Dlaczego krótkie wyścigi i ostre treningi są tak kasujące?

Trening wytrąca nasz organizm z równowagi. Wysilamy się nie tylko w czasie samego biegu, ale także po jego zakończeniu. Poszczególne systemy naszego ciała zużywają energię, żeby doprowadzić się do porządku, uzupełnić braki paliwa, zająć się mikrouszkodzeniami, przywrócić równowagę elektrolitów, hormonów.

Mając wzorzec zużycia tlenu przed treningiem, możemy określić intensywność tych prac naprawczych w naszym ciele. A po "wielkości robót" poznać pośrednio zniszczenia. Wygodnym sposobem pomiaru jest różnica w poborze tlenu przed i po treningu. Parametr ten nazywany jest EPOC - od angielskiego terminu Excess Post-exercise oxygen consumption. W laboratoryjnych warunkach można go mierzyć bezpośrednio. Ale ze względu na koszty maszynerii sięgające setek tysięcy złotych oraz wątpliwą wygodę przesiadywania po treningu z maską na twarzy - popularniejsze są metody pośrednie.

Biegi spokojne

Podstawową jednostką pomiaru są mililitry tlenu na kilogram masy ciała. Liczymy tylko ponadstandardowe zużycie tlenu - względem standardu dla danej osoby. Okazuje się, że wartość ta jest bardzo mocno zależna od czasu trwania treningu, a także od jego intensywności. Dodatkowo, nie ma ona charakteru liniowego. Ćwiczenia trwające długo - spokojne wybiegania czy wycieczki biegowe, pozwalają często na bieżącą regulację organizmu. W ich wypadku EPOC przyjmuje niskie wartości, które nieznacznie rosną wraz z mijającym czasem. Po godzinnym, spokojnym wybieganiu zużywamy dodatkowo średnio 60 mililitrów tlenu na kilogram masy ciała (EPOC = 60). Szybko dochodzimy do siebie. Energia potrzebna na odbudowę organizmu jest niewielka.

Biegi "na ostro"

Zupełnie inaczej wygląda zależność dla treningów wysokiej intensywności. Gdy zwiększamy intensywność, EPOC zmienia się dramatycznie. Okazuje się, że aby uzyskać EPOC równy 60 ml/kg przy treningu w tempie wyścigu na 3000 m wystarczy biec przez 5 minut. A kontynuacja takiego wysiłku przez 20 minut (o ile ktoś jest w stanie, ale załóżmy, że ściga się na 5 km) powoduje wzrost EPOC do 250 ml/kg. Jeśli mieliście do tej pory problem z ocenieniem, czy wyścig na krótkim dystansie jest eksploatujący dla organizmu - znacie odpowiedź. Potrzebujecie ponad cztery razy więcej energii by wrócić do równowagi, w porównaniu z codziennym wybieganiem.

Największa aktywność mechanizmów regulacyjnych organizmu jest rejestrowana w chwilę po zakończeniu ćwiczeń i powoli maleje, gdy ciało wraca do równowagi. W czasie badań stwierdzono podwyższone spalanie tlenu aż do 38 godzin po zakończeniu biegu. Teoretycznie regeneracja najszybciej będzie następować, jeśli zupełnie zaprzestaniemy ruchu, jednak doświadczenie trenerów pokazuje, że lepsze rezultaty uzyskuje się po zastosowaniu spokojnych ćwiczeń wychładzających. Truchtu i statycznego rozciągania.

Zmienność

EPOC wykazuje podobne wahania jak tętno. Jest zależny od dyspozycji dnia, samopoczucia, zdenerwowania, niewyspania, itp. Jeśli trening ma zmienną intensywność - EPOC może maleć w czasie faz odpoczynku. EPOC sprawdza się w sportach angażujących duże grupy mięśni - w bieganiu, kolarstwie czy pływaniu. Jest mało wiarygodny na siłowni, gdzie dane ćwiczenia mogą nierównomiernie obciążać izolowane partie ciała.

Jak wygląda pomiar pośredni?

Żeby domowym sposobem określić EPOC, potrzebny jest pulsometr mierzący subtelne różnice w czasie pomiędzy poszczególnymi skurczami serca. Już dawno panowie w białych kitlach zauważyli, że wspomniane wariacje tętna pozwalają dosyć dokładnie określić wiele parametrów pracy organizmu, mających z sercem mało wspólnego. Badacze z firmy Suunto - fińskiego eksperta w dziedzinie pulsometrów - sugerują, że pomiar tętna wykonany za pomocą paska na piersi i zegarka pozwala ocenić częstotliwość oddechów z dokładnością do 93%, zużycie tlenu z dokładnością do 88%, wymianę gazów - wentylację do 86%, a zużycie energii do 89%. Na podstawie tych pomiarów szacują EPOC i wyświetlają go na tarczy zegarka.

Zastosowanie?

Wartość EPOC pozwala określić wielkość obciążenia treningowego. Jeżeli sprzęgniemy go z pomiarem czasu i prędkości biegu, uzyskujemy bardzo dobry wskaźnik określający wpływ treningu na zawodnika. Mając komplet danych wiemy, czy trening był ciężki, czy łagodny - i to niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z zawodnikiem elity, który z uśmiechem znosi interwały w stylu Emila Zatopka, czy truchtaczem przygotowującym się do pierwszej dychy.

Artykuł opublikowany za zgodą miesięcznika BIEGANIE (www.bieganie.com.pl)

Krzysztof Dołęgowski

Dołącz do nas na Facebooku.