Polska biega maratony: Kto pobiegnie we Wrocławiu?

We Wrocławiu we wrześniu trzy osoby z drużyny "Gazety" zmierzą się z dystansem maratońskim. Dziadkowie i babcie ruszają do boju.

W Maratonie Wrocławskim 16 września 2012 roku dla wnuków pobiegną:

Halina Kokocińska

51 lat, Kościan,

4 wnuków, 1 maraton

Halina Kokocińska.

Najmłodszy wnuk Ruben dziś ma pół roku. Zaraz po urodzeniu napędził Halinie i jej córce mnóstwo strachu. - Miał niewydolność oddechową. Mąż i zięć byli wtedy za granicą, a my we dwie same, całe w nerwach tutaj. Wszystko skończyło się dobrze, ale wtedy - jak nigdy w życiu - zdałam sobie sprawę, jak ważne jest zdrowie - wspomina.

Halina kłopotów ze zdrowiem nie ma, a dzięki bieganiu czuje się też wciąż młoda i sprawna. - Lat odejmuje mi też mój najmłodszy syn Szymon, ma tylko 14 lat - śmieje się. - To zabawne, że dziś mam taką kondycję! Kiedyś przerażało mnie, gdy musiałam jechać rowerem 4 km. Dziś robię 40 km bez problemu. I z przyjemnością! Do tego trzy razy w tygodniu biegam - mówi z dumą i pokazuje medale, w tym ten najważniejszy, z maratonu w Poznaniu z 2010 roku.

Twierdzi, że bieganie pomogło jej w znalezieniu miejsca na ziemi. Przez sześć lat miała sklep, niedawno go zamknęła. Odkryła w sobie, że lubi pomagać innymi ludziom. Zapisała się na kurs opiekuna medycznego. - Ten uśmiech, gdy ktoś się cieszy, że trzymam go za rękę, to bezcenne doznanie.

Właśnie spakowała walizki i pojechała we francuskie Alpy, gdzie jej mąż ma swoją działalność budowlaną. - Dawno nie biegałam po górach i już się cieszę, bo choć dla moich krewnych to kosmos, ja uwielbiam być mocno zmęczona - mówiła tuż przed wyjazdem.

Franciszek Pendolski

70 lat, Katowice

6 wnuków, 68 maratonów

Przed emeryturą był kierowcą. Czym jeździł? - Łatwiej zapytać, czym nie jeździłem - śmieje się i zapewnia, że nie miał czasu na nudę. To się nie zmieniło, bo na emeryturze zajmuje się wolontariatem. W ramach Parkowej Akademii Wolontariatu z Katowic uczestniczy m.in. w wielu akcjach na rzecz chorych dzieci.

- Doczekałem się aż sześciu wnuków. Z jedenastoletnią Alicją razem biegamy. Biega też moja córka - mówi. - Staram się nie dawać wnukom rad, a tylko pokazać, że trzeba zdrowo i aktywnie żyć. To procentuje - zapewnia.

- Zacząłem biegać dla zdrowia jakieś dziesięć lat temu. Do 70. urodzin w listopadzie chcę mieć na koncie 70 maratonów. Brakuje tylko dwóch - mówi. Trenuje właściwie codziennie, najczęściej w Parku Śląskim w Chorzowie. - U mnie działa zasada "3 x W": wiek podeszły, wolny czas i wiara, że mi to pomaga. I choć niektórzy myślą, że bieganie źle działa na stawy, to ja na ból kolan narzekam rzadziej niż moi rówieśnicy, którzy nie uprawiają sportu - zapewnia.

Rekordowy był dla Franciszka rok 2011 - w ciągu 12 miesięcy zrobił ponad 750 km i aż 18 maratonów. - Miałem dobrą motywację i świetne towarzystwo, więc po prostu biegałem. W czasie biegu złość można wyrzucić i smutek też. Wszystko można wybiegać - mówi.

Krystyna Mokrzycka

60 lat, Wrocław

2 wnuczki, 30 maratonów

Krystyna Mokrzycka

Kiedy tylko może, wyjeżdża do Włoch, bo to tam z rodzicami mieszkają w Mediolanie jej dwie wnuczki: Matylda i Bianca. Tam też napatrzyła się na dwa rodzaje starszych kobiet. Pierwsze to typowa włoska "mamma". Drugi to kobiety we właściwie nieokreślonym wieku, szczupłe, wysportowane. Krystynę, która jest babcią ultramaratonką, z pewnością można zaliczyć do tej drugiej grupy.

Zaczęła biegać 11 lat temu, by nabrać kondycji potrzebnej do chodzenia po górach. - Paliłam jeszcze wtedy papierosy, choć dziś trudno w to uwierzyć - wspomina. Zaczęła od biegu na 15 km, potem pokonała Półmaraton Ślężański i wreszcie Maraton Wrocławski. I tak tych maratonów zrobiło się ok. 30. - Jak się człowiek wkręci, to nie może przestać - mówi.

Prawdziwy przełom nastąpił, gdy postanowiła swoje pasje, a więc bieganie i góry, połączyć. Ma za sobą m.in. aż pięć Sudeckich Setek, Bieg Rzeźnika, trzy maratony Gór Stołowych. Z trasy zeszła tylko raz. - Zmusili mnie, bo na 89. kilometrze Biegu Siedmiu Dolin [na dystansie 100 km] przekroczyłam limit czasu o blisko 11 minut. Pół nocy płakałam - wspomina. Krystyna się nie poddaje, we wrześniu znów wystartuje w tym biegu. - Musi się udać. A jak nie? To za rok znów spróbuję - zapewnia. A już tydzień później pobiegnie dla wnuczek maraton we Wrocławiu.

Biega bez zegarka, bo rytm i czas wyznacza jej organizm. Nigdy nie miała trenera. Dlatego mimo niesamowitego biegowego dorobku ekscytuje ją, że będzie realizować plan treningowy Wojciecha Staszewskiego.

Niedawno Krysia przeczytała wywiad z 77-letnią ultraską, w którym biegaczka powiedziała, że wiek to tylko liczby. - W stu procentach się z nią zgadzam. Ona pokazuje też, że mam jeszcze dużo czasu, by spełniać się w swoich pasjach - mówi.

Kto w Poznaniu pobiegnie dla wnuków? Maraton 2012!

Kto w Warszawie pobiegnie dla wnuków? Maraton 2012!

Patrzcie, wnuki!

Dołącz do nas na Facebooku.