D jak Duża Zabawa Biegowa

Gazeta.pl > polskabiega >  trening biegacza
Wojciech Staszewski
17.06.2009 22:36
Dziś porcja biegowej wiedzy na literę "D"
Debiut - biegi masowe to dla sportowców amatorów jedna z nielicznych okazji do rywalizacji. Jeśli potrafisz przebiec na treningu godzinę, najwyższy czas na debiut na dystansie 10 km. Na naszej stronie i na innych internetowych stronach biegowych znajdziesz zapowiedzi takich imprez w twojej okolicy (www.maratonypolskie.pl, www.biegajznami.pl). A jeszcze lepszą okazją do debiutu w zawodach jest zawsze akcja Polska Biega (

Dębno - małe miasteczko w Zachodniopomorskiem jest stolicą polskiego maratonu (42 km). Tam odbyły się 19 kwietnia Mistrzostwa Polski w Maratonie. Zwyciężył Radosław Dudycz (KS GKS Kołczygłowy) z czasem 2:14.58. Mistrzynią została Edyta Lewandowska z Łodzi (czas: 2:35.42).

Dożywianie - obowiązuje na długich biegach. Podczas zawodów zwykle co 5 km czeka na zawodników tzw. bufet. Podjadaj połówki banana - to węglowodany, twoje najlepsze paliwo (pamiętasz bułkę z bananem Małysza?). Dobre też są batony - ale węglowodanowe, nie białkowe (te służą do budowania masy mięśniowej przede wszystkim na siłowni). Oraz żele energetyczne, choć przyznam, że w smaku są paskudne.

Ale przede wszystkim pij, po kilka łyków przy każdym bufecie. Napój izotoniczny albo wodę. Odwodnienie to najgorszy wróg biegacza. Organizm w czasie wysiłku oddaje ciepło przez wydzielanie potu (im cieplejszy dzień, tym bardziej). Jeżeli wydali 3 proc. masy ciała (dla 70-kilogramowego biegacza - 2 litry potu), zaczyna się drastyczny spadek siły. A maratończycy podczas zawodów w ciepłym klimacie wydalają nawet 3 litry potu na godzinę. Wystrzegaj się tylko wszelkich kofeinowych "dopalaczy". W długich biegach potrzebujesz stopniowego uwalniania energii, a nie krótkotrwałej eksplozji zakończonej gwałtownym spadkiem. Dożywiać się powinno teoretycznie też na dłuższych treningach. A przynajmniej "nawadniać". Są specjalne pasy z bidonami. To jednak niewygodne.

Duża Zabawa Biegowa - podstawa polskiego Wunderteamu (tak nazywano naszą reprezentację lekkoatletyczną w latach 50.-60. - należała wtedy do najsilniejszych na świecie). To specyficzny trening na pofałdowanej trasie w lesie. Guru Jerzy Skarżyński opisuje go tak: zaczyna się od rozgrzewki, rozciągania, a potem robi się około 10 szybkich przebieżek (60-150 m). Potem odpoczynek i kilka tzw. interwałów, czyli żywo bieganych odcinków. Np. dwa razy 15 minut albo cztery razy sześć minut, albo sześć razy trzy minuty. Między odcinkami kilkuminutowe przerwy. Na koniec 10 minut truchtu.





Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: