Licencje biegaczy i certyfikaty jakości imprez. Skok na kasę amatorów, czy troska o ich bezpieczeństwo?

Chcemy usystematyzować biegi uliczne w Polsce, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa zawodników - to stanowisko Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. - Na razie wygląda to na skok na suwerenność biegaczy i chęć zarobienia na nich, wobec wzrostu popularności biegania - odpowiada Marcin Kuriata, organizator Biegu Niepodległości, największej imprezy biegowej w kraju.

Orlen Warsaw Marathon 2015

Biegowe ciekawostki, porady i newsy. Śledź nas na Facebooku i Twitterze @PolskaBiega

Część rewolucyjnego projektu pt. „Klub biegacza PZLA” zaprezentował Janusz Szydłowski, przedstawiciel PZLA podczas zjazdu Polskiego Stowarzyszenia Biegów w Zielonej Górze. Nowe propozycje miałyby obowiązywać już od przyszłego roku. Czego konkretnie by dotyczyły? Aby wystartować w niektórych masowych imprezach (m.in. rangi mistrzostw Polski), biegacz musiałby posiadać licencję uzyskaną od PZLA.

W zamian - jak wynika z prezentacji PZLA - uczestnik otrzymałby „wysokie standardy organizacji imprez biegowych”, „atrakcyjny program”, „wszystkie wyniki ratyfikowane przez PZLA” oraz „wspólną bazę wyników”.

Szydłowski: - Zależy nam na usystematyzowaniu biegów ulicznych w Polsce, stworzenia modelu organizacji, w szczególności w trosce o bezpieczeństwo zawodników.

W zamyśle działaczy jest też wprowadzenie już płatnej tzw. Karty Premium, zwanej licencją (z większym pakietem - m.in. zniżkami w sklepach sportowych).

W środowisku biegowym zawrzało

Mocne stanowisko w tym temacie zajął m.in. Jakub Abramczuk, autor bloga 100hrmax.pl na serwisie PolskaBiega.pl. - Już wszyscy będziemy amatorami-profesjonalistami. Z licencją, ubezpieczeniem, składkami i dokładną historią naszych startów i zakupów (zniżkowych, dzięki karcie) w centralnej bazie danych PZLA. Bazie, której zawartość będzie bezcenna dla wszystkich marketingowców i reklamodawców z branży sportowej. Zaś nasi wybitni sportowi działacze zyskają kolejny do istnienia - będą systematyzować i strukturyzować. Przez lata. Za nasze pieniądze - napisał na blogu. - Chciałbym podziękować uczestnikom zjazdu Polskiego Stowarzyszenia Biegów za prezentację tej szczytnej inicjatywy. Za to, że uważają mnie za półgłówka, od którego można wziąć pieniążki i poprowadzić go za rączkę, bo sam sobie nie poradzi. Jeżeli szukałem jakiegoś mocnego pretekstu do zrezygnowania ze startów w miejskich biegach masowych, to właśnie dostałem.

Co na to Szydłowski? - Kwestia badania lekarskiego jest dobrowolna. Będziemy zalecać i promować standard badań przygotowany przez polskich i europejskich specjalistów. To tylko propozycja badań na bardzo dobrych warunkach finansowych. Nikogo nie będziemy do tego zmuszać - twierdzi.

c

Na zjeździe PSB została także zaprezentowana druga część projektu, dotycząca organizatorów imprez. Ci też - podobnie jak biegacze - mieliby posiadać specjalną licencję. Taki certyfikat byłby bezpłatny, ale jednym z warunków byłoby pokrycie kosztów delegata technicznego PZLA. Jakie korzyści wynikałyby z posiadania takiego certyfikatu? W prezentacji PZLA znalazły się takie punkty: „impreza wpisana do oficjalnego kalendarza PZLA”, „prawo o ubiegania się o status imprezy rangi mistrzostw Polski”, „prawo o ubiegania się o status imprezy w ramach Polish Road RacesTour”, „wysoki prestiż wobec uczestników oraz partnerów imprezy”.

Wiele mniejszych imprez upadnie?

Pojawiły się głosy, że wiele niekomercyjnych zawodów, które nie pobierają opłat od uczestników, zakończy dalszą działalność. - Nie poznaliśmy dokładnych założeń tego pomysłu i za bardzo nie wiem, czemu ma on służyć. Jeżeli rzeczywiście jego efekt wiązałby się z dodatkowymi obostrzeniami i kosztami dla organizatorów, to myślę, że wiele imprez może zniknąć z biegowej mapy Polski. Jeśli to się potwierdzi, to będziemy się zastanawiać nad dalszymi działaniami - uważa Jakub Fedorowicz, koordynator ogólnopolskiego cyklu parkrun, darmowych biegów na 5 km.

I dodaje: - Mimo wszystko chciałbym wierzyć, że za tym projektem stoją naprawdę słuszne zamiary, czyli chęć zwiększenia bezpieczeństwa na zawodach. Chociaż z drugiej strony uważam, że większy sens miałaby kampania społeczna skierowana do biegaczy, która by zachęcała do regularnych badań.

Na konferencji w Zielonej Górze obecny był Marcin Kuriata, organizator Warszawskiej Triady Biegowej „Zabiegaj o Pamięć” w tym Biegu Niepodległości, największej imprezy biegowej w Polsce. - Nieporozumieniem był sposób, w jaki cała koncepcja została zaprezentowana. Przedstawiciel PZLA nie był zorientowany w środowisku, do którego mówił. Nie potrafił odpowiedzieć na pytania z sali od organizatorów czołowych imprez biegowych w Polsce. Oferta, którą proponuje PZLA również świadczy o nieznajomości świata amatorskich imprez biegowych. Przecież większość dużych biegów już dawno wypełnia kryteria wymagane przez PZLA - mówi Kuriata. - Moim podstawowym zarzutem wobec PZLA jest fakt, że nikt nie skonsultował projektu z samymi zainteresowanymi. O tym pomyśle słyszałem już dwa lata temu, więc był na to czas.

Skok na suwerenność i kasę biegaczy?

Janusz Szydłowski, przedstawiciel PZLA, stara się odpierać zarzuty. - Nie chcemy wprowadzać żadnego przymusu. Przynależność do tego projektu będzie tylko i wyłącznie dobrowolna. Proponujemy poddanie się przez organizatora czegoś w rodzaju procedury sprawdzającej standardy bezpieczeństwa i jakości biegu. Mniej więcej coś na wzór gwiazdek Michelina, używanych przy ocenie restauracji. Jeszcze raz powtarzam - posiadanie karty biegacza oraz certyfikaty dla organizatorów będą dobrowolne. Z pewnością nikt nie będzie jej wymagał od osób, które chcą startować po ulicach, parkach lub w lasach.

Kuriata: - Korzyści dla biegaczy i organizatorów wynikające z propozycji PZLA są bardzo wątpliwe. Nie widzę powodu, dla którego któraś ze stron miałaby się przyłączyć. Opierając się na informacjach, które usłyszeliśmy na konferencji, jako organizator biegów nic z tego, co zaproponował PZLA nie jest dla mnie interesujące. Dlaczego PZLA wkracza w rekreację? Sport amatorski nie leży w jego kompetencjach. Marek Tronina [organizator Maratonu Warszawskiego] zacytował Ustawę o Sporcie, gdzie jest wyraźnie napisane do czego został powołany PZLA. Janusz Szydłowski tłumaczy, że robią to, bo takie regulacje obowiązują na całym świecie. To nieprawda. Po tym co do tej pory usłyszeliśmy, wygląda to na skok na suwerenność biegaczy i chęć zarobienia na nich, wobec wzrostu popularności biegania - kończy.

Szydłowski: - To była jedynie konsultacja części tego projektu. Odnoszę wrażenie, że środowisko zareagowało na ten pomysł zbyt nerwowo. Chcieliśmy jedynie poznać opinię organizatorów w kwestii dotyczącej kryteriów przyznawania certyfikacji biegom.

Tekst: Damian Bąbol, obserwuj autora na twitterze

Współpraca: Magda Sołtys

c

Czy licencje dla biegaczy to dobry pomysł?
Komentarze (219)
Licencje biegaczy i certyfikaty jakości imprez. Skok na kasę amatorów, czy troska o ich bezpieczeństwo?
Zaloguj się
  • junk92508

    Oceniono 645 razy 625

    Cieniasy powinni brać przykład z tfurcuw!

    1. podatek od każdej pary butów - bo może być użyta do biegania

    2. abonament biegacza - każdy posiadacz butów byłby zobowiązany płacić abonament

    3. ponieważ biegać każdy może i jest to misja publiczna PZLA to powinni lobbować by abonament płacił każdy - niezależnie od tego czy ma buty czy nie - przecież bieganie to misja PZLA i należy założyć że każdy Polak korzysta i doliczać to po prostu do PIT

  • gabriel

    Oceniono 387 razy 381

    W dalszej kolejności szkoły biegania oraz wojewódzkie ośrodki ruchu biegowego. Egzamin teoretyczny z biologii, biomechaniki, chemii, i fizyki. Do rozwiązania zadania o tarciu buta o podłoże, średniej prędkości na danych trasach, spalaniu kalorii, i prawidłowych kątach biegu.

    Egzamin praktyczny będzie zawierał rozpoznanie prawidłowych wkładek do butów biegowych, poprawne zakładanie skarpetek oraz stroju biegowego i sznurowanie buta, a także poprawną rozgrzewkę, przedbiegową.
    Sam bieg będzie oceniany pod względem poprawności długości kroku sylwetki, odpowiedniego przyspieszania i zwalniania, a także ekonomiczności biegu - w tym pomiar wydychanego CO2 i zakwaszenia mięśni po biegu. Za przekroczone normy oczywiście egzamin nie będzie zdany.

    To wszystko za jedyne 2000 PLN, na egzamin będzie można wziąć kredyt chwilówkę.

    Wszyscy niecertyfikowani biegacze będą zaś bezwzględnie ścigani przez odpowiednie organa, bo kto kto widział żeby ludzie biegali sobie tak bez ładu i składu......

  • staszko89

    Oceniono 316 razy 294

    Co w przypadku, gdy będę chciał biec w kierunku uciekającego autobusu? Czy dostanę mandat za brak odpowiednich uprawnień? Chore.

  • b.lange

    Oceniono 227 razy 223

    Ja mogę zaproponować PZLA żeby płacili każdemu amatorowi za propagowanie biegania. nie będę pazerny może być 5 zł za kilometr.

  • moskwa80

    Oceniono 226 razy 222

    tam gdzie pojawia się PZLA kończy się sport

  • morfeusz_1

    Oceniono 187 razy 181

    Po to był spis teraz mają wszystkich biegaczy na widelcu, od razu mówiłem że najzdrowsze jest bieganie po lesie ;)
    --
    Po Bandzie

  • hucek76

    Oceniono 177 razy 175

    Pozwolę sobie zabrać głos, jako czowiek, który rocznie organizuje trzy imprezy biegowe w 26-tysięcznym Żaganiu. Zaznaczę - organizuje je z pasji, za darmo, z grupą takich pozytywnych wariatów, jak ja... Nie zarabiamy na tych biegach, robimy je dla ludzi, tak by byli zadowoleni i chyba są...
    Ale do rzeczy... Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy z punktu widzenia organizatora.
    Ubezpieczenie to akurat sprawa ważna i nie tak droga. Może podnieść opłatę startową o 5 zł.
    Ale jest inny problem. Większość biegów w Polsce nie posiada na dziś statusu imprezy sportowej, a jedynie imprezy rekreacyjnej - po prostu swoistego happennigu...
    Obawiam się, że licencja PZLA spowoduje, że takową imprezą sportową się stanie (jeżeli o licencję się nie postarasza będziesz "wytykany palcami" przez PZLA). A to w przypadku większości biegów oznacza, przy przekroczeniu tysiąca uczestników - status imprezy masowej, czyli m.in. ok. 50 licencjonowanych ochroniarzy na każdy bieg!
    Czy ktoś w PZLA wyobraża sobie, jakie to są koszty dla organizatorów biegów, którzy na dziś zabezpieczają trasę np. przy pomocy żołnierzy lub ochotniczych straży pożarnych? No i przed czym i przed kim będzie ta ochrona zabezpieczać (a wymóg ustawowy jest). To spowoduje ogromny wzrost po stronie kosztów:(
    Nie będę już wspominał o, jak to wspomniał Pan z PZLA "tylko" delegacie Związku, który za łaskawy przyjazd skasuje ponad 500 zł, bo wydelegują go z daleka, każą nakarmić i zapewnić nocleg...
    My np. w Żaganiu mamy biegi organizowane społecznie, ale już duże (na 500-700 osób startujących) i jak powiem sponsorom, że ich kasa idzie na ochronę i pana z PZLA, to mnie w najlepszym wypadku wyśmieją:(
    Stowarzyszenie biegów w jednej organizacji - tak! Płacenie haraczu PZLA - nie.
    Jeżeli związek chce się o nas zatroszczyć, niech stworzy odpowiedni wydział, zaprosi do działania w nim realnych organizatorów biegów ulicznych i da im do dyspozycji budżet. A nie próbuje działać w drugą stronę:(
    Tomasz

  • dunedain_1975

    Oceniono 146 razy 144

    Squr... Kolejne dziady rodem z PRL próbują naciągnąć amatorów na kasę.
    Biegam 4-5 tys. km rocznie, po ulicach, po łąkach i lasach i nie potrzebuję do tego żadnej licencji.

  • r0b0l

    Oceniono 136 razy 134

    polski związek czegoś tam i od razu wiadomo że przewał....

    To ja sie wolę do Folkssturmu zapisać

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX