Czym są skipy?

ko000
02.08.2010 09:45
bieg

bieg ([fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta])

Zacząłem biegać. Znowu. Powrót do biegania okazał się bolesny (o tym innym razem) i właśnie dlatego postanowiłem biegać z głową, a przynajmniej z moim własnym planem treningowym. I tu rodzi się problem - gdzie bym nie szukał, czego bym nie czytał - prawie wszędzie pisze się i mówi o skipach. Czym one do diabła są?

Na wstępie ustaliłem, że skipy (trzy - nazwane oryginalnie A, B i C) to jeden z głównych elementów treningu siłowego (nie tylko zresztą dla biegaczy), a dokładnie dynamicznego. Skipy to trzy fazy kroku biegowego.

 

Taaa, fajnie. Tylko o co w nich idzie i jak je wykonywać?

 

Od strony teoretycznej uratował mnie "gazetowy" ekspert od biegania Wojtek Staszewski. I tak oto dla redaktora Staszewskiego skip A to nic innego jak ''kolanka pod brodę'' (do 90 stopni w kolanie). Teoria teorią, ale dobrze wiedzieć jak to dokładnie wygląda.

 

 

Teraz słów kilka o skipie B. Jak się okazuje najtrudniejszym z trzech, o czym wspomina nawet redaktor Staszewski -  "skip B jest trudny, to bieg z wykopami w przód jak na rowerze wodnym." I znowu człowiek jest w kropce, zwłaszcza człowiek, który nigdy w życiu nie siedział za sterami i pedałami roweru wodnego (a są tacy). Teorię na szczęście znowu możemy doskonale zobrazować materiałem wideo.

 

 

 

Krótko zwięźle i na temat. W takim razie czas na ostatnią ''skipową'' odsłonę, czyli wariant C. Staszewski zwie go po prostu ''pięty do pupy'' (ale z wysunięciem kolana do przodu). Dla niektórych znowu to brzmi trochę enigmatycznie, dlatego znowu pomagamy sobie odpowiednim materiałem wideo.

 

 

Spostrzegawczy zapewne wychwycili nazwę ''butt kicks'' (czyli w luźnym tłumaczeniu ''tyłkokopy'') a nie skip C. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - skipem C często nazywane jest to ćwiczenie przeznaczone głównie dla płotkarzy.

 

 

 

A oto co o skipach pisze (z wakacji)  ''trenporter'' Wojtek Staszewski. Na początek jedna podstawowa uwaga ''skipami bardzo łatwo zrobić sobie krzywdę''. Jeśli przesadzisz na pierwszym treningu - kontuzja łydki, stawu skokowego albo rozcięgna podeszwowego gotowa. Skipy to bardzo obciążające siłowe ćwiczenie na mięśnie.
Musimy się do nich przygotować. Powiedzmy, że chcemy skipy robić dwa razy w tygodniu. Na pierwszym treningu odpowiedzialnie mogę Ci pozwolić na cztery serie po 10 (podwójnych, lewa-prawa) półskipów A. Półskip to skip z mniejszym uniesieniem kolana, między łydką i udem kont ma być wyraźnie rozwarty, nie prosty.
Na drugim treningu - spróbuj zrobić cztery serie po 20 półskipów A.
Na trzecim - 4 razy po 10 skipów A.
Na czwartym - 4 razy po 20 skipów A.
Na piątym - 4 razy po 40 skipów A.
Na szóstym - 4 razy po 60 skipów A.
Na siódmym - 5 razy po 60 skipów A.
Na ósmym - 6 razy po 60 skipów A.
Na dziewiątym - 6 razy po (60 skipów A plus 20 skipów C)
Na dziesiątym - 6 razy po (60 skipów A plus 40 skipów C)
Na jedenastym - 6 razy po (60 skipów A plus 20 skipów B plus 40 skipów C)
I tyle wystarczy. Ewentualnie możesz myśleć o dodaniu na koniec serii 10, a po jakimś czasie 20 wieloskoków, ale to jeszcze bardziej urazowe ćwiczenie, szczególnie gdybyś miał problem z wagą. Może lepiej robić podbiegi?

 

Wiem już jak wyglądają skipy, a nawet jakie niosą za sobą zagrożenia. Nadal nie wiem jeszcze jak wyglądam podczas ich wykonywania i mimo ostrzeżeń zaryzykuję. Domyślam się, że początki do łatwych należeć nie będą. Dla mnie liczy się jednak efekt końcowy - jeśli przez pierwsze dni będę wyglądał jak wariat odganiający wyimaginowane insekty to trudno (oby tylko uniknąć niepotrzebnych urazów). W końcu praktyka czyni mistrza.

 

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX