Podręczny spadochronik - test kurtki The North Face Better Than Naked

Swą cienkością i lekkością przypomina spadochron i chroni przed wiatrem z zaciekłością dorównującą charakternemu ratlerkowi. Waży zaledwie 97 gramów, jest rozsuwana do samego dołu, ma nawet niewielką kieszonkę na ramieniu, gotową pomieścić klucz, mały żel lub odtwarzacz mp3. Jest świetną dodatkową warstewką na trening w chłodny, wietrzny dzień. Kurtka The North Face z kolekcji Flight Series.

Jej konstrukcja budzi uznanie dla współczesnych technologii produkcji sprzętu - w kurtce znajdziemy zaledwie dwa szwy, które łączą rękawy z jej "ciałem właściwym". Poza tym - wszystkie elementy są klejone czy sprasowywane czarodziejską techniką, nie dając nawet cienia szansy na obtarcia. Kurtkę stworzono z materiału bardzo słabo przepuszczającego powietrze do wewnątrz (żeby to sprawdzić można podmuchać przez materiał na swoją dłoń przytykając usta do tkaniny). Wkomponowano w nią jednak panele błękitnego materiału, przez który wiatr hula jak po dawnym Kieleckiem. Znajdują się w miejscach, które pocą się i nagrzewają w czasie biegu bardzo intensywnie - pod pachami i na plecach.

Wysoki kołnierzyk i możliwość całkowitego rozsunięcia kurtki pozwalają łatwiej znaleźć w niej komfort termiczny. Rękawy zakończono niewielkimi ściągaczami, a z tyłu kurtka jest wydłużona, żeby zakrywać trochę więcej ciała. Ciemnoszara i błękitna kolorystyka oraz zgrabny krój czynią z niej obiekt pożądania. Jest po prostu ładna, zwraca uwagę.

Jej bardzo dużym atutem jest lekkość i możliwość zwinięcia jej do bardzo małej kulki - dzięki temu możemy ją mieć ze sobą na wszelki wypadek, gdyby pogoda chciała się zmienić, gdybyśmy planowali w trakcie treningu jakiś postój, załatwianie spraw na mieście, chcieli się okryć dodatkową warstewką po zawodach.

Stanowi dobrą osłonę przed wiatrem, ale nie zgrzejemy się w niej za bardzo. Jest dobra na trening w chłodzie, będzie jak znalazł na jesienną szarugę.

Testowałam ją w czasie długich, zimnych wycieczek w Alpach, gdy na grani wiał silny, wychładzający wiatr. Gdy padał deszcz to była dodatkowa warstewka pod cieniutką, wodoodporną kurtkę. Zwłaszcza na podejściach albo w trudnym terenie, gdzie biegnie się powoli czy na biegach, gdzie człowiek się nie może rozgrzać - sprawdzała się naprawdę dobrze. Kiedy wybrałam się na bardzo intensywny trening, podczas którego mimo kiepskiej pogody było mi gorąco, miałam ją na wszelki wypadek - wsuniętą za legginsy z braku kieszeni. W ogóle nie przeszkadzała mi jej obecność. To bardzo fajny sprzęt dla dziewczyn - tych trenujących w wymagających warunkach, jak i tych mniej zaawansowanych, które chcą po prostu ładnie wyglądać.

Nazwa: Better Than Naked Jacket
Magda Ostrowska-Dołęgowska


Dołącz do nas na Facebooku.