W związku z maratonem

Co ma bieganie do związku między dwojgiem ludzi? Maraton! Biegając w parze, łatwiej o mobilizację do treningu, szczególnie jeśli w planach masz maraton na wiosnę i trzeba uczciwie biegać całą zimę. Wspólna treningowa codzienność, przeżywanie radości i kryzysów - jak to w związku. Oto historie naszych blogerów - par przygotowujących się do Orlen Warsaw Marathon 2014, który startuje już 13 kwietnia.

Jest ich dziesięcioro. Pięć par, które zgłosiły się do naszej akcji „Pary na maraton”. Przez ostatnie miesiące, pod okiem Weroniki Zielińskiej i Michała Rachwała, trenerów 12tri.pl, wspólnie przygotowywali się do startu w Orlen Warsaw Marathon. Dla niektórych to debiut, inni kolejny raz zmierzą się z królewskim dystansem. Wspólnie trenują i wspólnie piszą blogi na polskabiega.pl, dlatego na bieżąco mogliśmy śledzić ich poczynania.

Zakochanie

Żaneta i Robert na swoim blogu „Maratony Makarony i Se...” piszą o osobie: tancerze, kucharze, rodzice, golfiści. Bardziej biegowa jest Żaneta. W maju miną dwa lata, od kiedy regularnie przebiera nogami. Smartfonowy licznik pokazuje, że przebiegła już ponad 3 tys. km. - Kiedyś nienawidziłam biegać. To dziwne, bo całe życie uprawiałam jakiś sport. Tańczyłam, trochę boksowałam, grałam w golfa, prowadziłam fitness, byłam „maniaczką siłowniową” - opowiada.

- Teraz moje życie i myślenie kręci się wokół biegania. Jak raz zaczęłam, nie mogłam odpuścić. Taka natura sportowca, chce się coraz więcej i więcej. Nawet jak robię makaron, to czas gotowania przeliczam na kilometry. Na przykład: 11 minut, czyli „na luzie 2 km”. Nie zdradzam tego nawet mężowi i synowi, żeby nie wzięli mnie za świruskę - śmieje się.

Robert jest instruktorem tańca. Na początku dziwnie patrzył na biegającą żonę. Mówił, że przegina z treningami. W końcu dał się przekonać i zaczął biegać. - Na rodzinnym spotkaniu, w ramach ucieczki od siedzenia z teściami, wybiegł ze mną do lasu w Krynicy Morskiej. Ledwo pokonał 4 km. Pomyślałam: „Ha! Masz za swoje, mądralo!”. Wreszcie w czymś byłam lepsza, bo on, za co się nie weźmie, zawsze jest niezły, a nawet bardzo dobry - uśmiecha się Żaneta. Po kilku miesiącach Robert wystartował na 10 km. Czas: 43 minuty i 21 sekund. Od tamtej pory przebiegł już prawie tysiąc kilometrów!

Wspieranie

Dla Patrycji i Adama najważniejsze było to, że mogli trenować razem. - Kilka razy zdarzyło się, że byliśmy w innych miastach i musieliśmy trenować osobno. To dużo trudniejsze! Trudniej się zmobilizować, utrzymać wymagane tempo. I jakoś tak... samotnie - przyznaje Adam.

Kasia i Karol są przyjaciółmi. To Kasia, która w szkole startowała w biegach na orientację, zmobilizowała Karola do regularnego biegania. Początkowo on musiał nadrabiać szkolne zaległości. - Ale odkąd biegamy razem, Karol mi tak odjechał, że teraz wspólne treningi to z jego strony czysta kurtuazja! Biegnie za mną i mnie pogania - śmieje się Kasia. - Ale teraz chyba pójdę przodem. Mam zamiar pobić życiówkę w tym maratonie - zapowiada Karol.

Dojrzałe uczucie

Agnieszka i Adrian biegają od kiedy są razem. Wspólnie też prowadzą bloga „Na Dystansie”. Przemierzyli już tysiące kilometrów, ale to będzie ich pierwszy „parowany” maraton. - Na początku najbardziej bałam się długich wybiegań, bo dotychczas mój najdłuższy trening to było 15-16 km. Okazało się, że w planie jest takich dłuższych wybiegań więcej, że trzeba zrobić i 20, i 30 km - mówi Aga. - Dowiedziałam się też, jak powinien być skonstruowany trening biegowy, poznałam nowe metody. Np. nigdy wcześniej nie robiłam treningu interwałowego i ten okazał się dla mnie największym wyzwaniem. 3x3 km czy 5x2 km z przerwą w truchcie... Dowiedziałam się, czym się różni bieganie od treningu biegowego! - przyznaje Aga. - A ja uświadomiłem sobie, że bieganie to nie tylko bieganie, ale też treningi siłowe, rozciągające, wzmacniające. Nie doceniałem ich znaczenia - dodaje Adrian.

Kryzys

W bieganiu - jak w życiu - są emocje, więc są kryzysy. Grunt to sobie z nimi poradzić. - Ani przez chwilę nie myślałam o rezygnacji, choć kryzysy były. Szczególnie po powrocie z pracy. Ćwiczyliśmy wieczorem, ok. 19-20. Czasami trudno było wyjść na trening po męczącym dniu. Ale długie, spokojne wybiegania w weekendy rekompensowały te ciężkie chwile - opowiada Agnieszka.

- Cholernie trudno było mi pogodzić treningi z pracą i nie zawsze udawało mi się uczciwe ćwiczyć cały tydzień - przyznaje. - Jestem konsultantem podatkowym. Zdarza się, że pracuję po kilkanaście godzin dziennie. Chwilami raczej wyszarpywałam czas na trening, a nie biegałam z zapałem.

Wspólne plany

Dla Agnieszki, która debiutuje w maratonie, jej możliwości nadal są niewiadomą. - Nie nastawiam się na żaden wynik, na początku chcę tylko przebiec - mówi. Agnieszka i Adrian będą biec cały dystans razem. - Razem się przygotowujemy, razem startujemy i razem przekraczamy linię mety. Taki jest plan - podkreśla Adrian.

Monika i Andrzej jeszcze nie wiedzą, czy biec razem. - Zostawiamy decyzję na koniec - mówi Monika. - Czy boimy się mitycznej „ściany”? Nie myślimy o niej. Jak ją spotkamy, to dopiero wtedy będziemy się martwić i walczyć (śmiech). Nasze podejście do biegania jest radosne. Oczywiście, wyznaczamy sobie cele i staramy się je realizować, ale podchodzimy do nich na luzie. Naszym hobby jest łączenie biegania z poznawaniem nowym miejsc. Mamy za sobą starty w Wilnie i Tel-Awiwie, liczymy, że wkrótce odwiedzimy kolejne miasta - opowiada Andrzej.

Dla Patrycji i Adama Orlen Warsaw Marathon to nie koniec wspólnych biegowych planów. - Wciągnęło nas! Zobaczymy, jak wyjdzie ten maraton, ale już po cichu planujemy coś na jesień. Myślimy o maratonie w Poznaniu. I na pewno Bieg Niepodległości. Obowiązkowo! - mówi Patrycja. Nic dziwnego. W zeszłym roku, właśnie w Biegu Niepodległości w Warszawie, dokładnie na 7. kilometrze trasy Adam oświadczył się Patrycji. Bieganie zbliża.

Wszystkie informacje o Orlen Warsaw Marathon znajdziecie tutaj.