Bieg uliczny, ultramaraton a może triathlon? Wybierz swoją drogę biegania

Jeśli czujesz brak motywacji do biegania, potrzeba Ci nowych, ambitniejszych wyzwań jak biegi uliczne, biegi górskie, ultramaratony czy triathlon. Należy też zwrócić uwagę na plan treningowy, dietę i regenerację. Pokażemy Ci jaką drogę rozwoju biegacza obrać.

Orlen Warsaw Marathon 2015

Człowiek który zasmakował biegania, zazwyczaj chce więcej, ale nie zawsze do końca wie co konkretnie chciałby osiągnąć. Jasne nakreślenie swojej biegowej drogi pomoże nam w zrealizowaniu planu.

Start w biegu ulicznym

Kiedy biegamy tylko dla siebie, start w biegach masowych niespecjalnie nas interesuje. Myślimy, że to nie dla nas, że za drogo lub zwyczajnie wstydzimy się rywalizacji. Często słyszymy od znajomych o ich życiówkach czy atmosferze panującej na zawodach. Po pewnym czasie się decydujemy i gdy tylko ukończymy bieg na wybranym dystansie: 5km, 10km, półmaratonu czy maratonu, daje nam to satysfakcję, większą chęć do treningu i planowanie kolejnych startów.

Dzieje się tak bo na zawodach możemy rywalizować, spotkać tak samo zakręconych ludzi na punkcie biegania, a przede wszystkim na treningu nie wytworzymy warunków startowych. Po prostu się nie da. Warto do przygotowań włączyć konkretny plan treningowy, który nas dobrze przygotuje do biegu i nauczy dyscypliny tak aby wytrwać w drodze do celu. Czasem może nam zabraknąć motywacji, ale gdy przypomnimy sobie dlaczego to robimy i jak daleko zaszliśmy, mamy dużą szansę na końcowy sukces.

Przy startach trzeba pamiętać też o odpowiedniej regeneracji, ponieważ zmęczony i przetrenowany organizm może się nam odwdzięczyć kontuzją. Innym ważnym aspektem jest nasze odżywianie, dlatego postarajmy się zadbać o prawidłową dietę. Jeśli zbierzemy razem wszystkie aspekty startu w jedną całość to powinniśmy bez problemu w zdrowiu dobiec do upragnionej mety zawodów.

Planujesz start w wiosennym maratonie? Zacznij trenować [PLAN TRENINGOWY]

 

Biegi ultra

Jeśli pokonywanie „dyszek”, półmaratonów i kolejnych maratonów już nas nie satysfakcjonuje, to naturalną zmianą jest zwiększanie dystansu i szukanie nowych możliwości, czyli np. na spróbowanie swoich w ultramaratonie, a jeszcze lepiej gdy takie bieganie odbywa się po górach. Wtedy nie możemy liczyć na nudę: zbiegi, podbiegi, kamienie, korzenie, błoto i zmienne warunki pogodowe. To tylko część rzeczy jakie mogą nas spotkać w terenie. Gdy powrócimy po takim bieganiu do dalszego „klepania” kilometrów po asfalcie stwierdzimy: „Nigdy więcej! To jest nudne!”.

Bieganie górskie wiąże się też niestety z dodatkowym sprzętem do biegania i kosztami z nim związanymi. Musimy się wyposażyć w buty do biegania po górach z agresywnym bieżnikiem dla lepszej przyczepności. Ważny jest również odpowiedni ubiór. Odzież do biegania po górach powinna być lekka ale często też zapewniająca nam ciepło w czasie gdy pada deszcz i wieje wiatr. Potrzeba nam także niektórych akcesoriów do biegania: plecaka z bukłakiem, czołówki czy kijków do pokonywania stromych wzniesień. Na szczęście piękny widok gór, czy zobaczenie dzikiej zwierzyny w lesie rekompensuje trudy zawodów, pot wylany na treningu czy zainwestowane fundusze.

 

Triathlon

Po pewnym czasie możemy również dojść do wniosku, że i samo bieganie to dla nas za mało i zaczynamy myśleć o triathlonie, który łączy pływanie, jazdę na rowerze i bieganie. Skala trudności ukończenia zawodów jak i samego treningu jest zdecydowanie wyższa niż samo bieganie. W końcu mamy do czynienia z trzema odrębnymi dyscyplinami naraz. W przypadku triathlonu ciekawe jest to, że każdy kto zaczyna z tym sportem wywodzi się z innej dyscypliny. Najwięcej można zauważyć biegaczy, którzy chcą się rozwijać poza bieganiem. Ale jest też dużo kolarzy i pływaków, którzy po zakończeniu karier, startów na poziomie wyczynowym lub zawodowym decydują się na rozszerzenie swojej aktywności sportowej.

Triathlon nie jest też tanim sportem, ale jeśli tylko się chce to można trenować i startować na niskobudżetowym sprzęcie. Najważniejsze to czerpać z tego radość i satysfakcję, że udaje nam się zmierzyć z dystansami o których nie trenujący mogą tylko pomarzyć. Osobiście też przeszedłem tę drogę i wiem, że na początku ciężko jest się przestawić, ale z czasem, gdy połykamy bakcyla na dyscyplinę TRI to już nie ma odwrotu.