Bieganie jesienią. Jak ubrać się na orkę

Okres jesienno-zimowy to czas, kiedy po roztrenowaniu budujemy formę. Robią tak wszyscy biegacze, którym zależy na poprawie wyników. Zarówno amatorzy jak i profesjonaliści. Ci drudzy często mają możliwość wyjazdu do ciepłych krajów. Amatorzy muszą po prostu dobrze się ubrać.

Jak mówi bodaj najbardziej znany polski trener i popularyzator biegania Jerzy Skarżyński, jesień i zima to okres orki. Siewy przyjdą wraz z wiosną, a plony zbierać będziemy na zawodach. Jeśli zrezygnujemy z biegania teraz, nie mamy co liczyć na poprawę wyników w przyszłym sezonie.

Nie dla bawełny

Biegacz w stroju z bawełny to jesienią widok częsty. Choć w takim stroju biegał Rocky Balboa, nie powinniśmy ulegać magii srebrnego ekranu. Bawełna bardzo szybko pochłania i trzyma w sobie wilgoć. Zarówno tę z zewnątrz jak i pot. Po kilku minutach jesteśmy cali mokrzy, materiał przykleja się do ciała i może powodować bolesne otarcia, nie mówiąc już o prawdopodobieństwie choroby.

Jesienią i zimą najlepiej podczas biegania sprawdza się odzież z materiałów syntetycznych przepuszczających powietrze. Tak zwana odzież techniczna lub termoaktywna. Czym różni się od bawełny? Powstaje ze specjalnie projektowanych dzianin syntetycznych, które posiadają zdolność sprawnego odprowadzania potu i pary wodnej. Dzięki temu bielizna ta szybciej odparowuje wilgoć niż ją pochłania. Przy skórze powstaje cienka warstwa ogrzanego powietrza, która pozwala biegającemu dłużej zachować ciepłotę ciała.

Co więcej, taka odzież w dużej mierze eliminuje brzydki zapach. Jego źródłem, jak myśli się powszechnie, nie jest pot, a bakterie powstające na wydzielinach gruczołów skórnych. Odprowadzanie wilgoci w dużej mierze zapobiega rozwojowi tych drobnoustrojów.

Dodatkowo niektóre modele odzieży termoaktywnej zawierają we włóknach jony srebra lub polipropylen. Obie substancje mają działanie bakteriobójcze i bakteriostatyczne.

Za grubo

Niemal każdy, kto po raz pierwszy wita jesień biegowym krokiem, ma tendencję do ubierania się zbyt ciepło. Nawet jeśli idąc z przystanku autobusowego do domu czujemy chłód, to nie znaczy wcale, że na bieganie powinniśmy ubierać się „zimowo”.

Aktywność fizyczna pobudza krążenie. Możemy być pewni, że szybko się rozgrzejemy. Wychodząc na trening powinniśmy odczuwać delikatny chłód. Po pierwszym przebiegniętym kilometrze komfort cieplny powróci.

Pamiętajmy jednak, żeby nie przesadzić w drugą stronę. Jeśli ubierzemy się zbyt cienko, możemy doprowadzić do wychłodzenia. Nasze ciało, aby utrzymać odpowiednią ciepłotę, zacznie pompować więcej krwi wewnętrznymi arteriami kosztem skóry i kończyn. Gdy temperatura wewnętrzna spadnie poniżej optymalnej, doprowadzi to do obniżenia pochłaniania tlenu przez mięśnie i spadku wydolności organizmu.

Na cebulkę

Stara, dobra zasada „na cebulkę” przydaje się w bieganiu. Zamiast jednej grubej warstwy odzieży powinniśmy zastosować kilka cieńszych, które możemy dodawać lub ściągać w zależności od temperatury.

Jeśli temperatura powietrza wynosi od 15 do 10 stopni Celsjusza, spokojnie wystarczą nam dwie warstwy odzieży - majtki termiczne, spodenki długości 3/4, koszulka z krótkim i z długim rękawem oraz skarpetki za kostkę. Stópki to nie jest dobry pomysł. Powinniśmy chronić ścięgno Achillesa, które jest szczególnie podatne na kontuzje. Dobrze jest także osłonić czoło i uszy - jeśli jest ci za gorąco w czapce, załóż opaskę.

Gdy temperatura spadnie poniżej 10 stopni warto pomyśleć o kolejnej warstwie. Najlepiej, jeśli będzie to bluza z warstwą nieprzepuszczającą powietrza. Pozwoli nam zachować ciepło i ochroni przed wiatrem. Krótkie spodenki powinniśmy zamienić na długie legginsy. Jeśli pada, zakładamy nieprzemakalną, oddychającą kurtkę.

a

Przez głowę ucieka aż 40% ciepła, dlatego bardzo ważną częścią ubioru jest w tym wypadku cienka czapka lub chusta chroniąca przed wiatrem. Pamiętajmy też o szaliku lub buffie na szyję. Nie chcemy chorych zatok i gardła.

Jeśli temperatura zbliży się do zera, zakładamy grubszą czapkę i rękawiczki. Podczas treningów w szybkim tempie dłonie dość szybko się rozgrzewają, jednak jeśli biegamy bez rękawiczek, bywa i tak, że po zakończonym bieganiu nie będziemy mogli przekręcić klucza w zamku. Zarówno przez stopy jak i dłonie ucieka 30% ciepła.

Kiedy na dworze pojawi się mróz, powinniśmy twarz posmarować kremem ochronnym lub założyć kominiarkę. Na zimowe bieganie przydadzą nam się cieplejsze legginsy. Warstwy po kolei:

Pierwsza - bielizna termoaktywna - majtki, podkoszulek z krótkim rękawem, ewentualnie kalesony oraz skarpetki za kostkę.

Druga - dres lub legginsy, koszulka techniczna z długim rękawem.

Trzecia - bluza, rękawiczki, grubsza czapka.

Czwarta - kurtka nieprzepuszczająca wiatru, oddychająca.

Ta kurtka jest szczególnie ważna. Nawet jeśli termometr pokazuje tylko -1 stopień, to przez wiatr temperatura odczuwalna jest znacznie niższa. Przykład: przy wietrze o prędkości 50 km/h i temperaturze -1 stopień Celsjusza, temperatura odczuwalna wynosi - 30 stopni!

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na odczuwanie temperatury, jest wilgoć. Przez nią wychładzamy organizm dwudziestokrotnie szybciej. Dlatego pamiętajmy, żeby nie zatrzymywać się na pogawędki z napotkanymi kolegami i nie rozciągać się po treningu na zewnątrz.

Do biegania po śniegu przydadzą się stuptuty - zapobiegną wpadaniu śniegu do środka buta. Możemy pomyśleć też o butach - cieplejszym modelu ze wzmocnioną podeszwą i agresywnym bieżnikiem, która dodatkowo będzie nas chronić przed ślizganiem się na śniegu i lodzie. Jeśli mamy jedną parę butów, spokojnie możemy używać ich przez cały rok, ale wtedy warto zainwestować w nakładki zrobione z gumy i specjalnie umocowanych sprężyn, które zapewniają przyczepność w śniegu i błocie śniegowym. Można je założyć na podeszwę każdych butów.

Jesienno zimowe bieganie drogie?

Bielizna, odzież termoaktywna, bluza, kurtka z windstopperem, koszulka z długim rękawem, skarpety, itd. To wszystko na pewno bardzo dużo kosztuje. Wcale nie. Pełen strój dobrej jakości w dyskoncie sportowym, nie wliczając w to butów, możemy skompletować już za nieco ponad 300 złotych.

Z powodzeniem można w niej biegać dwa-trzy sezony. Wydatek 100 złotych na rok nie wydaje się być duży. Na pewno mniejszy niż ten, który musielibyśmy poczynić w aptece.