Moc biegowych rytuałów

Zanim usiądziesz do pracy robisz sobie kawę? Zanim wyjdziesz na trening nagrywasz sobie muzykę? Szykujesz sobie ubranie wieczorem na poranne bieganie? Zapisujesz sobie gdzieś wynik, jaki chcesz osiągnąć w najbliższym biegu na dychę? Rytuały są obecne w Twoim życiu - czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie. Na pewno warto je sobie uświadomić i poznać ich możliwości.

Wiele rzeczy, które robimy w związku z naszym treningiem ma charakter czysto użyteczny - przygotowanie sobie biegowego stroju na powrót z pracy do domu albo powieszenie sobie planu treningowego w przedpokoju na tablicy korkowej jest przecież niczym więcej jak postępowaniem zorganizowanego człowieka. Ale czy tylko? Przygotowanie sobie stroju biegowego sprawia, że nasz umysł przyzwyczaja się do świadomości, że będziemy biec z pracy do domu i prawdopodobieństwo, że z tego zrezygnujemy jest bardzo niskie. Bo przecież to ubranie leży i czeka na nas przez wszystkie godziny spędzone w pracy. Plan zawieszony na tablicy przypomina nam o kolejnych treningach, za każdym razem gdy koło niego przechodzimy kodujemy sobie, że on tam jest, pamiętamy, że dziś mamy wyjść na 8 km a jutro robimy tempówki. Takie „obietnice” pozwalają treningowi spełnić się w sytuacjach, gdy dopada nas brak motywacji.

Rytuały porządkują wiele rzeczy w naszym codziennym życiu, pozwalają nam się przygotować do trudnych zadań. Przed trudną rozmową w pracy poprawiamy krawat w łazience przed lustrem, patrzymy sobie w oczy, bierzemy głęboki oddech - jesteśmy gotowi. W sporcie to także bardzo powszechna rzecz - jak często oglądając mecz siatkówki przed zagrywką widzimy zawodniczkę kozłującą w skupieniu, obracającą piłkę, chuchającą na nią. Tyczkarki także mają szereg dziwnych z pozoru zachowań zanim ruszą do boju. W filmie Rydwany Ognia jest scena, w której sprinterzy szykują się do startu w biegu na 100 m. Widać jak powoli przebierają się, celebrują kolejne czynności. Przebieranie się przed startem jest dla nich czymś więcej niż zmiana stroju.

25.07.2003. SZCZECIN LEKKOATLETYKA MONIKA PYREK NA TRNINGU FOT. KUBA ATYS / AGENCJA GAZETA

Monika Pyrek

Jedną z metod takiego oddziaływania może być tworzenie własnych rytuałów.
Kevin Young, przygotowując się do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie starał się zaprogramować siebie w sposób, który miał doprowadzić go złotego medalu i rekordu świata. Przed każdym treningiem do buta wkładał kartkę, na której wpisany był czas, w jakim planował pokonanie dystansu. Na mecie olimpijskiego finału okazało się, że nie tylko został zwycięzcą, ale wynik to dokładnie 46:78. A więc rekord świata, do którego pobicia się szykował.

Poza tym, że wykorzystujemy pewne rytuały nieświadomie, możemy spróbować zastosować je celowo, opracować sobie rytuał, który pozwoli nam się skupić przed ważnym startem czy będzie miał na nas wpływ motywujący.

19.10.2009  GILOWICE K . ZYWCA , TOMASZ ADAMEK PODCZAS TRENINGU W SWOIM DOMU PRZED WALKA Z ANDRZEJEM GOLOTA .

Tomasz Adamek

Jeśli przed treningiem zaczniemy powtarzać cykl identycznych czynności, nasze ciało i umysł będą po nim oczekiwać wysiłku. Przygotowanie się do wyjścia z domu, wiązanie butów, kilka łyków czegoś do picia, obmyślenie trasy biegowej, którą mamy dziś zrobić czy omówienie sobie treści treningu interwałowego - powtarzając to wszystko przed wyjściem z domu wprowadzamy się w stan gotowości. Można przed ciężkim treningiem poświęcić chwilę na odpoczynek, przez długim wybieganiem przygotować sobie napój izotoniczny.

Duże znaczenie mają rytuały, które możemy zastosować przed zbliżającymi się zawodami. Dodadzą nam pewności siebie, pozwolą się skupić na celu.
1. Powieś w widocznym miejscu plan treningowy, żeby przypominał Ci o tym, co masz do zrobienia w kolejnych dniach.
2. Rozpisz sobie międzyczasy jakie chcesz mieć na kolejnych kilometrach wyścigu (np. co 5 km), w widocznym miejscu powieś kartkę z czasem, jaki chcesz uzyskać - niech Twoja głowa się do niego przyzwyczaja.
3. Wizualizuj sobie przygotowanie w dniu wyścigu, co zjesz na śniadanie, o której wyjdziesz z domu, jak dotrzesz na linię startu, jak na niej stoisz.
4. Myśl o wyścigu, zarówno w momencie gdy nie trenujesz jak i na treningu, który sprawia Ci trudność - myśl o tym, że skoro teraz dajesz sobie radę mimo że jest ciężko, to tym bardziej poradzisz sobie na zawodach. Myśl o tym, że znasz już to uczucie zmęczenia, więc na zawodach nic Cię nie zaskoczy.
5. Przekonuj się, że jesteś pewny siebie - nie ma sensu powtarzać sobie - chyba nie dam rady, bo to zgubnie działa na naszą psychikę, która nam w to wierzy. Powinniśmy być pewni siebie - skoro się przygotowuję, to się uda.
6. Możesz sobie przygotować konkretną playlistę, przy której będziesz robił szybkie treningi, a którą zabierzesz na ważny wyścig. Od pewnego momentu muzyka już nie będzie pomagała Ci w biegu, a może nawet zacząć przeszkadzać, ale przez pierwsze kilometry pozwoli Ci wprowadzić się w odpowiedni stan.

Swoistym rytuałem zbiorowym jest pasta party. Teoretycznie ma nam to dostarczyć węglowodanów przed biegiem. A w praktyce? Niewielka miseczka makaronu z sosem nijak się ma do tego ile w naszym organizmie będzie kolejnego dnia węglowodanów. Poza okazją do spotkania ze znajomymi i nieznajomymi, jest to sposób żeby poczuć atmosferę, jedyny w swoim rodzaju „zapach” maratonu. To takie symboliczne wejście w rzeczywistość wielkiego biegu.

Ciekawym, równie magicznym zjawiskiem jak rytuały jest stosowanie różnego rodzaju gadżetów - zakładanie specjalnych uciskowych skarpetek albo rękawiczek, wisiorków czy bransoletek. Jeśli przyjrzymy się zdjęciom rekordzistki w maratonie - Pauli Radcliffe zobaczymy, że jest nimi obwieszona niczym choinka. Zabieranie na bieg gadżetów jest niejako przyodziewaniem się w zbroję przed bitwą, które kojarzymy z filmów, np. z Władcy Pierścieni, gdy Theoden szykuje się do bitwy o Helmowy Jar.

Kiedy stosowanie rytuału przynosi korzyści? Musimy wierzyć, że to co robimy służy czemuś. Wierzyć w korzyść płynącą z rytuału. Wprowadzenie ich może spowodować zmianę na lepsze, a z całą pewnością nam nie zaszkodzi.

Dołącz do nas na Facebooku.