Jestem coraz grubszy, chociaż tyle ćwiczę!

Drastycznie obcinasz kalorie, spędzasz godziny na siłowni, a efektów wciąż nie widać? Uważaj, to może być załamanie metaboliczne.

Biegowe ciekawostki, porady i newsy. Śledź nas na Facebooku , Twitterze oraz Instagramie

Zbliżają się wakacje, więc tysiące przyszłych plażowiczów zaczyna gorączkowe przygotowanie do sezonu bikini. Drastyczna dieta i godziny spędzone na bieganiu i ćwiczeniach cardio wydają się najszybszym sposobem na zrzucenie pozimowej ,,oponki". Do tego solidna dawka odchudzających suplementów  (reklamowanych w tym okresie ze wzmożoną siłą) i  - jak zapewnia ich producent - w cztery tygodnie 20kg mniej.

Brawo! Takie podejście jest najprostszą drogą do obniżenia przemiany materii, a co za tym idzie, nadwagi i otyłości. Największym wrogiem odchudzania jest niejedzenie. Głodówki i "diety-cud", czyli ostatnie deski ratunku przed prezentacją ciała w kostiumie kąpielowym, są zarazem pierwszymi gwoździami do trumny szczupłej sylwetki w przyszłości. Dlaczego więc tak ochoczo po nie sięgamy? Odpowiedź jest prosta. Są ,,skuteczne", tzn. przynoszą to, co obiecują - duży spadek masy ciała w krótkim czasie.

Jeżeli przestajemy jeść i zaczynamy ostro ćwiczyć, to masa organizmu oczywiście szybko spada. Zadowoleni z efektów nie zastanawiamy się jednak nad tym, czy utracone kilogramy to rzeczywiście tkanka tłuszczowa, czy jedynie woda albo, co gorsza, mięśnie. Dalszy scenariusz to już klasyka gatunku. Wyjeżdżamy na wakacje all inclusive, gdzie korzystamy ze wszystkich przyjemności open barów, całe dnie spędzamy na leżakach przy basenie, a wieczory na ostro zakrapianych imprezach. W efekcie wracamy do domu jeszcze ciężsi niż w dniu przeglądania katalogów  biur podróży.

22.10.2014 Torun . Centrum fitness MIKOŁAJ KURAS

Zdesperowani znów sięgamy po błyskawiczną dietę. Jednak organizm jest mądrzejszy niż nam się zdaje. Poznał już przecież schemat i przygotował się na kolejny okres głodowania, przestawiając się na tryb oszczędzania energii. Co więc robimy? Jeszcze bardziej obcinamy kalorie i dorzucamy kolejne kilometry na bieżni lub rowerze stacjonarnym. Cały nasz wolny czas wypełnia sport, a na talerzu jest miejsce już tylko na sałatę i ogórki. Takie działanie doprowadza do drastycznego spowolnienia przemiany materii  i trudności z utrzymaniem prawidłowej masy ciała mimo restrykcyjnej i ubogoenergetycznej diety.

Stan ten, nazywany załamaniem metabolicznym, dotyka wielu początkujących biegaczy, których główną motywacją do treningu jest właśnie zrzucenie kilogramów. Oparcie planu treningowego na długich, wolnych wybieganiach, przy braku interwałów, sprintów czy podbiegów, a do tego źle zbilansowana dieta i stres, to najprostsza droga do załamania metabolicznego.

 

Jak zapobiec załamaniu metabolicznemu?

Czytając ten tekst, możesz odnieść wrażenie, że przechodząc już raz przez podobne perypetie, trwałe schudniecie jest niemożliwe, a wszelkie próby zniszczą twój (i tak już nie najlepszy) metabolizm. Nieprawda. Skrajnemu obniżeniu tempa przemiany materii można zapobiec. Przede wszystkim nie wolno rzucać się na sezonowe "cudowne diety".

Skuteczne, trwałe odchudzanie jest procesem zajmującym nierzadko wiele miesięcy i nie kończy się z dnia na dzień. Optymalnie byłoby tracić 1 proc. masy ciała tygodniowo, a po osiągnięciu wymarzonej wagi zwiększać kaloryczność co siedem dni o 3-5 proc. Takie powolne wychodzenie z diety pozwoli przywrócić normalną przemianę materii nie powodując efekty jojo.

NAJLEPSZY TRENING NA POPRAWĘ METABOLIZMU >>>

Rozłożenie odchudzania w czasie ma też jeszcze jedną zaletę: nie wymaga skrajnej restrykcji, a wręcz zakłada drobne odstępstwa od zdrowych, niskokalorycznych posiłków. Zjedzenie od czasu do czasu ulubionego ciastka, porcji lodów czy kotleta schabowego, podkręci metabolizm. Ważne jednak, by takie "oszukane posiłki" (cheat meals) nie zdarzały się częściej niż 1-2 razy w tygodniu.

Zdrowy rozsądek należy zachować też w kwestiach aktywności fizycznej. Jeśli trening trwa zbyt długo, jest zbyt intensywny lub za częsty (nie ma dni przeznaczonych na regenerację), to prędzej czy później dochodzi do przetrenowania. Objawami tego stanu jest nie tylko silne wyczerpanie i zniechęcenie do treningu, ale też bóle mięśni, duszności, zawroty głowy, a nawet zaburzenia koncentracji, precyzji ruchów czy orientacji w terenie. Nie trudno się domyślić, że przetrenowany organizm nie ma też siły na normalne funkcjonowanie, więc przechodzi w stan oszczędzania energii, a co za tym idzie, obniża tempo przemiany materii.

Co zatem zrobić, gdy wyjazd za kilka dni, a Ty nie wbijasz się w ulubiony kostium kąpielowy?

Cóż, ,,last minute" to opłacalna formuła podróżowania, ale słaba forma odchudzania. Jedyne co można w tej sytuacji polecić, to wykorzystanie zaoszczędzonych pieniędzy na zakup nowego kostiumu i kilku wizyt u trenera, który rozpisze ci skuteczny i bezpieczny plan zrzucenia nadmiaru kilogramów przed następnym urlopem.

O wybitnych biegaczach, właściwym odżywianiu i sile, jaką daje nam bieganie, przeczytaj w książkach >>

Komentarze (98)
Jestem coraz grubszy, chociaż tyle ćwiczę!
Zaloguj się
  • aaggnniikk

    Oceniono 93 razy 75

    gazeta reklamuje suplementy diety, które nic nie dają usiłuje wmówić, ze bez osobistego trenera czy dietetyka nic się nie da zrobić. Ile wam za to płacą

  • cronos_pl

    Oceniono 71 razy 55

    Bzdury opowiadaja. W gazetach kolejne plany jak zrobic 6 paka w 3 miesiace pozniej w 2 w miesiac a pozniej juz w 2 tygodnie bo wakacje sie zblizaja. Ja w 3 lata schudlem prawie 40kg. BEZ DIETY !!! Ja bym diety nie wytrzymal. Lepiej omijac z daleka fast foody zaczac biegac (najwiecej spala sie kalorii) i nie jesc po 18 jak sie ma spowolniony metabolizm jak ja ... Teraz mam 6 paka na brzuchu .. ale to efekt ciezkiej 2 letniej pracy a nie 3 mieisecy ... Najwazniejsza jest wtrwalosc a nie cwiczenia przez miesiac bez efektu i ludzie sie zniechecaja. Ja w pierwszym roku spadłem 15kg ale nie bylo tego widac. Dopiero konsekwetnie w 2 i 3 roku trzymajac sie zasad schudlem, ze wszyscy sa w szoku ... Nie bierzecie chemii cudownych jagód czy innego badziewia kalorie na minus i efekt gwarantowany.

  • pl210

    Oceniono 77 razy 39

    Można się katować ale jeżeli się żłopie piwsko i żre słodycze to i tak nic nie da. Dieta i wysiłek - to wszystko. Przypadki "genetycznego" tycia są naprawdę rzadkie. Metoda mżwr jest jedyna (mniej żreć więcej ruchu)

  • tpepe

    Oceniono 35 razy 27

    Nie ma czegoś takiego, jak zakwaszenie organizmu. Finito (Jest kwasica, ale to ciężka choroba nie mająca nic wspólnego z dietą). To kolejne oszustwo suplemenciarzy

  • miguell

    Oceniono 26 razy 26

    Zwiększenie ilości ruchu wiążę się z większym wydatkowaniem energii czyli kalorii
    Nie możemy mówić o załamaniu metabolicznym gdy człowiek cały czas jest w ruchu.
    To co nazywamy załamaniem to gdy organizm zaczyna magazynować każdą kalorię z posiłku aby przygotować się na okresy głodówki.
    Dlatego najrozsądniej jest i dopiero tutaj zgodzę się z autorem rozsądnie jeść i dużo się ruszać

  • Krzysztof Ksiazek

    Oceniono 81 razy 21

    POLACY !
    Miejcie w D - CO o waszym wyglądzie myślą INNI !
    ...
    Kolejny artykuł - CZUJ SIĘ WINNA/y bo źle wyglądasz !
    Kiedyś kościół straszył OGNIEM piekielny.
    Teraz STRASZĄ że .. źle wyglądasz - a to GORSZE od PIEKŁA !
    Masz się CZUĆ dobrze sam/a ze sobą ... RESZTA to BREDNIE
    ... no i skok na twoją kasę = bo z czego by żył
    CAŁY PRZEMYSŁ FITNESS ? ? ? - żyje z TWOICH pieniędzy ! ! !

  • luketjorself

    Oceniono 28 razy 20

    3 dni temu wdrożyłem dietę:
    - codziennie min. 2 litry wody
    - 5 posiłków dziennie o stałych porach
    - więcej warzyw i owoców, ciemne pieczywo
    - syfiaste żarcie z miasta nie częściej niż raz na tydzień.
    Polecam.

  • sylpina

    Oceniono 22 razy 18

    Metoda Mniej żreć więcej ruszać. Słuszna i jedyna tylko grubasów coraz więcej. To metoda słuszna? :))))

    Moim zdaniem błędem jest patrzenie na odchudzanie jako tresurę ograniczania kalorii i zwiększania wysiłku. Właśnie ta logika odbije się w końcu dążeniem organizmu do zrekompensowania sobie wysiłku zwiększonym apetytem. CHudziutki Partyka nabrał cielska jak skończyła się kariera podobnie jak nie jeden sportowiec. On miał motywacje w postaci zawodów..a zwykły człowiek ile będzie miał motywację do marnowania energii z punku biologii absurdalnego? Organizm sam już ją odbierze. Umieramy na brak ruchu. Bo nie mamy do niego powodu..I robimy wszystko, żeby nie mieć. Nawet rywalizację w grach drużynowych, które mają jakiś cel zamienimy w wysiłek biegania po bieżni. Człowiek potrzebuje celu, a nie masochizmu. I mniej sztucznego żarcia, którym zażera frustracje związane z brakiem osiągania celu..Najbardziej tuczy stres..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX