Jumping Frog: W podskokach do mety, czyli jak trening na trampolinie może pomóc biegaczom

Jumping Frog dopiero niedawno pojawił się w ofertach klubów fitness, ale już cieszy się ogromną popularnością, również wśród biegaczy. Co sprawia, że coraz więcej osób, w tym biegaczy, zakochuje się w trampolinach?

Odpowiedź jest „dziecinnie” prosta - Jumping Frog to połączenie przyjemnego z pożytecznym -  genialnej zabawy i setek spalonych kalorii. Godzina zajęć na trampolinie to wydatek energetyczny rzędu nawet 800 kalorii. Oczywiście, żeby osiągnąć takie efekty nie wystarczy po prostu radośnie podskakiwać, ale trzeba mocno się zmęczyć. Dlatego też najlepszą opcją, zwłaszcza dla początkujących, jest udział w zajęciach zorganizowanych, podczas których profesjonalnie przeszkolony instruktor ułoży choreografię, poprawi i pomoże w razie trudności.

Technika nie jest tu bowiem bez znaczenia, gdyż jak tłumaczy Anna Miller, certyfikowana instruktorka Jumping Frog z Centrum Kultury i Tańca OLL, nie chodzi o to, aby wybijać się do góry, ale skakać tak jakby się chciało skopać trampolinę.

jumping frogAnna Miller

Oczywiście na trampolinie można wykonywać też wiele ćwiczeń wzmacniających mięśnie, poprawiających koordynację i poczucie równowagi. Wszystko zależy od inwencji i polotu instruktora (a cech tych pasjonatom wzbijania się nad ziemię naprawdę nie brakuje). Najpowszechniejsze są zajęcia typu cardio, ale i one przeplata się często elementami bardziej statycznymi, skoncentrowanymi na wzmocnieniu poszczególnych partii ciała, jak np. brzuszki. Tego typu ćwiczenia wykonywane na miękkim, elastycznym podłożu są bardziej komfortowe i mniej obciążające dla kręgosłupa, a zarazem efektywniejsze w budowaniu mięśni. Mimo, że dzięki amortyzacji jaką daje trampolina, Jumping Frog jest jedną z bezpieczniejszych i mniej kontuzjogennych aktywności, to nie można pominąć rozgrzewki przed treningiem, ani rozciągania tuż po nim.

BIEGACZU, ZRÓB SOBIE SZEŚCIOPAK! 5 ĆWICZEŃ, KTÓRE MOŻESZ WYKONAĆ W DOMU

Co Jumping Frog daje biegaczom?

Czytając powyższy opis można pomyśleć, że zachęcamy do porzucenia biegania na rzecz treningu na trampolinie. Nic bardziej mylnego. Jumping Frog może być doskonałym uzupełnieniem treningów biegowych, zwłaszcza dla tych których ujemna temperatura, deszcz, śnieg i wiatr, skutecznie zniechęcają do wyjścia na biegową trasę. Dzięki treningowi na trampolinach nie tylko zachowasz (lub nawet poprawisz!) wypracowaną w minionym sezonie kondycję, ale też uaktywnisz mięśnie, o których na co dzień nawet nie myślisz. I wcale nie musisz wylewać w tym celu hektolitrów potu, bo już samo stanie na trampolinie powoduje napięcie, odpowiedzialnych za równowagę i stabilizację, mięśni głębokich.

Natomiast, gdy tylko oderwiesz się od podłoża i zaczniesz skakać, do pracy zaangażowane zostają wszystkie mięśnie, w tym najważniejszy - sercowy. Dzięki wielu dynamicznym, cyklicznie powtarzającym się ruchom, wzmocniony zostaje układ sercowo-naczyniowy. (pod tym względem Jumping Frog jest trzy razy skuteczniejszy od biegania).

JAK BIEGAĆ, ŻEBY SCHUDNĄĆ? MAMY NA TO RADĘ

Kto może korzystać z zajęć Jumping Frog?

Czy zatem tak intensywny trening, jak ten na trampolinach jest bezpieczny i może być wykonywany przez każdego? - Jumping Frog nie jest, jak się może wydawać, jedynie przyjemnością zarezerwowaną dla nastolatek - mówi Anna Miller - Elastyczne podłoże chroni stawy, dzięki czemu odpowiednie jest również dla osób nieco starszych czy o nadmiernej masie ciała. Stopniowo wprowadzamy zajęcia zorganizowane specjalnie dla seniorów. Planujemy też zajęcia dla dzieci.  Powiem więcej, brać udział w treningach Jumping Frog mogą nawet osoby po kontuzjach.

Ja sama, jako zawodowa tancerka uległam dość poważnej kontuzji kolana, która uniemożliwiła mi kontynuowanie kariery kontynuuje Anna - Wtedy właśnie  zainteresowałam się trampolinami, które miały być formą rehabilitacji, wzmocnić stawy i kości. Spróbowałam i okazało się, że nie tylko nie odczuwam najmniejszego bólu podczas skakania, ale też dużo szybciej wracam do pełnej sprawności.  Jumping Frog stał się moją pasją, pochłonął bez reszty i tak dzieje się również  z uczestnikami moich zajęć. Niezależnie jak ciężki mieli dzień i jak podły nastrój to już po kilku minutach skakania buzie im się śmieją. I to jest dla mnie największa satysfakcja.