Pokonaj z nami maraton: Sprawdzam się w innych butach!

Po półmaratonie nad Świdrem na dobre powróciła mi wielka miłość do biegania. Nie umarła - bez przesady - ale miałam trudne chwile. W tym tygodniu znowu z uśmiechem na twarzy wychodzę na treningi. Zapisałam się też na kolejne zorganizowane biegi. Lubię to, naprawdę to lubię!

 

W niedzielę odpoczywałam. A co, należało mi się po sobotniej zabawie nad Świdrem. W poniedziałek Zafundowałam sobie sprinty. Wiem, mogłam spokojnie odpuścić tego typu treningi w tym tygodniu, ale po jednym dniu odpoczynku i błogiego lenistwa, powróciła mi energia i chciałam ją dobrze spożytkować. Zwykle wykręcam się na wszystkie możliwe sposoby od sprintów na stadionie, dlatego w momencie, kiedy poczułam na to chęć, trzeba było rzucić wszystko i spróbować. Zrobiłam 10 sprintów po 25 sekund (ok. 150-200 metrów). Znalazłam sobie dwa punkty na stadionie i były moim wyznacznikiem. Starałam się dać z siebie wszystko. Nie było tak źle.

Długi bieg i nowe buty? Mówimy nie!

We wtorek nie było już tak pięknie. Postawiłam na nieco dłuższe wybieganie po mieście, wyszło dość długie bo 19 kilometrów, ale miałam misję: „przybiec” szkła kontaktowe więc czas spontanicznie zajrzałam do kilku warszawskich parków i lasku na Kole. Niestety, w momencie, gdy startowałam, planowałam nieco krótszy bieg - taki na 12km. Założyłam nowe buty adidas Supernova, bo przy pierwszym biegu zauważyłam, że do biegania po asfalcie będą się najlepiej nadawać. Owszem, kolano ani biodro mnie nie bolało jak ma to czasem miejsce, gdy stawiam na miękkie i lekkie buty do biegania naturalnego, ale z nową parą nie zdążyłam się jeszcze zaprzyjaźnić i bez otarć i odcisków się nie obeszło.

Kolejny tarilowy bieg

Żeby podkręcać moją miłość do biegów typu trail, w środę postawiłam na krótki bieg po Lesie Bielańskim. 10 kilometrów za to takie warunki, że aż chce się żyć! Poskakałam trochę po korzeniach, asfalcie i innych atrakcjach, ale przede wszystkim odstresowałam się i zapomniałam o otaczającym świecie. Dałam też odpocząć moim odciskom . Postawiłam na miękkie buty, bo w lesie nic złego spotkać mnie nie może.

Czas na podbiegi

W czwartek już dumnie wskoczyłam w adidas Supernova i pobiegłam robić kolejne sprinty - tym razem pod górkę. W tym tygodniu zrezygnowałam z treningu siłowego na rzecz tego, żeby na nowo wziąć się w garść ze sprintami czy innymi krótszymi biegami. Dlatego wybrałam: jedno dłuższe wybieganie, trening w lesie i dwa interwałowe. W przyszłym tygodniu wracam na siłownię i chcę tak zorganizować swój czas, żeby dać sobie radę ze wszystkimi obowiązkami w pracy i w domu, ale wciąż realizować plan przygotowań do maratonu.

Weekend w lesie

Wczoraj wpadł mi do głowy szalony plan: wyjadę na weekend nad jezioro Jedziemy we trójkę: jeden znajomy na wake'a, drugi na tor motocrossowy, a ja zabieram buty i będę biegać po Olsztynie i po lasach nad jeziorami! Jednego dnia zrobię sobie dłuższe, wolniejsze wybieganie, a drugiego jeszcze myślę. Biorę dwie pary butów, topy i śmigam. Przetestuję też adidas miCoach, bo jestem ciekawa, czy usprawni to moje przygotowania do maratonu. Póki co staram się o tym nie myśleć. Skupiam się na krótszej perspektywie: biegi na Mazurach, potem 15 sierpnia Cud nad Wisłą i nie ma co się nakręcać, że nie dam rady pokonać maratonu w wymarzonym czasie. Wierzę, że będzie dobrze. Jeszcze jest czas i zamierzam go jak najlepiej wykorzystać. Trzymajcie kciuki!

Pokonaj z nami maraton: Każdy może!
Pokonaj z nami maraton: Czas zacząć!
Pokonaj z nami maraton: Pierwszy sprawdzian
Pokonaj z nami maraton: Pierwsze długie wybieganie
Pokonaj z nami maraton: Wracam do sił

Pokonaj z nami maraton: Sprinty

Pokonaj z nami maraton: Kryzys

Pokonaj z nami maraton: Pierwszy półmaraton typu trail

Dołącz do nas na Facebooku.

Anię w przygotowaniach do 
34. Maratonu Warszawskiego 
wspiera adidas

adidas wspiera Anię w przygotowaniach do maratonu w Warszawie

Dołącz do nas na Facebooku.