Seks przed zawodami. Wskazany czy zakazany? Cz. 1

Uprawiać seks przed zawodami czy nie? To pytanie doczekało się wielu różnych odpowiedzi i niemal żadnych konkretów. Analizujemy te pierwsze i próbujemy dojść do tych drugich.

Organizatorzy tegorocznego maratonu w Londynie twierdzili, że uprawiając seks na dzień przed startem, można polepszyć swój wynik.

Mniej więcej 2,5 tysiąca lat temu co innego uważał jeden z największych myślicieli - Platon. W międzyczasie wypowiadali się na ten temat różni naukowcy, sportowcy, trenerzy i lekarze. Nikt nie podał jednoznacznej odpowiedzi.

Na początku przyjrzyjmy się zawodowym sportowcom.

Podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku - w samej tylko wiosce olimpijskiej - rozdano 150 tysięcy prezerwatyw. Ryan Lochte, amerykański pływak i 11-krotny medalista olimpijski, powiedział, że jest pewien, iż około 70-75 procent sportowców, którzy brali udział w ostatnich igrzyskach, w trakcie tej dwutygodniowej imprezy, przynajmniej raz uprawiało seks.

Ponad rok temu w programie Jima Rome'a zawodniczka MMA, Ronda Rousey stwierdziła, że „lubi być zajęta na noc przed walką”. Rousey najwidoczniej służył ten tryb życia, bo osiągała świetne wyniki.

"The Greatest" i jego celibat

Jest też sporo danych i relacji, które sugerują, że seks przed zawodami wcale nie jest wskazany. A gdy mówią to najwięksi z największych, trudno z tym dyskutować.

Legendarny bokser Muhammad Ali, specjalnie nakładał na siebie celibat. Bał się, że uprawianie seksu pozbawi go siły do walki. Z kolei Marty Liquori, amerykański średniodystansowiec oraz trener NFL Marv Levy twierdzili, że wieczorne igraszki są mordercami wyniku.

Podobnej zasady trzymał się Bill Bowerman, trener lekkiej atletyki, założyciel Nike i twórca jednego z najlepszych powiedzeń w historii sportu („Jeśli masz ciało, jesteś atletą”). Bowerman poprosił Dave'a Wottle'a (biegacza na 800 metrów), aby ten przełożył datę ślubu na po igrzyskach olimpijskich w 1972 roku. Wszystko dlatego, żeby przypadkiem zawodnik nie wypadł z formy.

Pele też lubił... baraszkować?

Nie wszyscy specjaliści są przeciwnikami uprawiania miłości przed ważnymi startami. Antonio Miguel, szef sztabu medycznego w Club Universidad Nacional Pumas, twierdzi, że zakazywanie seksu sportowcom jest wynikiem braku wiedzy na ten temat. Tłumaczy, że seks pozwala poczuć się zrelaksowanym i zadowolonym. W efekcie powoduje pozbycie się lęku przed uczestnictwem w zawodach. - Przykład? Nawet Pele przed najważniejszymi meczami wcale nie przestawał baraszkować ze swoją żoną - mówi Miguel.

Szefowa katedry medycyny sportu na Uniwersytecie w Meksyku dr Maria Cristina Rodriguez Gutierrez, podkreśla, że

seks nie jest niczym złym.

Chodzi o to, aby sportowiec był wypoczęty, wyspany, dobrze się odżywał, nie pił alkoholu i nie palił papierosów, bo to źle wpływa na ciało.

Teorię dr Rodriguez w nieco prostszy sposób potwierdza Casey Stengel, emerytowany zawodnik baseballa. To on jest autorem słów: „spędzenie nocy z kobietą nigdy nie zaszkodziło żadnemu profesjonalnemu baseballiście. To bycie na nogach przez całą noc i poszukiwanie tej kobiety powodowało problemy.”

Według dr Rodriguez jedynym przypadkiem, w którym seks może negatywnie wpływać na wydajność sportowca są sporty walki. Co też nie zawsze musi być prawdą - biorąc pod uwagę przykład Rondy Rousey. Rodriguez podkreśla jednak, że nie można zakazywać seksu żadnemu sportowcowi, bo obecnie nie ma żadnych jednoznacznych badań na ten temat.

Tyle przykładów z życia. Bardziej konkretnych odpowiedzi szukaliśmy u seksuologów. Ich opinie na temat seksu w sporcie w kolejnym artykule.

Chcesz porozmawiać? Zapraszam na mojego Twittera @szczepanradzki (http://www.twitter.com/szczepanradzki)