Żele energetyczne SQUEEZY [TEST]

Sezon jesiennych biegów zaczął się na dobre. To ostatnia szansa, żeby przetestować na treningach żele energetyczne. Z fajnym pomysłem "zestawu dla biegaczy" wyszło SQUEEZY. Sprawdziliśmy co i jak działa.

Jest rzesza przeciwników żeli energetycznych, twierdzących, że to "czysta chemia", fanaberia, itd. Faktem jest, że nieprzyzwyczajone do żeli żołądki mogą zareagować na nie dramatycznie. Ale prawdą jest też to, że żele to skondensowana energia. Wartość energetyczna jednej saszetki żelu energetycznego jest zbliżona do wartości energetycznej jednego dojrzałego banana, ale powodzenia życzę temu, kto chce podczas długotrwałego treningu czy zawodów biegać z kiścią bananów pod pachą.

Właśnie dlatego uważam, że jeśli zależy Ci na wyniku/utrzymaniu tempa w biegach długodystansowych, warto spróbować odżywiania żelami i przekonać się na własnej skórze co i jak działa. I zrobić to najpierw na treningach, a nie na zawodach.

My tym razem przetestowaliśmy SQUEEZY. W tym roku Squeezy wyszło z fajną propozycją pt. "Run Faster Set" - zestaw dla biegaczy. Pudełko obfitości na długie wybiegania, maratony, półmaratony, triathlony, ultra, itd.Squezzy, żele energetyczne, bieganie

Zestaw zawiera: 5 saszetek żeli energetycznych (Energy Gel) o smaku pomidorowym, 5 saszetek żeli energetycznych w różnych smakach (cytryna, malina, pomarańcza z brzoskwinią, banan), 5 saszetek żeli energetycznych z kofeiną (Energy Super Gel) o smaku koli, opakowanie żelków energetycznych (Gel Gum) oraz pasek na żele i numer startowy.

Zacznę od nowości.

Żelki! Kocham, po prostu uwielbiam żelki, więc ta propozycja Squeezy już na wstępie dostała u mnie bonusowe punkty za formę. A kolejne za działanie. Lekkie, nie bardzo słodkie, bardzo fajny pomysł na przegryzkę przed zawodami, kiedy możesz jeszcze bez problemu coś pogryźć. Jedno opakowanie daje 165 kcal, co jest dobrym zastrzykiem energii. Poza tym, jak udowodnili amerykańscy naukowcy, żucie odstresowuje. Jednym słowem: polecam.

Żele

Żele Squeezy Energy Gel  są niewielkie (33g) - i to jest ich zdecydowana zaleta, bo są lekkie i łatwe w transporcie. Łatwo się je też otwiera i wyciska (nie trzeba się szarpać, obgryzać opakowania, itp. - a to robi różnice na >30km). Nie zawierają glutenu, laktozy, ani sztucznych cukrów. Instrukcja mówi, żeby brać je co 20-30 minut (2-3 na godzinę) i każdy należy popić mniej więcej szklanką wody (150-250 ml). Moim zdaniem jeden żel na 20 minut to za dużo. Na maratonie jem co 7-8 km i to jest dla mnie optymalna ilość.  Ale znam takich, którzy wciągają jeden co 5km i nie "zaklejają się". Właśnie dlatego warto przetestować jedzenie żeli na treningach, żeby wiedzieć jak reaguje na nie organizm i uniknąć ewentualnych przykrych niespodzianek podczas startu.

Smaki:

Pomidor - ten smak wzbudza najwięcej kontrowersji. Moim zdaniem bardzo orzeźwiający, z lekko słodkawym finiszem, który potem długo czuć w ustach. Fajny, bo nie-słodki (a to rzadkość wśród żeli), ale niektórym może wydać się trochę "keczupowy".

Banan - to nie to samo co aromatyczny, naturalny, dojrzały banan, ale o tym już pisałam. Żel bananowy zdecydowanie się broni, nie jest bardzo słodki, dobrze wchodzi.

Lemon - to smak skórki cytrynowej. Dla mnie trochę zbyt sztuczny, ale na szczęście nie jest bardzo intensywny. Mógłby być bardziej kwaśny.

Malina oraz pomarańcza z brzoskwinią - to moje dwa ulubione. Naturalny, nie bardzo słodki smak. Moim zdaniem wygrały kategorię żeli.

Cola - to smak żelu Energy Super Gel. Produkty "SUPER" (Super Bar, Super Gel) mają taką samą wartość energetyczną co zwykłe energetyki (dla żeli to ok. 85 kcal), ale zawierają dodatkowo kofeinę. Kofeina pobudza i rzeczywiście można to poczuć. Dobre na długim dystansie, żeby dostać "kopa" w kryzysowym momencie. Ale to zdecydowanie nie mój smak... Colą odbijało mi się do wieczora.

Jedna uwaga: pamiętajcie, żeby żel ZAWSZE popić wodą (wodą, nie izotonikiem!).

Squezzy, żele energetyczne, bieganieMS

Drinko-żel

Energetykiem, którego nie trzeba popijać wodą jest Squeezy Drink Gel. To 120 ml jabłko-cynamonowy, gęsty drinka. Mnie osobiście nie powalił. Saszetka jest dość duża, co utrudnia stosowanie go podczas biegu. Jeśli już, proponuję napić się przed treningiem. Działa podobnie jak izotonik. Wartość energetyczna jednej saszetki to 158 kcal.

Batony

Z batonów węglowodanowych najlepiej u mnie wypadł - o dziwo - Energy Super Bar z kofeiną o smaku coli. Jak wspomniałam, nie przepadam za produktami "o smaku coli", ale ten batonik jest bardziej korzenny, niż słodko-colowy. Batony zawierają płatki owsiane, rodzynki i chrupki ryżowe. To jest naprawdę dobre, a konsystencja łatwa do gryzienia i łykania. No i efekt  widoczny. Zdecydowanie polecam jako solidny zastrzyk pobudzającej energii. Dostępny jest także baton bez kofeiny, o smaku owocowym.

Batony i drink-gele to produkty, których w standardowym zestawie biegacza nie znajdziecie. Można je dokupić. Squeezy ma też produkty z serii "recovery", do zjedzenia po wysiłku. Tu szczególnie polecam baton o smaku wanilii. Smakuje jak Milky Way!

Squeezy to dla mnie jedne z nielicznych żeli na rynku, które nie powodują u mnie sensacji żołądkowych. Jak to zadziała u Was - przetestujcie sami!