Pić, zaklejać, smarować - radzi Korzeniowski

Kiedyś Wanda Panfil, czyli zawodowa biegaczka, zapewniała mnie, że maraton można przebiec bez picia, bo wtedy nie chlupie w brzuchu i dodatkowo nie obciąża się układu trawienia. Maraton to wystarczająco duże wyzwanie, nie utrudniajmy go sobie jeszcze bardziej! Trzeba pić i słuchać swojego organizmu - mówi Robert Korzeniowski.

belka

 

Robert Korzeniowski podzielił się z nami swoimi maratońskimi doświadczeniami i anegdotami. Ze "złotymi radami" bywa różnie, ale te rekomendujemy wszystkim maratończykom, szczególnie tym startującym w niedzielę w 14. Poznań Maratonie!

- Rady są bardzo cenne, ale trzeba na nie uważać. Kiedyś Wanda Panfil, czyli zawodowa biegaczka, zapewniała mnie, że maraton można przebiec bez picia, bo wtedy nie chlupie w brzuchu i dodatkowo nie obciąża układu trawienia. A bywa jeszcze ciekawiej, kiedy za porady biorą się amatorzy... Maraton to duże wyzwanie i bez właściwego nawadniania tylko niepotrzebnie zwiększamy skalę trudności. Trzeba zachować równowagę energetyczną i bilans  płynów w organizmie, by móc pokonać taki dystans. Na dzień przed maratonem warto uzupełnić płyny, najlepiej napojami izotonicznymi, czyli takimi, które organizm bardzo szybko przyswaja. W trakcie biegu natomiast korzystać z każdego punktu, gdzie można się napić. Mamy tam do dyspozycji zarówno wodę, jak i izotoniki.
W kwietniu tego roku wystartowałem z moim kolegą Pawłem w maratonie w Paryżu. Ja celowałem w czas poniżej 3 godzin, on w ok. 5 godzin. Paweł naczytał się różnych historii i planował pić dopiero po 20. kilometrze, bo najpierw się wypoci... Nawodnienie w dniu startu jest kluczowe! Mówię mu: "Paweł, jak tylko możesz, to idź z butelką wody na start, przecież jest rozgrzewka, stres, które odwadniają. Na 5. km masz pierwszy punkt nawadniania i musisz z niego skorzystać, bo kolejne jest dopiero po 10. km. Poza tym, ja będę biegł poniżej trzech godzin maraton, a ty pięć. Twoje 5 km trwa ok. 30-40 minut. Więc masz jeszcze więcej czasu na odwadnianie organizmu. Jak ktoś biega wolniej, a przez to dłużej, to tym bardziej musi pilnować picia".

W dniu startu warto także zadbać o nasmarowanie wrażliwych miejsc na ciele, takich jak pachwiny czy pachy. Mężczyźni muszą też szczególnie uważać na sutki. W trakcie 42,195-kilometrowego biegu bardzo łatwo je obetrzeć. Sutki najlepiej zakleić plastrem. To są detale, które czasem decydują o tym, czy uda się dokończyć bieg i czy będzie on potem miłym wspomnieniem. Po maratonie też trzeba pamiętać o piciu. Wtedy również dobrze sprawdzają się napoje izotoniczne. Nie zapomnijcie także o odpowiednich porcjach węglowodanów - banany, suszone owoce, kruche ciasteczka dają moc!