adidas Adizero Boston Boost 5 - marzenie maratończyka [TEST]

Szukasz butów na maraton? Chciałbyś, żeby były lekkie, ale jednocześnie zapewniały niezłą amortyzację - tak, aby można było je wykorzystać także na treningach? adidas adizero Boston Boost 5, choć nie są butami do wszystkiego, spełniają te oczekiwania.

 

Po rozpakowaniu pudełka i wzięciu buta do ręki nastąpiło pierwsze miłe zaskoczenie - jest bardzo lekki. Słysząc hasło „model startowo-treningowy” i „buty do maratonu” spodziewałem się masywniejszej konstrukcji. W tym wypadku adidas wygląda na cięższy niż jest w rzeczywistości. Jest to spowodowane sporą ilością pianki Boost w podeszwie. Dla lubiących liczby - 240 gramów w rozmiarze 42,5 pokazuje, że Adizeo Boston Boost 5 aspiruje do wagi lekkiej.

Skoro o podeszwie mowa - w części śródstopia, gdzie but najmocniej „pracuje” jest ona elastyczna przy jednoczesnym zachowaniu dużej sprężystości. Niewątpliwie ułatwia to dynamiczne i mocne odbicie od podłoża. Pozostała część podeszwy jest sztywna, co przekłada się z kolei na bardzo dużą stabilność Bostonów.

Warstwa podeszwy, która styka się z podłożem jest sygnowana znakiem Continental, można się zatem spodziewać dużej trwałości i bardzo dobrej przyczepności do nawierzchni. Podczas testów buty nie wykazywały żadnej tendencji do uślizgów, nawet przy szybkich łukach na wilgotnym asfalcie. Nie należy się jednak spodziewać nadzwyczajnych właściwości trakcyjnych poza utwardzonym podłożem. Bieżnik jest płytki - poradzi sobie z kałużą na asfalcie, ale z błotem i korzeniami na leśnej ścieżce już niekoniecznie.

Przyczepność - 4/5

Stabilizacja - 4/5

Na pierwszy rzut oka widać, że w Bostonach nie będzie problemów z wentylacją. Zastosowana w cholewce duża ilość siatkowej tkaniny zapewni dobre odprowadzanie potu i dużą przewiewność buta, zgodnie z nazwą tej technologii - Coolever.

Wentylacja - 5/5

adidas Adizero Boston Boost 5Piotr Szrajner

W tym momencie otwartą kwestią pozostawała dla mnie wygoda butów. Odchudzanie musiało oczywiście dotknąć także ilości materiałów użytych do wyściełania buta od środka. To co producent pozostawił na większości cholewki sprawia wrażenie idealnie zbalansowanego pomiędzy wagą a komfortem. Jednak okolice zapiętka oraz język Bostonów pozostawiły odrobinę niepewności do czasu ich pierwszego założenia.

Nareszcie na nogach

Pierwsze przymierzenie butów nie rozczarowało. Bardzo duża wygoda, biorąc pod uwagę odchudzoną cholewkę. Opięcie stopy i kontakt z nogą w newralgicznych miejscach nie powodowały uwierania ani obcierania. Dość cienki jest język Bostonów - nie zalecam bardzo mocnego wiązania tych butów, żeby nie czuć sznurówek podczas biegu. Dodatkowo jest on skonstruowany w asymetryczny sposób, co ma zapobiegać jego przesuwaniu podczas biegu. Do tego nie mam żadnych zastrzeżeń.

Jedynym mankamentem okazała się wygoda sztywnego zapiętka, pokrytego minimalną ilością materiału wyściełającego. Według mnie będzie bardzo zależna od indywidualnej budowy stopy oraz sposobu stawiania kroków przez każdego biegacza. W moim przypadku, przez cały czas testów nie miałem najmniejszych problemów z lewym butem. Prawy zapiętek przy dłuższych biegach drażnił jednak nieco ścięgno achillesa. Odrobina plastra bez opatrunku w miejscu, gdzie może dojść do obtarcia wyeliminowała problem.

Wygoda - 4/5

Trzymanie stopy - 4/5

adidas Adizero Boston Boost 5Piotr Szrajner

adidas adizero Boston Boost 5 w akcji

Mój pierwszy dłuższy bieg w tych butach miał miejsce na zawodach. Mimo braku obiegania Bostonów i pewnych obaw, które zawsze towarzyszą pierwszemu kontaktowi z nowym modelem, buty nie rozczarowały. W kwestii amortyzacji w stosunku do masy, stabilności na nierównym podłożu i dynamiki wybicia przyjemnie zaskoczyły.

Często zdarza się, że mamy do dyspozycji jedną parę butów, albo wykorzystujemy buty tego typu - przeznaczone do maratonu - do różnych treningów, a szczególnie do długich wybiegań, postanowiłem sprawdzić przydatność i zachowanie Bostonów w innych warunkach niż tylko asfaltowe alejki.

Treningi przebiegane po kostce betonowej, czyli nawierzchni równej ale bardzo twardej, potwierdziły wcześniejsze odczucia dobrej amortyzacji. Co ważne jednak, lekka pianka Bostonów nie pochłania całej energii kroku biegowego i nie mamy wrażenia zapadania się w miękkim, „grząskim” bucie. Strat energii pochłoniętej przez podeszwę nie oceniam jako dużych, a oddawanie części tej energii odbywa się w dynamiczny i przyjemny sposób.

Amortyzacja - 4/5

Sporo treningów podczas testów przebiegłem w modelu adidas adizero Boston Boost po leśnych ścieżkach. Po pierwszych obawach (w końcu leśne drogi nie są naturalnym środowiskiem dla maratońskich startówek), zmieniłem zdanie i polubiłem te wspólne wypady. Amortyzacja i stabilizacja zapewniana przez Bostony nie wystarczy do zneutralizowania biegu po szyszkach czy korzeniach, ale przy odrobinie uwagi i wybieraniu miejsca lądowania obok wystających przeszkód but okazał się dobrym towarzyszem leśnych eskapad w suche dni.

adidas Adizero Boston Boost 5Piotr Szrajner

Najprzyjemniejsze jednak okazały się zgodnie z oczekiwaniami biegi tempowe w Bostonach. Długie odcinki w średnim i mocnym tempie, biegane najlepiej na asfalcie, to prawdziwa przyjemność. Dynamika odbicia sprawia, że noga wyrywa się do następnego kroku. Bardzo wzmacnia to wrażenie bieganie ze śródstopia. Przy lądowaniu na pięcie odczuwalny jest jednak pewien „spadek mocy”, który jest charakterystyczny dla tego kroku biegowego.

Podczas bardzo szybkich treningów interwałowych but okazywał się odrobinę za sztywny i jednak dość ciężki. Najlepszym wyborem są wtedy leciutkie, dynamiczne buty startowe do krótkich dystansów. Jednak gdy nie mamy nic takiego na zmianę, bieganie w Bostonach nas nie rozczaruje.

Sztywność - 3/5

Dynamiczność - 4/5

Podsumowanie

Buty adidas Adizero Boston Boost polecam biegaczom, którzy poszukują lekkich butów do maratońskich przygotowań i startu. Polubią je Ci, którzy odczuwają potrzebę dynamicznego odbicia przy rozsądnej porcji amortyzacji. Bostony nie zastąpią typowych butów treningowych i trailowych, ale udowadniają, że start w maratonie i zróżnicowane treningi do niego mogą być zrealizowane w jednych butach. Marzysz o maratońskiej życiówce? adidas Adizero Boston Boost będzie na pewno bardzo dobrym wyborem.

Długie wybiegania - 4/5

Codzienne treningi - 4/5

Trening szybkościowy - 3/5

Maraton - 5/5

Krótsze zawody - 4/5

 

Tester:

Piotr Szrajner - biegacz, triathlonista, trener. Jeden z czołowych zawodników kategorii M-40 w Polsce. Prowadzi treningi biegowe dla firm i sprawuje opiekę trenerską nad indywidualnymi zawodnikami w grupie Trinergy. Medalista mistrzostw Polski weteranów na 100 km. Legitymuje się rekordami życiowymi 16:57 na 5 km, 2:40 w maratonie i 9:56 w triathlonowym dystansie Ironman (3.8 km pływania, 180 km roweru, 42.2 km biegu).

Komentarze (1)
adidas Adizero Boston Boost 5 - marzenie maratończyka [TEST]
Zaloguj się
  • Piotr Rosiak

    0

    Komentarz do trakcji: założyłem buty na Puchar maratonu DoZ (Łódź) 20km, który akurat odbywał się na lodzie. Pierw na rozgrzewkę założyłem moje ulubione Mizuno Wave Rider 16, przebiegłem przykładowy odcinek, po czym założyłem prawie nowe Boston Boost 5 - po teście na tym samym odcinku zdecydowałem się w nich pobiec te zawody. Wybór okazał się być strzałem w dziesiątkę. Nie wiem, czy zdecydował tutaj nowy świeży bieżnik, czy mój krok biegowy (może mniej wrażliwy na ślizganie) -fakt jest taki, że ślizgałem się o wiele mniej od konkurentów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX