Biegać pod górę? Warto!

Podbiegi to obowiązkowy element większości, jeśli nie wszystkich planów treningowych. Wielu biegaczy omija je jednak szerokim łukiem. Dlaczego? Może nie lubią się zbytnio męczyć. Błąd. Podbiegi dają nam dużo. A co dokładnie?

Wiemy już czym są i jak się robi podbiegi. Teraz o tym co nam dają. No właśnie co? Oto wybór podbiegowych profitów (jeśli znacie jakieś inne plusy podbiegów piszcie):

budują siłę

Podbiegi to forma treningu odpornościowego, który - jeśli prawidłowo przeprowadzony - pozytywnie wpływa na nasze ciało. A na co dokładnie? Choćby łydki, ścięgna, pośladki, zginacze biodra. Bieganie pod górę zdecydowanie wzmacnia te partie ciała.

rośnie nasza szybkość

Mięśnie, których używamy robiąc podbiegi są tymi samymi, których używamy w trakcie sprintów. Wniosek jest więc prosty - bieganie pod górę równa się większa szybkość.

nie nudzimy się

Z podbiegami jest dokładnie tak samo jak z przebieżkami, czy interwałami. Wprowadzenie ich do naszego programu treningowego jest skutecznym sposobem na często wkradającą się do biegania nudę. Urozmaicają nasze bieganie, są wyzwaniem na którym trzeba się skupić - dzięki nim nie ma mowy o monotonii.

zmniejszamy ryzyko kontuzji

Jak już ustaliliśmy - robiąc podbiegi budujemy siłę i wytrzymałość. Dzięki temu mocne mięśnie są bardziej odporne na urazy. Mniej urazów oznacza z kolei więcej biegania.

wzmacniamy górne partie ciała

Bieganie pod górę wymusza na nas odpowiednie zachowanie. Dotyczy to choćby jakże ważnych w bieganiu rąk (spróbujcie biegać z nieruchomymi rękami przy ciele). Przy podbiegach pracujemy nimi znacznie ciężej niż biegając po płaskim i w efekcie rośnie ich siła.

rośnie nasza pewność siebie

Robienie podbiegów to także pozytywy w sensie psychologicznym. Dzięki regularnemu treningowi ''pod górkę'' żadne wzniesienia nie będą już w stanie nas przestraszyć. I tak np. w trakcie biegu nie będziemy z przerażeniem spoglądali na pochyłą trasę, bo w końcu takie górki to dla nas chleb powszedni.