycerski, Zamek Arcybiskupów Gnieźnieńskich oraz Uniejowskie Termy. W tym roku organizatorzy zdecydowali się prawie całkowicie zmienić przebieg trasy, która do tej pory uchodziła za jedną z najszybszych w Polsce. - Udało nam się ustanowić rekord frekwencji, cieszę się, że daliśmy radę. Wynik Radosława Kłeczka potwierdza, że nasza trasa ciągle jest bardzo szybka - komentował na gorąco Włodzimierz Chajdas, dyrektor biegu. - Przyjazd takiej liczby zawodników był dla nas prawdziwym wyzwaniem. W pakietach startowych można było znaleźć m.in. karnet wstępu na uniejowskie termy. To sprawiło, że do Uniejowa część uczestników dotarła w sobotę.

- Żona zdecydowała, że karnet wykorzystamy od razu, dlatego przyjechaliśmy pomoczyć się w basenach dzień wcześniej - mówił Marcin, który pomimo kryzysu w połowie trasy ustanowił nową życiówkę.

W Kielcach na luzie i bez napinki

Bieg na 10 km rozegrano też w stolicy województwa świętokrzyskiego. W organizacji imprezy uczestniczył jeden z blogerów serwisu Polska Biega - naszmaraton.pl. Oto fragment jego relacji: „W porównaniu z pierwszą edycją zaszło kilka zmian - zdecydowanie na lepsze. Bieg główny poprzedzony był biegiem przedszkolaka. Prawie setka dzieciaków w asyście rodziców przebiegła 400 metrów, a na mecie odebrała medale. Uśmiechy dzieci, duma rodziców, aktywnie spędzony czas z całą rodziną. Da się? Zdecydowanie tak. Bieg główny. Ponad 400 osób na starcie. Trasa ta sama, co w zeszłym roku, czyli crossowa. Trudna, piaszczysta, miejscami błotnista z wystającymi konarami, a przy tym niezwykle malownicza i urokliwa, szczególnie jesienią. Na mecie wyjątkowej urody medal. Sprawnie działające biuro zawodów, zaangażowani wolontariusze. Szatnie, toalety, prysznice. Posiłek po biegu. To już standard. Jedno się na pewno nie zmieniło. Coś, co zaczyna być znakiem rozpoznawczym biegów organizowanych w Kielcach. Atmosfera. Ta była wyjątkowa a jednocześnie tak dobrze znana wszystkim, którzy tu biegali. Uśmiechnięci ludzie, nikt nie marudził, nie narzekał, było wręcz rodzinnie. Chyba każdy wziął sobie do serca nieoficjalne hasło biegu: „Na luzie i bez napinki”. Myślę, że każdy kto był z nami tego dnia, czuł się ważny. Nieistotne w jakim czasie przebiegł te 10 kilometrów i 700 metrów. Osobiście jestem dumny i pełen podziwu dla mojej żony. Wczoraj przebiegła swoje pierwsze w życiu 10 kilometrów! Chociaż jak sama twierdzi, biegać nie lubi.”

Pierwsze miejsca zajęli: Sylwester Lepiarz, a wśród kobiet Klaudia Kotańska.

Bieg na Kasprowy

W miniony weekend biegano też w górach. W Zakopanem po raz szósty zorganizowano wyścig na Kasprowy Wierch w ramach imprezy Polartec Alpin Sport Tatrzański Bieg pod Górę.

Bieg na KasprowyMarek Podmokły / Agencja Gazeta

W zawodach wystartowało 400 osób. Uczestnicy musieli pokonać 8,5 kilometra i ponad 1 km różnicy wzniesień. Trasa prowadziła z Ronda Jana Pawła II (915 m n.p.m.) przez Kużnice, Myślenickie Turnie, na Kasprowy Wierch (1986 m n.p.m.). Jako pierwszy do mety dotarł Daniel Wosik (RMD Montrail Team/MUKS THM Ostrowiec Świętokrzyski) z czasem 53 minuty i 2 minuty. Wśród kobiet wygrała Dominika Wiśniewska-Ulfik która osiągnęła czas 1:00:03.

Zwykłemu turyście pokonanie tej trasy zajmuje najczęściej około trzech godzin. - Najtrudniejsze dla mnie było ostatnie 500 metrów. Duże przewyższenie, lód, obsypujący się śnieg oraz porywy przenikliwie zimnego wiatru dawały się mocno we znaki - komentował na mecie Wosik.

To właśnie panujące w Tatrach zimowe warunki, nie pozwoliły pobić ubiegłorocznego rekordu wynoszącego 50 minut i sześć sekund. W sobotnie przedpołudnie w górach, było słonecznie lecz wiał zimny wiatr powodujący odczucie chłodu. Na trasie biegu zalegała spora warstwa śniegu, która miejscami przekraczała 30 cm, a padający wcześniej deszcz utworzył na niej zalodzoną warstwę.

a

Przed samym startem ratownicy TOPR przetarli szlak jednak zawodnicy musieli bardzo uważać na zalodzone miejsca kryjące się pod śniegiem.

Bieg na Kasprowy Wierch z roku na rok jest coraz bardziej popularny. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zapisy na tegoroczną listę startową skończyły się po 12 minutach. Z przyczyn organizacyjnych na starcie nie może stanąć więcej niż 400 zawodników.

Współpraca: Maciej Woźnicki, Bloger: Naszmaraton.pl, Marek Podmokły, Zakopane