Licencje dla biegaczy. PZLA vs. organizatorzy biegów: "To niemądry pomysł urzędników"

Polski Związek Lekkiej Atletyki chce od przyszłego roku wprowadzić płatne licencje dla biegaczy amatorów i certyfikować imprezy, w których startują. Organizatorzy biegów są oburzeni, a działacze PZLA uspokajają.

f

Plan związku: wprowadzić dla amatorów darmową kartę biegacza i licencję, tzw. premium - za około 40 zł rocznie. Biegacz otrzymałby w zamian „kalendarz certyfikowanych biegów”, „wysokie standardy organizacji imprez”, „atrakcyjny program”, „wszystkie wyniki ratyfikowane przez PZLA” oraz „wspólną bazę wyników”. Licencja premium dodatkowo dałaby mu ubezpieczenie, zniżki na sprzęt sportowy, rabaty na opłaty startowe oraz korzystne ceny za kompleksowe badania medyczne we wskazanych placówkach.

Związek chce też wydawać licencje imprezom. I oceniać poziom organizacji. Certyfikat byłby bezpłatny, ale warunkiem jego otrzymania byłoby ubezpieczenie uczestników od niebezpiecznych wypadków NNW oraz pokrycie kosztów przyjazdu delegata związku. Projekt ma już nazwę: „Klub biegacza PZLA”. Organizatorzy imprez - w Polsce rocznie rozgrywa się ich około 2000 - dowiedzieli się o nim w weekend, podczas zjazdu Polskiego Stowarzyszenia Biegów w Zielonej Górze.

- Oczywiście, bez licencji też będzie można startować w biegach masowych - uspokaja Sebastian Chmara, wiceprezes PZLA.

Mimo to, w środowisku biegowym zawrzało. - Oferta PZLA świadczy o nieznajomości świata amatorskich imprez biegowych. Przecież większość dużych biegów już dawno wypełnia kryteria wymagane przez PZLA - mówi Marcin Kuriata, organizator Warszawskiej Triady Biegowej „Zabiegaj o Pamięć” w tym Biegu Niepodległości, największej imprezy biegowej w kraju. - Dlaczego PZLA wkracza w rekreację? Sport amatorski nie leży w jego kompetencjach. Dla mnie wygląda to na skok na suwerenność biegaczy i chęć zarobienia wobec wzrostu popularności biegania. Nie widzę w tym żadnych korzyści, więc nie przyłączę się.

Nie przyłączy się też Marek Tronina, szef Maratonu Warszawskiego: - Jaki bałagan w biegach amatorskich? Są na bardzo wysokim poziomie. Mam nadzieję, że ten głupi pomysł wyląduje tam, gdzie jest jego miejsce. Uważam, że to kolejny niemądry pomysł urzędników na to jak uzasadnić swoje istnienie i stworzyć kolejne miejsce pracy dla innych urzędników.

- Jeszcze niedawno słyszałem zarzuty, że związek nie ma żadnej kontroli nad biegami masowymi. Teraz, kiedy wychodzimy z jakąś inicjatywą, jesteśmy krytykowani z każdej strony - mówi Chmara. - Nie chcemy wprowadzać żadnego przymusu, a już tym bardziej dobierać się do kieszeni zawodnikom.

Tekst: Damian Bąbol

Komentarze (30)
Licencje dla biegaczy. PZLA vs. organizatorzy biegów: "To niemądry pomysł urzędników"
Zaloguj się
  • 32gb

    Oceniono 48 razy 44

    PZLA się skompromitowało. Zamiast do amatorów biegaczy powinni wyciągnąć rękę do amatorów chodziarzy. To jest zasięg totalny.

  • his_dudeness

    Oceniono 38 razy 36

    Nie wolno pozwolić PZLA na takie rozwiązanie, bo pewne jest, że potem na tym nie skończą.

  • kain_brat_abla

    Oceniono 24 razy 22

    Kasa, misiu, kasa...

  • marczii

    Oceniono 16 razy 16

    Biegam i „wysokie standardy organizacji imprez” otrzymuję od zawsze, bez śmiesznych, z góry narzuconych kart. Mnie takie podejście tylko zniechęci do masowych imprez. Biegam, bo lubię i strasznie nie lubię jak ktoś mi narzuca sztuczne, niepotrzebne rozwiązania.

  • fajny_zajety

    Oceniono 11 razy 11

    Zawsze w życiu należy zadawać pytanie PO CO?
    Po co powstają związki?
    - żeby zarabiać kasę
    Po co wybiera się prezesa związków?
    Ktoś musi zarabiać najwięcej.
    Po co przystępować do związków skoro ma się dobrą pracę?
    Żeby odpocząć i zarobić.
    itd...

  • wespazjan300

    Oceniono 10 razy 10

    Jednak niektóre głowy cały czas przesiąknięte są komunistyczną chęcią do uregulowania wszystkiego i najlepiej centralnego sterowania. Kiedyś do legalnego wspinania się w Tatrach wymagano tzw. karty taternika. Po pewnym czasie zniesiono ten wymóg, dzięki buntowi większości środowiska. Pewnie i teraz tak będzie. Jednak magia dużych cyfr i pełnych porfeli zaćmiła zdrowy rozum! Absolutnie trzeba nagłaśniać, wytykać palcami i nie dać sobie wejść na głowę. Te kilka przypadków, które przydarzyły się na przestrzeni kilku lat, nie może dawać mandatu do robienia cyrku i prywatnego folwarku przez pzla! Informować, propagować szczególnie należy okresowe badania nie tylko biegaczy, ale wszystkich ludzi (ciekawe czy każdy lekarz rodzinny da skierowania na kompleksowe, okresowe badania ...). Ubezpieczenia, owszem ale DOBROWOLNE! To w końcu biegaczowi najbardziej zależy na tym, aby w razie "w" jego bliscy byli zabezpieczeni. Nie wierzę w szlachetne intencje aparatczyków pzla.

  • natenczas_wojski

    Oceniono 9 razy 9

    Opłata dała by: "ubezpieczenie" - też mi łaska.. jaki zakres?, "zniżki na sprzęt sportowy" - jak ich znam , to co jest po 100 zł to w sklepach które rekomendują będzie po 500 zł
    "rabaty na opłaty startowe" - po uprzedniej podwyżce...niech się w doope cmokną
    "oraz korzystne ceny za kompleksowe badania medyczne we wskazanych placówkach." i tu mnie ujęli. Nie potrafią zapewnić badań dla licencjonowanych zawodników, ba, reprezentantów kraju a obiecują to amatorom :-))) . Gruchy na wierzbie !
    Prosimy odwalić się od pasjonatów. Szukajcie kasy gdzie indziej.
    Znam wielu fanów, szczególnie starszych którzy przestali brać udział w zorganizowanych biegach bo idioci-organizatorzy zwietrzyli interes i zaczęli brać po 50 zł startowego. A prenie zgarniali Kenijczycy którzy masowo walą w Europę w ten sposób zarabiać.
    GOŃCIE się - ja mam swój park.

  • jakmi

    Oceniono 9 razy 9

    Podatek od biegania?
    A co z chodzeniem - za to też nie powinni brać się amatorzy bez uprawnień :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX