Moja biegowa lista przebojów

Lubię biegać i słuchać muzyki. Jakiej? Tak wygląda bardzo subiektywny wybór moich ulubionych biegowych kawałków.

Zacznę od tego, że moje bieganie zaczynam nie od rozgrzewki, a od samego biegania. Spokojnie, do parku w którym biegam przemieszczam się w tempie nieco szybszym niż marsz - nazwijmy je truchtem. Wtedy w moich słuchawkach nie ma nic konkretnego. Staram się jednak nie popadać w muzyczne skrajności. Muzyka nie jest więc ani przesadnie energetyczna, ani spokojna. Dla mnie w tej fazie treningu czymś doskonałym jest np. Roisin Murphy.

Kiedy już wreszcie docieram do parku biorę się za rozgrzewkę. Tutaj - podobnie jak przy truchtaniu - bez szaleństw. Ostatnio męczę Pearl Jam ''Just breathe'' (dla niektórych może być za wolne, mi pasuje idealnie).

Wracam do biegania. Teraz będzie już na poważnie. Chociaż zaczynam wolno. Znowu coś na styl truchtu. W uszach muzyczna dowolność. Na dobry początek świętej pamięci Audioslave.

Niezbyt szybko, ale z nutką energii (zwłaszcza gitarowa solówka Toma Morello).

Rośnie tempo biegu, przyśpiesza i moja muzyka. Teraz jest tylko i wyłącznie energetycznie. Na początek (w środku i na końcu też pasuje) absolutny klasyk. Queen ''Don't stop me now''. Nie jestem specjalnie oryginalny - ta piosenka regularnie wygrywa plebiscyty biegaczy na najlepszy biegowy kawałek w historii.

Klasyków skrojonych na miarę biegania jest zresztą bez liku. Zahaczyłem o kilka forów biegowych i już wiem, że dużą popularnością cieszą się kawałki z legendarnego ''Rocky'ego''.

Jest jeszcze bardziej znane ''Eye of the Tiger'' Survivora, ale jak dla mnie zbyt oklepane.

Teraz słów kilka o jednym z faworytów redakcyjnej koleżanki. Dziewczyna ma słabość do mocniejszych rzeczy, ale jak się okazuje nie tylko. Biegać lubi na przykład przy tym:

Skoro o mocniejszych kawałkach, to dla mnie doskonałe do biegania są choćby hity spod znaku AC/DC, czy Iron Maiden. Mówiąc kolokwialnie ''wymiatają''. Oto próbki:

W przypadku weteranów z Iron Maiden już sam tytuł (''Run to the hills'') sugeruje biegową ścieżkę dźwiękową - szczególnie do podbiegów.

Po bieganiu nie zapominam oczywiście o rozciąganiu. Niższe obroty organizmu równają się niższym obrotom na ''empetrójce''. Dlatego słucham czegoś lżejszego. Czego? Najczęściej i najchętniej wyciągam coś z worka z napisem ''muzyka elektroniczna''.

Rozciąganie załatwione, przede mną ostatni etap biegowego treningu, czyli ''kierunek dom''. Wtedy funduję sobie powrót do rzeczywistości. Jak? Włączam radio, najchętniej informacyjne.

Zgodnie z zapowiedzią jest bardzo subiektywnie. A to tylko skromna selekcja. Kawałków uprzyjemniających mi bieganie jest zresztą zdecydowanie więcej. A czego Wy słuchacie w trakcie swoich treningów? Piszcie, a razem stworzymy naszą wspólną idealną listę biegowych przebojów.