Odżywki PowerBar. Power na bieganie na zawołanie? [TEST]

PowerBar to niemiecka firma, której produkty można znaleźć na naszym rynku już od dłuższego czasu. Mimo to nigdy nie wpadły mi w ręce, a nie jeden żel czy batonik energetyczny zjadłem. Jak wypadły w teście ?

Do tej pory stosowałem produkty różnych marek, różne postaci pod jaką występują węglowodany i mam swoich faworytów. Zawsze jednak zwracam uwagę na smak, konsystencje i praktyczność w zależności od zastosowania. Kwestia tego gdzie i kiedy użyjemy danej odżywki: na treningu, na zawodach i czy odbędzie się to podczas biegu, czy może podczas wielokilometrowej jazdy na rowerze podczas zawodów triathlonowych, ma to duże znaczenie. Zobaczę czy tutaj praktyczność idzie ze smakiem i składem odżywek.

Większość odżywek PowerBar zawiera w sobie formułę C2MAX Dual Source Carb Mix czyli mix odpowiedniej proporcji glukozy i fruktozy, która wzmaga zdolność organizmu do wysiłku.

Żele energetyczne PowerBarŻele energetyczne PowerBar

Żele energetyczne

Wszystkie żele energetyczne PowerBar muszę pochwalić za system otwierania żelu. Dobrze perforowana końcówka zawsze pozwalała na szybkie otwarcie i spożycie zawartości. Czasem gdy źle się zagięło ujście żelu to mogliśmy mieć problem z dostaniem swoich węgli. Jeden żel to nieco ponad 100kcal co jest w zasadzie standardem. W składzie warto wyróżnić obecność sodu - najintensywniej traconego elektrolitu podczas pocenia się. Do dyspozycji miałem cztery smaki:

Czarna porzeczka - nie za słodki nie za kwaśny. Czułem smak owocu, ale nie było przesady w żadną stronę, powinien się sprawdzić w każdych warunkach.

Czerwone owoce - taki smak nie wiadomo co. Po prostu owocowy. Nie czułem w nim konkretu, ale nie przeszkadzał i nie drażnił kubków smakowych po spożyciu.

Zielone jabłko - delikatne w smaku, mogłoby być moim zdaniem słodsze. Bardzo fajny zapach, który zachęcał do skosztowania kolejnego żelu.

Wanilia - nie przepadam za takimi smakami i często takie smaki są polem minowym dla producentów. Niestety i tym razem był to najsłabszy smak, czułem w nim za dużo chemii. Zupełna pomyłka, a jadłem już przyjemny w smaku waniliowy żel konkurencji.

Hydrożele

Hyrdrożele czyli żele których nie trzeba popijać. Konsystencja bardzo rzadka, wręcz jak napój. Niestety zamysł fajny, bo rzeczywiście nie potrzeba tego popijać, jeśli ich nie spróbujemy. Obydwa smaki - w tym wypadku - cola oraz wiśnia były bardzo słabe. Mocno było czuć chemiczny posmak. Od razu musiałem popijać te żele wodą. Jedyny plus to zawartość 50 mg kofeiny oraz 300mg sodu w jednym żelu.

Żelki energetyczne

Świetna odmiana i odskocznia od klasycznych żeli energetycznych. Z wielką przyjemnością sięgałem po kolejne żelki, ponieważ smak nie był bardzo intensywny i nie za słodki. Bardzo mi to odpowiada. Na plus trzeba przyznać dodatek kofeiny w składzie oraz płynne wnętrze, które potęguje przyjemne doznania podczas konsumpcji.

Batony i wafelki energetyczne PowerBarBatony i wafelki energetyczne PowerBar

Wafle energetyczne

Wafelki to kolejna pozycja z moich faworytów z oferty PowerBar. Kruche, a zarazem dość zwarte w konsystencji - przede wszystkim dzięki masie, między warstwami wafli. Zarówno smak Jogurtowo-jagodowy i Orzechowo-kakaowy, był bardzo smaczny i chciało się zjeść ich więcej. Moim zdaniem bardzo dobra propozycja na trening kolarski. Solidna porcja energii (166 kcal w jednej porcji) w smakowitej formie.

Batony energetyczne

Batony energetyczne power to kolejna odmiana formy w jakiej możemy spożyć potrzebną nam energię. Często lubię zjeść na treningu kolarskim albo podczas długiego wybiegania jakiegoś batona. Większa dawka energii i więcej smaku. Patrząc po smakach, których spróbowałem: Kokos, Wanilia, Banan i Wiśnia-żurawina, wszystkie dają radę. Wanilia w przypadku żelu energetycznego była przeze mnie krytykowana. Tym razem smakowała bardzo dobrze. Mój ulubiony smak to kokosowy. Smakował jak baton Bounty tyle, że bez czekolady. Taki batonik to niezły strzał energii - 201 kcal w jednej porcji (55g), dodatkowo zawiera w sobie sole mineralne. Jednak widzę tu jeden duży minus tego produktu, otóż w zależności od temperatury otoczenia baton jest "plastyczny". Moje egzemplarze były lekko sprawsowane i przy otwieraniu lekko przywierały do papierka. W trakcie jazdy czy też treningu byłoby tu utrudnieniem. Lubię gdy całego batona mogę odpakować i zjeść podczas treningu. Po uzupełnieniu energii nie chciałbym też aby lepiły mi się ręce. Tutaj niestety tak się działo. Przy jedzeniu przed biurkiem czy też w szatni po treningu, nie było problemem. Natomiast już na trasie, gdy się ścigamy na zawodach już tak.

Batony proteinowe

Batony białkowe były zgoła inne w konsystencji od swoich odpowiedników bez białka. Baton jest miększy i jest w polewie. Smak jest naprawdę obłędny. Udało mi się wypróbować batona o smaku wanilii z kokosem. Po raz kolejny mogę go porównać do popularnego batonika Bounty.

W batonie znajdziemy białko w 3 postaciach: kazeina, białko serwatkowe oraz białko soi. Zawartość białka w jednym batoniku to aż 16,9g. Natomiast sama kaloryczność batonika również stawiało go w gronie porządnej przekąski po treningu, ponieważ dostarcza 213 kcal. Dobra propozycja dla kogoś kto potrzebuje podtrzymać albo rozbudować swoją tkankę mięśniową. Zwłaszcza gdy nie ma pod ręką pełnowartościowego posiłku z białkiem w składzie.

Napoje

Z produktów w płynie, które wrzucałem w bidon albo w shaker udało się sprawdzić:

- Elektrolity w tabletkach (o smaku grejpfrutowym) i izotnik o smaku pomarańczowym w saszetkach

Zwłaszcza to pierwsze rozwiązanie jest bardzo praktyczne. Dwie tabletki wrzucone w bidon zapewniały mi smaczny i wartościowy izotonik na trening. Smak był nie intensywny, ale dostarczał orzeźwienia. Produkt ten zawierał w sobie pięć najważniejszych elektrolitów (sód, chlorek, potas, magnez i wapń), w stosunku, w jakim wydalane są one z potem. Fajną rzeczą o której należy wspomnieć to brak występujących tu cukrów ani też słodzików jak aspartam.

- Napój regeneracyjny - saszetka - czekolada

Do tej pory korzystałem z różnych gainerów po treningu, więc wiedziałem czego się spodziewać. Tym razem padło na smak czekoladowy, który rozrabiałem z wodą. Choć przez ten smak aż prosiło się o użycie mleka. Skład odżywki jest poprawny, bo mamy fajną mieszankę węglowodanów oraz białka co powodowało, że szybciej i lepiej się regenerowałem. W smaku czekolada ani nie rozczarowywała ani też nie zachwycała. Poprawny produkt do którego w razie potrzeby warto zajrzeć.

Podsumowując cały test, mogę przyznać, że produkty PowerBar mają w sobie to coś. Może nie wszystkie przypadły mi do gustu i będę do nich wracał, ale spełniły podstawowe kryterium. Czyli nie powodują u mnie sensacji żołądkowych. Zwłaszcza gdy po prostu potrzebuję źródła energii podczas treningu, a czasem nie oglądam się na to czy smak jest taki, a nie inny. Jednak jeśli jest wybór to warto powybrzydzać. Przetestujcie sami!

Odżywki do testów dostarczył sklep dotsport.pl

dotsport.pldotsport.pl