Activlab Run&Bike - odżywki dla biegaczy i triathlonistów [TEST]

Activlab to polski producent znany głównie z odżywek dla osób uprawiających sporty siłowe. Linia produktów Run&Bike ma poszerzyć grupę konsumentów o biegaczy i triathlonistów. Sprawdziliśmy je dla Was.

Intensywna kampania marketingowa i sponsoring wielu imprez biegowych (m.in. BMW Półmaratonu Praskiego, Cracovia Maratonu, Nocnego Wrocław Półmaratonu i Runmageddonu) sprawiły, że linia produktów Run&Bike marki Activlab Sport coraz mocniej dociera do świadomości biegaczy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy za poważną reklamą kryją się wartościowe produkty dla sportowców. A skoro producent dedykuje swoje odżywki nie tylko biegaczom, do testu oddelegowaliśmy dwoje redakcyjnych triathlonistów - Bartka Goławskiego i Natalię Jędrzejczyk.

Run&Bike Electrolytes

Bartek: Produkt ten to nietypowy napój dla sportowców dyscyplin wytrzymałościowych, nie zawiera bowiem węglowodanów. Dostarcza niezbędnych elektrolitów, nie posiadając przy tym żadnej wartości energetycznej. Do wyboru mamy trzy smaki: truskawka, czarna porzeczka i kiwi. Wszystkie są smaczne, choć zaskakująco słodkie, jak na produkty bezcukrowe. Największy problem miałem z napojem o smaku kiwi - jest bardzo smaczny, ale... w ogóle nie przypomina kiwi. Poczęstowałem nim znajomych biegaczy i zapytałem o smak. Padały różne odpowiedzi - jabłko, winogrono, kaktus, jednak nikt nie wskazał kiwi. Za to wszyscy jednoznacznie stwierdzili - dobry! W składzie znajdują się niestety sztuczne konserwanty - sorbinian potasu i benzoesan sodu. Napój testowałem w trakcie największych upałów, więc nie miał lekko. Okazało się, że wyśmienicie gasi pragnienie. Ma też ogromną zaletę - nie lepi się. Docenią to zwłaszcza triathloniści korzystający z bidonów aero (czasem niestety chlapiących).

Natalia: Trzy smaki, które testowałam okazały się przyjemną odmianą wśród dotychczasowych bardzo słodkich napojów dla sportowców. Schłodzone są smacznym napojem uzupełniającym elektrolity przed, w trakcie i po treningu. Do biegania butelka nadaje się dość dobrze, ma zamykany "dziubek", wygodny kształt i dobrze trzyma się w ręce. Niestety nie nadaje się ona do wsadzenia do rowerowego koszyka na bidon - jest za wąska i nie trzyma się koszyka.

Run&Bike ElectrolytesRun&Bike Electrolytes

Endurance gel

Bartek: Poręczna saszetka, łatwe otwarcie i rewelacyjna konsystencja - wystarczy wziąć do ręki opakowanie, aby dostrzec pierwsze zalety żelu Activlab. 40 gramów to idealna dawka "na raz" w trakcie biegu, a płynna konsystencja ułatwia przełykanie. Dawno nie jadłem tak rzadkiego żelu. Co ważne, mimo tego cechuje się on sporą wartością energetyczną - jedna saszetka dostarcza aż 93 kcal. W składzie elektrolity - wapń, magnez, sód i potas, a także beta-alanina - aminokwas poprawiający zdolności wysiłkowe organizmu. Smak - nietypowy. Oba żele (tutti frutti i cola) są słonawe. Po pierwszym szoku przychodzi refleksja, że to w sumie dobrze - w tym upale (było 36 st. C) i tak nie przełknąłbym nic słodkiego. W sumie to ten tutti frutti jest całkiem niezły...

Endurance gelEndurance gel

Natalia: Z żeli korzystam głównie na zawodach i długich treningach biegowych lub rowerowych. Ważne jest wtedy dla mnie, żebym nie musiała zabierać ze sobą wielu rzeczy. Przyzwyczajona jestem raczej do odżywek w małych opakowaniach, więc żele Run&Bike początkowo wzbudziły obawy, czy potrzebna ilość zmieści mi się w kieszeni. Po paru próbach pozwijania, poskładania saszetki udało się wszystko bez problemu upakować.

Pierwsze wrażenie smakowe było... dziwne. Zarówno żel o smaku coli, jak i owocowy okazał się przede wszystkim słonawy. To było duże zaskoczenie, bo wszystkie inne żele jakie znam (poza Squeezy o smaku pomidorowym) są przeważnie bardzo słodkie. Początkowo trudno było mi się do tego smaku przekonać, jednak z każdym kolejnym treningiem szło to coraz sprawniej, aż przypomniałam sobie, że najbardziej na długich dystansach (na maratonie czy na Ironmanie) doskwierał mi brak innego smaku poza słodkim. Żele Run&Bike mogą być więc miłą odskocznią od znanych "ulepków".

Najciekawszą rzeczą okazała się jednak konsystencja. Wiadomo, że żele trzeba popić, ale czy wszyscy biorą picie na długie wybieganie? Ja niestety nie biorę, a trasę staram się ułożyć tak by przebiegała przy źródle wody oligoceńskiej lub jakimś sklepie. Nie zawsze jest to jednak możliwe, często więc kończyło się zaklejonymi żelem ustami. Testowane produkty mają rzadką konsystencję przez co łatwo je przełknąć w czasie biegu i nie pozostawiają słodkiego, ciągnącego się posmaku. Dla mnie to świetne rozwiązanie!

Endurance gelEndurance gel

Protein snack

Bartek: Hit! Baton regeneracyjny, który w ogóle nie jest słodki. Jest... pikantny! W składzie głównie orzechy arachidowe i płatki owsiane, do tego sproszkowana ostra papryka. Tego właśnie potrzeba długodystansowcom, którzy na zawodach przez kilka godzin ładują w siebie słodkie napoje, słodkie żele, słodkie batony, słodkie owoce... Baton Protein snack świetnie sprawdza się też jako przekąska w ciągu dnia, gdy nie mamy możliwości zjedzenia pełnowartościowego posiłku. Polecam!

Natalia: Batony Protein Snack przeznaczone są jako przekąska regeneracyjna po treningu. Przyznaję, że wykorzystałam je jako przekąskę w trakcie długiego górskiego wybiegania i na treningach rowerowych. Mają pikantny paprykowy smak, nie zaklejają buzi, jednak poprzez ich konsystencję nie da się ich pociąć i przyczepić taśmą do ramy roweru. Rozpadają się i kruszą, co sprawia, że na dłuższych triathlonowych zawodach nie będę z nich korzystać.

Wydaje mi się, że pomimo orzechowego składu mało obciążają żołądek i można je zjeść w trakcie długiego powolnego wybiegania, bez ryzyka żołądkowych rewolucji.

Protein snackProtein snack

BCAA + Multivitamins

Bartek: Mała saszetka, której zawartość rozpuszczamy w wodzie. Sprytne - w przeciwieństwie do wielkich puszek możemy łatwo zabrać ją ze sobą na wyjazd. Szkoda tylko, że opakowanie zawiera tylko 10 porcji, które znikają w mgnieniu oka. Skład dobrany bardzo dobrze - jedna porcja dostarcza 4 g BCAA w proporcjach 2:1:1 i 100% dziennego zapotrzebowania na większość witamin i minerałów. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie smak - najsłabszy ze wszystkich testowanych produktów. Mocno syntetyczny, gorzkawy.

Natalia: Trudno ocenić skuteczność działania BCAA przy krótkich "domowych" testach. Trzeba byłoby pewnie sprawdzić parę czynników w laboratorium lub przeprowadzić test przez dłuższy czas. To co na pewno można powiedzieć o regeneracyjnych aminokwasach od Activlab Sport to wygodna forma saszetek, które zawierają jedną porcję proszku. Saszetki rozwiązują problem z przesypywaniem BCAA z dużej puszki do mniejszych puszeczek (do trzymania w pracy, w samochodzie, w torbie z rzeczami treningowymi). Koniec z rozsypywaniem miarek do foliowych woreczków, tak żeby po treningu móc sobie zrobić napój do bidonu. Małą saszetkę wrzucałam do torby z rzeczami, nic się nie rozsypywało, nie trzeba było odmierzać. Super - bardzo wygodne dla mnie rozwiązanie.

Jedynym mankamentem BCAA Run&Bike jest cena. Opakowanie zawiera 10 porcji, a kosztuje 21,99 zł. W moim przypadku przy średnio 10 treningach w tygodniu opakowanie wystarczyło mi na 7 dni, co daje miesięczny koszt na poziomie prawie 90 zł. Nie są to najdroższe aminokwasy na rynku, jednak nie należą one do najtańszych.

Activlab Run&Bike - podsumowanie

Odżywki Activlab Run&Bike to dobra propozycja dla biegaczy, kolarzy i triathlonistów. W przypadku żeli i batonów może mocno, ale całkiem pozytywnie zaskoczyć. Rozsądnie skomponowany zestaw substancji odżywczych trafia w potrzeby sportowców wytrzymałościowych. Co ważne - żaden produkt nie wywołał u testerów problemów żołądkowych. Ogólna ocena odżywek jest pozytywna. Rzadko do testów trafiają do nas produkty polskich producentów, tym bardziej cieszy nas, że możemy je z czystym sumieniem rekomendować.