"Nie dasz rady", "jesteś zwycięzcą", czyli jak życie w iluzji niszczy nasze sportowe marzenia

Są biegacze którzy prą do przodu bez względu na przeciwności losu. Mówimy o nich - ludzie sukcesu, tym to się żyje. Są pewni siebie, podejmują wyzwania i przekraczają granice. Wiesz, że nigdy nie dołączysz do ich grona, bo...no, właśnie. Dlaczego?

Znasz ten nieśmiertelny głos, który mówi: "nie dasz rady", "nigdy ci się nie uda", "jesteś za cienki"? Wszyscy go znają. Jednak nie każdy poddaje się jego wpływowi.

Dlaczego innym się udaje, a nam nie?

Na to pytanie jest tyle odpowiedzi, ilu ludzi na świecie. Bez względu na to, jakie mamy warunki już na starcie, czy wiatr nam wieje w plecy, czy w twarz, to głównie od nas zależy, czy podejmiemy odpowiednie działania, które poprowadzą nas do spełnienia marzeń.

Wiele osób jednak rezygnuje, nie podejmuje działania, poddaje się przedwcześnie. Dlaczego? Bo się boimy: bólu, dyskomfortu, sytuacji nieznanej. Lecz najbardziej boimy się...porażki.  Druzgocącej, wstydliwej, poniewierającej.

Nikt nie lubi wystawiać się na trudne chwile. Ciało i umysł dążą do poczucia bezpieczeństwa, dlatego bronią się przed wszelkimi wyzwaniami. Jednak jeśli nie wychylisz głowy za róg, nigdy nie dowiesz się co tam jest.

Oto kilka wskazówek, które pomogą ci odmienić siebie nie tylko jako biegacza.

OD GRUBASKA DO BIEGACZA. 7 PORAD NA BEZPIECZNĄ METAMORFOZĘ

Przegrana jest lekcją, nie porażką

Może się zdarzyć, że przecenisz swoje obecne możliwości. Wystartowałeś, nie ukończyłeś, ewentualnie dobiegłeś w czasie, który kompletnie cię nie usatysfakcjonował. Co zrobisz? Będziesz udawał, że tej sytuacji nigdy nie było? Albo wręcz przeciwnie: będziesz rozpamiętywał tak długo, aż to całe bieganie ci doszczętnie zbrzydnie? Jedyna reakcja, która może sprawić, że przegrana nie poszła na marne, jest wyciągnięcie nauki z danej sytuacji.

Jak to zrobić? Po porażce zapytaj siebie: czego się o sobie nauczyłeś? Czy mogłeś coś zrobić lepiej? Z czego jesteś zadowolony? Być może pomimo trudów nie zatrzymałeś się, tylko biegłeś dalej? A może mądrze rozegrałeś pierwszą połowę zawodów, tylko poniosły cię emocje w drugiej? Analizuj, analizuj i jeszcze raz analizuj. Nie, aby się biczować, ale by wyciągnąć najwięcej korzyści z danego doświadczenia.

Pamiętaj, że silni ludzie też odnoszą porażki

W mediach znajdziesz wiele pięknych historii o sukcesach sportowców. O ich pasji, niezłomności, odwadze. Jednak każdy (podkreślam: KAŻDY) sportowiec w rozrachunku ma na koncie więcej porażek, niż sukcesów. Ich przewagą jest to, czy po każdej przegranej potrafią wstać z kolan i wyciągnąć w nioski z poszczególnych wydarzeń. Pamiętaj o tym i bierz z nich przykład!

ŻONY, MATKI, BIEGACZKI. ZOBACZ, JAK TRENUJĄ PRAWDZIWE SUPERBOHATERKI

Przestań szukać sobie wymówek

Ciągle powtarzasz: Nie jestem typem długodystansowca. Jestem za niski. Za gruby. Mam krótszą jedną nogę, zrotowaną miednicę i słaby wzrok. Dobrze, a jaki to ma realny wpływ na twoje działania? A jeśli nawet ma, to co możesz zrobić, by mimo to, zrealizować swoje marzenia?

Nie jesteśmy tacy sami. Różnimy się predyspozycjami, wzrostem, zasobami finansowymi. W związku z tym powinniśmy przestać za wszelką cenę dreptać po czyichś śladach i poszukać własnych rozwiązań. Zrozum, że do celu prowadzi wiele dróg - bardziej lub mniej krętych. Jeśli twoja droga jest pełna przeszkód, dlaczego starasz się jeszcze ją utrudnić?

Spójrz realnie na swoje możliwości

Strony poradników motywacyjnych wręcz krzyczą: możesz wszystko, tylko uwierz w siebie!

Nie, nie możesz wszystkiego i nie wystarczy jedynie w siebie uwierzyć. Nie należy wpadać ze skrajności w skrajność i z zahukanego chłopca lub nieśmiałej dziewczynki we własnych oczach stać się superbohaterem. Owszem, wiara w swoje możliwości czyni cuda, ale niech nowa wersja ciebie nie zaburzy twojego prawdziwego obrazu. Masz wizję siebie dobiegającego do mety maratonu? Masz ochotę już teraz udowodnić sobie i światu ile jesteś wart? A może już to zrobiłeś i mimo, że dobiegłeś dużo poniżej swoich oczekiwań starasz się zagłuszyć własny wstyd okrzykiem: jestem zwycięzcą? Nie, nie jesteś. Przeliczyłeś się. To nie ten moment. JESZCZE nie ten moment.

Popatrz na siebie realnie, bez oszustw. Zrobiłeś postępy? Ciesz się z tego. Bądź dumny, ale nie spoczywaj na laurach. Jednak nie idź też w drugą stronę: nie naginaj rzeczywistości tylko po to, by poczuć się lepiej przed samym sobą. To do niczego nie prowadzi. Przeliczyłeś się? Wyciągnij z tego naukę na przyszłość. Tyle i aż tyle.

11 ZASAD KULTURALNEGO BIEGACZA

Zawieś poprzeczkę tuż nad poziomem swojego wzroku. Ale nie wyżej!

Jeśli cel będzie poniżej twoich możliwości lub adekwatny do nich, pozbawiasz się możliwości rozwoju i tym samym czerpania jakiejkolwiek radości i satysfakcji z wykonanego zadania. Ciągłe działanie w obszarze tego, co już potrafisz stopuje cię. Z kolei zbyt wysoko postawiona poprzeczka demotywuje i sprawia, że przerażony wyzwaniami odpuszczasz przedwcześnie.

Nie rezygnuj ze swojego wielkiego marzenia, jednak drogę prowadzącą do spełnienia go podziel na etapy. Jeśli będziesz odpowiednio wytrwały i silny, nadejdzie czas, że zrealizujesz go.

JESTEM ZA GRUBA. NIE NADAJĘ SIĘ DO BIEGANIA. WYPOWIEDZ WOJNĘ KOMPLEKSOM

Rób swoje

Wielokrotnie usłyszysz od ludzi, że to co robisz, nie ma sensu. Tak, z perspektywy "kanapowca" wydeptywanie kilometrów przez okrągły rok nie ma sensu. Ważne jednak, czy ty widzisz w tym sens. Bieganie niesie ci radość, spełnienie? Czujesz, że dzięki regularności w treningach stajesz się lepszy od siebie samego z dnia wczorajszego? Rób to!

Bez wątpienia w chwilach kryzysu sam sobie również będziesz tłumaczył, że może czas przestać się wygłupiać. Nie zagłuszaj tego głosu, a jedynie pozwól mu przepływać przez twoją głowę i po prostu...rób swoje. Wraz z twoją determinacją, świdrujące słowa, które uporczywie o sobie przypominają, będą stopniowo przycichać.