Niemal 4000 ludzi na mecie 30. Hasco-Lek Wrocław Maratonu! Zwyciężył Kenijczyk Edwin Kirui (2:15:32)

Drużyna "Gazety" pokazała na co stać babcie i dziadków. 4:14:14 70-letniego Franciszka, 4:14:16 51-letniej Halinki i 4:21:43 60-letniej Krysi to dobre wyniki, jakie chciałoby mieć na swoim koncie wielu znacznie młodszych biegaczy. Gratulujemy! Trzymaliśmy kciuki. Polak potrafi - ten starszy również. W maratonie wzięło udział około 4000 biegaczy. Zwyciężył Kenijczyk Edwin Kirui z czasem 2:15:32. Wśród kobiet najszybsza była Polka - Marta Szenk (2:49:03).

Na Franciszka nie działało to, że może mieć lepszy wynik, czy że może dogonić Halinkę. Ale fakt, że za jego plecami będzie wielu znacznie młodszych od niego ludzi miał na niego wpływ magiczny. Gdy Wojtek uświadomił go, że zostawi za plecami aż tysiąc osób, Franciszek po prostu poleciał jak na skrzydłach. Dogonił Halinkę, a na ostatnich metrach jeszcze wyrwał do przodu, przecinając linię mety jako pierwszy z drużyny "Polska Biega maratony dla wnuków". Z wynikiem 4:14:14 brutto zajął 6. miejsce w swojej kategorii wiekowej i mając 70 lat ustanowił swój maratoński rekord życiowy. Halinka również poprawiła życiówkę o ponad pół godziny. Krystyna, po stu kilometrach bardzo trudnego, górskiego biegu w Krynicy, zrobiła o 10 minut lepszy czas, niż spodziewał się Wojtek, będący trenerem drużyny.

- Wysoko podnieśli poprzeczkę dwu pozostałym drużynom, przygotowującym się do Warszawy i Poznania - mówi Wojtek. - Każde z nich dało z siebie więcej niż się spodziewało. Oni mają bardzo duże doświadczenie, wynikające z ich wieku. Nie ma napalenia, hura optymizmu, a trening, który dla nich przygotowałem wypełnili solidniej niż 30-latkowie z poprzednich drużyn. Młodsi mówili mi często - nie dałem rady, nie miałem czasu. Ci ludzie mają inne podejście do biegania. - opowiadał siedząc już w samochodzie ich trener.

Wyniki biegu można zobaczyć na stronie datasport.

 

16.09.2012 WROCLAW , HASCO MARATON WROCLAWSKI -  BIEGACZE NA MOSCIE MILENIJNYMFOT. MACIEJ SWIERCZYNSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE:MARATON HASCO WROCLAWSKIFot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta


W 30. Hasco-Lek Wrocław Maratonie zwyciężył Kenijczyk Edwin Kirui (2:15:32), chwilę za nim pojawił się na mecie jego rodak Julius Kilimo Kipkorir (2:15:54) Przed dłuższy czas zwycięzca biegł sam, niezagrożony, nie czując na karku niczyjego oddechu. Spodziewano się nawet, że zrobi rekord trasy, po który biegł do 35. kilometra. Później zaczął zwalniać niczym ucieczkowicz na Tour de France. "Peletonowi" nie udało się go jednak doścignąć. Trzecim na mecie był również Kenijczyk Kosgei Joel Komen z czasem 2:16:29.

 

Najszybszym z Polaków był Krzysztof Bartkiewicz, który z czasem 2:27:48 zajął szóste miejsce. Pierwszą wśród kobiet była Polka - Marta Szenk (2:49:03). Za nią Hadas Moser z Izraela (chociaż obok jej nazwiska figuruje Poznań) z czasem 2:50:28. Trzecią wśród pań jest Agnieszka Fulbiszewska-Pietsch (2:53:44).

Przeczytaj również: 4000 już skończyło, 5000 nadal biegnie na wroclaw.gazeta.pl (relacja i zdjęcia z Biegu Rodzinnego w ramach Hasco-Lek Wrocław Maratonu.

 

16.09.2012 WROCLAW , HASCO MARATON WROCLAWSKI -  BIEGACZE NA MOSCIE MILENIJNYMFOT. MACIEJ SWIERCZYNSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE:MARATON HASCO WROCLAWSKIFot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta


Jak na trasie radziła sobie drużyna "Polska Biega maratony dla wnuków"?
***
Cała drużyna "Polska Biega maratony dla wnuków" jest już na mecie. 51-letnia Halinka i 70-letni Franciszek wpadli na metę niemal jednocześnie. Gdy Wojtek Staszewski zagrzewał Franciszka do boju na 37. kilometrze, żeby gonił Halinkę, ten mówił, że woli biec swoim tempem. Ale dało się odczuć, że trochę szybciej zmierza do mety. I dotarł do niej jako pierwszy, na dwie sekundy przed Halinką!

***

Wojtek dzwonił z 39. kilometra. Halinka miała postój w toalecie, po którym wyprzedzała wielu uczestników. Ktoś zagadnął ją pytając: Co Pani tak szybko biegnie? - Bo ja zioła piję, nie palę... - mówi Halinka. - Tak, Kora też tak mówi - odparł rozbawiony rozmówca.

 

Franciszek jest tuż za Halinką, Wojtek motywuje go żeby się ścigał. - Nie, nie, ja pobiegnę swoim tempem. Myślałem, że będzie 4:30, a biegnę na 4:15 to i tak dobrze - odpowiada. Ale, po chwili Wojtek widzi, że Franciszek przyspiesza. Chyba jednak wsiadł mu trochę na ambicję.

Halinka ma największe wsparcie. Dzwonił do niej mąż na 5. kilometrze, motywował. Halinka miała trochę wątpliwości, przed startem ale po tym jak zadzwonił mąż stwierdziła: - Tyle dobrych życzeń, to chyba musi się udać! - Na mecie czeka na nią syn.

Krysia biegnie na 4:20. Spotkała swojego trenera fitnessu, który się zdziwił, bo nie wiedział, że ona biega. Razem z Wojtkiem stwierdzają, że nie da się w tydzień zregenerować po maratonie.

***

- Niestety właśnie zaczyna się robić ładna pogoda - relacjonuje Wojtek. - Rano było około 16 stopni i zachmurzone niebo. Teraz świeci słońce i zaczyna się robić cieplej. - Mówi to biegnąc obok Krysi - babci z drużyny "Polska Biega maratony dla wnuków". Krysia, Halinka i Franciszek mierzą się dziś z królewskim dystansem. Każde z nich jest skupione i przeżywa to wydarzenie na swój sposób, a ulicami Wrocławia przelewa się 4000 biegaczy!

***

Franciszek Pendolski, siedemdziesięciolatek z Katowic, który ma już za sobą tyle maratonów, ile wiosen na karku, przeżywa udział w 30. Hasco-Lek Maratonie Wrocław w sposób wręcz romantyczny. Cieszy się piękną trasą, widokami na Odrę i miasto. Kolejny maraton nie budził w nim wielkich rozterek. Robił to już tyle razy, że nie sposób się denerwować.

Do półmetka najlepiej szło Halince Kokocińskiej z Kościana, która ma czworo wnuków - Biegnie na około 4:15. Jest dziś najszybsza z całej trójki. Na trasie znalazła sobie kompana. Zgadali się, że obydwoje mnie znają i teraz biegną razem - opowiada Wojtek Staszewski, który biega po mieście by wyłapać drużynę w tłumie. Jest trenerem drużyny, rozpisał im plany treningowe, udzielał porad, teraz wspiera ich i zagrzewa do boju. Na 12. kilometrze był umówiony z Krysią, ale w rzece ludzi, która przelewa się teraz przez Wrocław, trudno kogoś konkretnie wypatrzyć.

Krysia Mokrzycka ma 60 lat i mieszka we Wrocławiu. Przed maratonem była bardzo skupiona, skoncentrowana. - Po tym jak zrobiliśmy wspólną rozgrzewkę, pożegnała się i powiedziała: Do zobaczenia na mecie. Krysia woli się koncentrować w samotności - idzie na samotny spacer - opowiada Wojtek. Biegnie z koleżanką, którą spotkała już na trasie. Wojtek mówi, że po tym jak biegnie widać, że nie zdążyła się jeszcze zregenerować po Biegu Siedmiu Dolin w Krynicy - górskiej stówie, którą zrobiła poniżej 17 godzin zaledwie  tydzień temu! W tygodniu przed maratonem biegała raz, dwa razy była na zajęciach z rozciągania, żeby wspomóc regenerację przykurczonych, obolałych mięśni.


Masz ciekawe wieści z maratonu we Wrocławiu? Podziel się nimi na naszym Facebooku!

Skomentuj:
Niemal 4000 ludzi na mecie 30. Hasco-Lek Wrocław Maratonu! Zwyciężył Kenijczyk Edwin Kirui (2:15:32)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX