Malta, Dziewicza Góra, Rusałka... Gdzie biegamy w Poznaniu? [Poznań Biega]

Poznań to miasto, w którym zacząłem biegać. Tutaj pierwszy raz przebiegłem 15, 20, 30 kilometrów. Tutaj pierwszy raz przebiegłem maraton. Tutaj od ponad pięciu lat mieszkam i trenuję. W różnych miejscach, o różnych porach dnia i nocy. Przetestowałem chyba każdą możliwą drogę, ścieżkę, dziurę i pagórek. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tego, gdzie warto biegać , jakich tras unikać w święta, gdzie zrobić interwały, podbiegi, a w którą stronę ruszyć na długie wybieganie. Gdzie da się biegać nocą bez czołówki, a gdzie można spotkać dzika. Zapraszam!

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Olszak
Lasek Olszak II. Fot. Jakub Wolski

Ścieżki biegowe w Poznaniu, nad Maltą
Ścieżka biegowa nad Jeziorem Maltańskim, fot. Jakub Wolski

Malta


Najpopularniejsze miejsce rekreacji wśród Poznaniaków. Sam asfalt wokół jeziora raczej do najatrakcyjniejszych nie należy i zazwyczaj jest tam sporo ludzi, ale za to można tu biegać o każdej porze dnia i nocy. Wprawdzie od paru lat miasto oszczędza na elektryczności i wieczorami jest prawie całkowicie ciemno, ale mając asfalt pod stopami nawet bez czołówki można spokojnie biegać. Cała zabawa tak naprawdę zaczyna się dopiero za Maltą, czyli w lasku Olszak I. Startując znad Malty i robiąc standardową pętlę po głównych alejkach w kierunku ulicy Browarnej i z powrotem można swobodnie nabiegać 8-10 km w bardzo przyjemnej płaskiej okolicy. Co innego kiedy zaczniemy odbijać to w prawo to w lewo - kilometraż może nie zwiększy się znacznie, ale przewyższeń znajdziemy tutaj całkiem sporo. Olszak I świetnie się sprawdza w treningach siłowych. Może nie ma tutaj Himalajów, ale odpowiednio dobrana trasa potrafi wejść na długo w mięśnie czworogłowe.
Co dalej? Przekraczając ul. Browarną, otwieramy wachlarz nowych możliwości. Olszak II, to już trochę mniej pagórkowaty teren, ale jest tutaj kilka fajnych ścieżek. Możemy albo zapętlić trasę i wrócić nad Maltę nabijając 15-18 km, uciec jeszcze na parę kilometrów do Nowej Wsi, albo zrobić sobie prawdziwą wycieczkę biegową kierując się wzdłuż jeziora Swarzędzkiego na Górę Dziewiczą. To już ok. 20 km w jedną stronę, więc można rozważyć powrót autobusem z Czerwonaka.

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Olszak
Lasek Olszak I. Fot. Jakub Wolski

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Jezioro Rusałka
Ścieżka biegowa nad Rusałką, fot. Jakub Wolski

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Olszak
Lasek Olszak II. Fot. Jakub Wolski

Dziewicza Góra

Osobiście jednak na "Dziewiczą" wolę wybrać się samochodem, zostawić go na parkingu pod górą i zrobić porządny trening siłowy. Nie przepadam za powtarzaniem ścieżek na jednym treningu, ale akurat tutaj jest to opłacalne. Kiedyś Łasuch wymyślił bardzo sympatyczną 3-kilometrową pętlę z czterema podbiegami na szczyt w trakcie jednego powtórzenia. Cztery takie kółka dają bardzo mocno w kość i zdecydowanie wolę robić taki trening wieczorem, kiedy już nie trzeba robić nic konstruktywnego. Oczywiście Dziewicza Góra to tylko wstęp do Puszczy Zielonki, która daje nieograniczone możliwości w kwestii zarówno atrakcyjności jak i kilometrażu. Trzeba jednak uważać na dziki, które można spotkać nawet w pobliżu samej "Dziewiczej".

Rusałka

Drugie pod względem "gęstości biegaczy na metr kwadratowy" miejsce w Poznaniu. Nic w tym dziwnego bo teren jest bardzo urokliwy i daje duże możliwości. Standardowa pętla wokół jeziora to 4 km. W lesie została wytyczona i oznaczona charakterystycznymi słupkami trasa Nike o długości 5 km. Oczywiście na tym możliwości się nie kończą, zamiast obiegać jezioro możemy ruszyć nad Strzeszynek. W tą i z powrotem łącznie z okrążeniem Jeziora Strzeszyńskiego to ok. 17 km po bardzo przyjemnych leśnych ścieżkach. Zamiast wracać ze Strzeszynka można wydłużyć trasę kierując się na Złotniki, skręcamy przed wjazdem na poligon i przez Morasko wracamy do miasta. Wychodzi z tego bardzo zróżnicowane długie wybieganie o długości ok. 25 kilometrów. Nad Rusałką i w drodze nad Strzeszynek można spotkać dziki. Wprawdzie dwa z nich są oswojone - tak przynajmniej twierdzi gość, który wyprowadza je na spacer, ale ile jest "publicznych" trudno zgadnąć. Zarówno Rusałka jak i Strzeszynek wieczorami wymagają biegania z czołówką. Gdy ciepły dzień połączy się z weekendem trasy nad jeziorami są pełne ludzi, biegaczy, rowerzystów, spacerowiczów i jeśli ktoś ma tendencję do uciekania przed nimi, tak jak ja, nie zazna niestety ani chwili spokoju. Warto w takie dni wybrać się gdzie indziej.

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Cytadela
Okolice Cytadeli, ścieżka biegowa. Fot. Jakub Wolski

Cytadela

Kosmos w centrum miasta. Rzadko zdarza mi się trenować na Cytadeli, bo trudno zrobić tutaj sensowny kilometraż bez powtarzania pętli, ale jest to świetne miejsce żeby zrobić trening techniczny. Pomiędzy gładkimi alejkami są poukrywane pokaźne jary, w których da się ćwiczyć karkołomne zbiegi i podejścia na czworakach. Ale poza tym Cytadela kojarzy mi się z bardzo przyjemnym easy runem. I co ważne nawet wieczorami po wielu głównych alejkach można biegać bez czołówki.

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Cytadela
Ścieżka biegowa na Cytadeli. Fot. Jakub Wolski

Morasko

Sam las wokół góry Morasko nie jest przesadnie duży, ale osoby mieszkające na Winogradach czy Piątkowie mogą połączyć górę Morasko z Żurawińcem. Ruszając z Żurawińca kierujemy się Hubami Moraskimi do ulicy Morasko i dalej przez rezerwat z powrotem na Piątkowo. Tego typu pętla to około 10 km, ale istnieje wiele możliwości jej rozszerzenia. Góra Morasko nadaje się również na trening siłowy, podbieg od południa ma około 70 metrów długości, co daje już całkiem sensowny interwał. Wieczorami przydaje się tutaj dobra czołówka, bo na ścieżkach jest sporo korzeni. Mając jednak dobrą czołówkę nie polecam rozglądać się na boki, chyba, że chcemy pobić życiówkę w ucieczce przed dzikami, a te można spotkać tutaj o każdej porze dnia i nocy.

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Morasko
Morasko, ścieżka biegowa. Fot. Jakub Wolski

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Morasko
Morasko, ścieżka biegowa. Fot. Jakub Wolski

Ścieżki biegowe w Poznaniu, Morasko
Morasko, ścieżka biegowa. Fot. Jakub Wolski

Warta i Dębinka

Tereny nadwarciańskie nie zawsze są całkowicie dostępne. Niejednokrotnie trafiałem tutaj w okresie gdy Warta była wezbrana i część terenów była zalana lub po prostu podmokła, co dość znacznie utrudniało bieganie. Jest to wtedy miejsce godne polecenia dla osób przygotowujących się do Biegu Katorżnika. Bardzo przyjemnie biega się w okolicy leśniczówki, wokół stawków czy też oczek wodnych. A wrażenie jest jeszcze lepsze w środku mroźnej zimy, kiedy większość stawów jest skuta lodem, na tyle grubym, żeby móc dowolnie modyfikować trasę biegu.

Stadiony

Trening interwałowy najlepiej wykonywać na stadionie, a ten można znaleźć albo przy ul. Pułaskiego - stadion AZS o nawierzchni żużlowej, a także w okolicach Rusałki - stadion Olimpii o nawierzchni tartanowej.

Dołącz do nas na Facebooku.