Test wózka Thule Chariot Cougar w wersji na biegówki

Wózek do testów od firmy Thule przyjechał z pełnym wyposażeniem - wersja spacerowa, do joggingu oraz zestawy do roweru i do biegówek (czyli nartki zamiast tylnych kół i dyszel do ciągnięcia wózka). Testowaliśmy go wraz z naszym 10-miesięcznym synem Mateuszem.

Przez dwa tygodnie mieliśmy okazję sprawdzić wersję spacerową i biegową w okolicach Warszawy, ale o tym innym razem. Niestety śniegu w tym czasie w Polsce praktycznie nie było (przynajmniej nie na biegówki), więc zdecydowaliśmy się na wyjazd do Austrii, do doliny Ötztal. Poniżej przedstawiamy wyniki naszego testu w podziale na kilka tematów:

Transport

Wózek przyjechał w kartonie, ale na wyjazd zabraliśmy go bez opakowania - bez problemu zmieścił się wraz z nartami zjazdowymi, biegowymi i częścią bagażu do boxa dachowego. Nie było również problemów z włożeniem go do bagażnika naszego średniej wielkości samochodu (Skoda Rapid). Trzeba jednak pamiętać, że główna część wózka jest dosyć duża, nawet po złożeniu i nie da się z nim włożyć dużej torby podróżnej (raczej 2-3 mniejsze). Kontrukcja wózka jest zbudowana z profili aluminiowych, które są dosyć delikatne - trzeba więc pamiętać o ostrożnym pakowaniu go w samochodzie tak, aby nie wylądował pod nartami zjazdowymi albo ciężkim bagażem, gdyż potencjalnie może zostać w ten sposób uszkodzony.

Thule Chariot Cougar, bieganie z wózkiem, bieganie z dzieckiem, narty biegoweAnna Słupik, 12tri.pl

Składanie i rozkładanie

Montaż i demontaż wózka jest bardzo intuicyjny i nie wymaga dużej siły - bez problemu można to zrobić samemu (dotyczy to również kobiet), trzeba jedynie mieć możliwość bezpiecznego posadzenia lub położenia dziecka na czas montażu czy demontażu (np. w foteliku samochodowym). Większym problemem może być konieczność przejścia pewnej odległości po asfalcie czy trawie, aby dojść do właściwych tras biegowych - samemu praktycznie nie da się tego zrobić za jednym razem, bo wózek na nartach i bez przedniego koła trzeba nieść i zaczyna brakować rąk na zabranie własnych nart i kijków (chyba, że mamy starsze, samodzielnie już chodzące dziecko, które coś zabierze), nie mówiąc już o dziecku. Najlepiej oczywiście zaparkować tuż przy starcie trasy biegowej. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Można wówczas dojść do trasy biegowej z wózkiem na kółkach i zostawić je tam przypięte zapięciem rowerowym. Zapięcie takie przydawało nam się również przy zostawianiu wózka przed restauracją czy barem (to zawsze trochę utrudnia mu zmianę właściciela). W przypadku dwóch osób jedna idzie z zapiętym pasem biodrowym i w ten sposób zabezpiecza przód wózka, a druga niesie wózek z dzieckiem za rączkę, zabezpieczając jego tył - nie jest to jednak zbyt wygodne.

Wygoda użytkowania dla dziecka

Pozycja dziecka jest częściowo regulowana poprzez zmianę długości dyszla i wzrost rodzica (a dokładniej to, na jakiej wysokości znajduje się pas biodrowy). My wybieraliśmy pozycję półleżącą po to, aby Mateusz śpiąc nie wypadał nam do przodu. Regulując długość dyszla należy również uwzględnić ukształtowanie terenu - to czy będziemy poruszać się w górę, w dół czy po płaskim, ponieważ te elementy również mogą zmieniać kąt nachylenia dziecka względem podłoża. Nie mieliśmy problemów z wyregulowaniem dyszla dla nas (mamy 174 i 185 cm wzrostu i nie poruszaliśmy się po bardzo stromych stokach). Niestety nie wiemy jak zachowywałby się wózek przy bardzo niskich lub bardzo wysokich osobach. Na szczęście dzieci tolerują różne kąty leżenia w podróży ;)

Dziecko zapięte jest w wózku 5-punktowymi pasami bezpieczeństwa - są one wygodne i zapewniają przytrzymanie dziecka w razie np. ostrego zjazdu czy upadku, a także wtedy gdy maluch zechce samodzielnie opuścić pojazd. Dla mniejszych dzieci dostępny jest hamaczek, z którego jednak nie korzystaliśmy. Dla starszych dzieci przydają się kieszonki na zabawki czy butelkę wody, które znajdują się wewnątrz wózka.

Standardowo wózek wyposażony jest w daszek od słońca - bardzo przydatny, szczególnie w słoneczny dzień w górach. Jest on jednak trochę za krótki dla małych dzieci - mają one niżej głowę i daszek nie zawsze spełnia swoją funkcję. Dla małego dziecka lepiej zabrać dodatkowo pieluszkę flanelową i zaczepić ją do daszka w razie potrzeby, szczególnie że właśnie maluchów poniżej 1 roku życia nie należy wystawiać na słońce.

Thule Chariot Cougar, bieganie z wózkiem, bieganie z dzieckiem, narty biegoweAnna Słupik, 12tri.pl

Poza daszkiem mamy standardową osłonę wózka z przodu - jest ona wykonana z siatki, dzięki czemu do środka dostaje się powietrze, a jednocześnie malec chroniony jest przed np. gałęziami, o które zahaczy rodzic w trakcie jazdy.

Jeśli pada deszcz czy śnieg albo wieje wiatr na osłonę z siatki mocuje się osłonkę z folii. Jest ona lekko przyciemniana, co też chroni nieco dziecko przed rażącym słońcem. Mimo zamocowanej osłony foliowej dziecko ma dostęp do świeżego powietrza dzięki wywietrznikom umiejscowionym po bokach i z tyłu wózka. Nie zdarzyło się nam, aby w wózku zaparowało wnętrze, nawet przy dłuższej jeździe.

Mateusz spał po 1,5-2 godziny za każdym razem, kiedy wychodziliśmy z nim biegać, więc chyba było mu wygodnie i komfortowo.

Wygoda użytkowania dla rodzica

Aby rodzicowi było wygodnie uprawiać ulubioną dyscyplinę sportową wraz z dzieckiem firma Thule zadbała o szeroki pas biodrowy. Jest on z tyłu wyściełany, dzięki czemu wózek nie "wbija" się w plecy podczas zjazdów. Regulacja pasa jest dosyć duża i pozwala na zapięcie zarówno osobom szczupłym, jak i mocniej zbudowanym. Z tyłu pasa przewidziano miejsce na bidon - woda w nim utrzymuje temperaturę pozwalającą na jej wypicie (nie zamarza), choć jeśli ktoś lubi pić ciepłe napoje, najlepiej zabrać termos. Wspomniany już regulowany dyszel pomaga również ustawić wózek w odpowiedniej odległości od rodzica tak, aby nartki wózka nie zahaczały o narty rodzica. Przydatną rzeczą jest również torba na bagaż zamontowana w tylnej części wózka - jej objętość pozwala zabrać kocyk dla dziecka, coś do zjedzenia i zapasową koszulkę czy bluzę dla rodzica. Jeśli poruszamy się z partnerem warto mieć zamontowaną rączkę do prowadzenia wózka z tyłu - dzięki niej można przenieść wózek lub popchnąć go przy stromym podejściu lub pokonywaniu przeszkód terenowych.

Bieganie po trasach przygotowanych

W Polsce jest coraz więcej przygotowanych tras biegowych, jak chociażby na Polanie Jakuszyckiej (Góry Izerskie) czy w Masywie Śnieżnika (Czarna Góra). Za granicą - w Czechach czy Austrii takie trasy to codzienność. Nasze obawy budziło prowadzenie wózka w koleinach (śladach) dla nart biegowych. Rozstaw nart w wózku jest większy i baliśmy się, że wózek będzie nam zjeżdżał jedną nartą w koleinę i ściągał osobę prowadzącą go w bok. Nic takiego jednak się nie dzieje - wózek jedzie swoim torem, równo za prowadzącym go rodzicem. Chyba, że źle zapniemy pas biodrowy lub nierówno ustawimy długość dyszla - wówczas ma tendencje do zjeżdżania na jedną stronę, daje się to jednak w prosty sposób naprawić ;).

Bieganie po trasach nieprzygotowanych

Wózek sprawdza się równie dobrze poza trasami. Nie testowaliśmy go jednak w bardzo głębokim śniegu (w ostatnich latach takiego nie ma) oraz z warunkach ekstremalnych, jak jazda na wprost przez las. Bez wątpienia najlepiej wybierać trasy, na których nie natkniemy się na gałęzie lub inne przeszkody, mogące zablokować nartkę od wózka - jazda będzie wówczas bardziej przypominać spacer na biegówkach z przenoszeniem wózka. Poza ubitą trasą prowadzi się on jednak dobrze, nawet po świeżym śniegu. Wózek zapada się mniej niż przeciętna osoba dorosła na biegówkach, co pozwala przypuszczać, że jazda w głębokim śniegu nie byłaby problemem.

Thule Chariot Cougar, bieganie z wózkiem, bieganie z dzieckiem, narty biegoweAnna Słupik, 12tri.pl

Bezpieczeństwo

Zastanawiało nas jak zachowa się wózek podczas upadku - wszak najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka. Wywrotkę udało się zaliczyć (nie robiliśmy tego specjalnie!) - podczas długiego i szybkiego zjazdu nie utrzymałam nart równolegle i każda pojechała w swoją stronę, w rezultacie czego upadałam na wprost do przodu. Z wózkiem nic się nie stało - pozostał w pozycji pionowej, Mateusz pochylił się lekko do przodu, ale dalej spał. Niestety podniesienie się wraz z wózkiem jest trochę trudniejsze niż bez niego, bo dyszel ogranicza możliwość obrócenia się na bok, a odpięcie go na zjeździe jest niebezpieczne, bo wózek nie ma blokad ani hamulców i mógłby zsunąć się sam na dół. Upadków z wózkiem nie należy się bać - o ile nie wyjedziemy z trasy, gdzie dziecko mogłoby zostać poturbowane przez gałęzie lub przekoziołkować wraz z nami ze stromego zbocza, upadki nie niosą za sobą negatywnych konsekwencji dla dziecka.

W kwestii bezpieczeństwa warto również pamiętać o właściwym zapinaniu dziecka pasami (nawet jeśli śpi lub jest tak małe, że samo nie zmienia pozycji) oraz o stosowaniu osłonki z siatki w celu ochrony przed gałęziami lub innymi przedmiotami, które mogłyby spowodować uraz u malucha.

Cena

Wózki Thule to mercedesy wśród wózków sportowych. Cena jest do tego adekwatna, ale nawet jeśli dla kogoś to za dużo, warto rozejrzeć się za wózkami używanymi (są solidne, więc łatwo kupić wózek w bardzo dobrym stanie) lub wypożyczać wózek na wyjazd - w każdym większym mieście są wypożyczalnie tego rodzaju sprzętu. Należy również pamiętać, że zakup to inwestycja w bezpieczeństwo dziecka (lub dzieci, jeśli planujemy następne lub już mamy dwójkę i wybieramy wózek podwójny), a dzięki temu, że mało traci na wartości i nie wychodzi z mody, będziemy mogli za kilka lat go odsprzedać.

Podsumowanie

Wyjazd był bardzo udany, a dzięki wózkowi, mogliśmy w pełni wykorzystać alpejski śnieg. Poza drobnymi minusami (krótki daszek do słońca, trudności w przenoszenia wózka bez pomocy partnera) spełnił on nasze oczekiwania. Trening z nim, to oczywiście dodatkowe kilogramy, które trzeba za sobą ciągnąć, ale satysfakcja z możliwości uprawiania sportu razem ze swoim dzieckiem (nawet jeśli na razie niewiele z tego rozumie) wynagradza wszystko ;)

Więcej informacji o tego typu wózkach marki Thule znajdziecie TUTAJ >>