Biała pani z parasolką

Dzisiaj mam próbę zespołu Zakręcone Babki, potem kurs komputerowy i judo. No i jeszcze biegam
Zadzwoniłam w czwartek do Marii Pańczak zapytać, czy biegnie w niedzielę półmaraton w Poznaniu.

- Oczywiście! - odpowiedziała. I dodała, że właśnie przyszywa falbany do sukienki, bo z zespołem będzie tańczyć kankana.

37 maratonów

W informatorze wydanym na dziesiąty jubileuszowy poznański maraton prezentowane są tylko cztery najważniejsze postaci tego biegu: prezydent Ryszard Grobelny, nieżyjący już wiceprezydent Maciej Frankiewicz, były chodziarz Robert Korzeniowski i Maria Pańczak. Poznaniacy nazywają ją Babcią z Parasolką. Babcia, bo pani Maria ma 71 lat.

Gdy jesienią pierwszy raz chciałam umówić się z nią na rozmowę, trudno było mi się wcisnąć między tańce, angielski i tai-chi. Jedyną szansą na rozmowę było wspólne bieganie.

Przybiegła jak zwykle ubrana na biało, jak zwykle z niebieską parasolka zawieszoną na plecach. Umówiłyśmy się przy moście Królowej Jadwigi. Właśnie tu chciała się spotkać, żeby przetestować nową trasę maratonu. - Trzeba sprawdzić podłoże, ostrość podbiegów - mówiła.

Pani Maria biega od dziesięciu lat i ma za sobą 37 maratonów. - Mało - wzdycha, gdy biegniemy. - Ale trener mi pozwala na dwa rocznie. A ja czuję się tak młodo. Ale szybko sunie! - mówi, gdy mija nas biegnący mężczyzna.

Biegacze mijają nas zresztą co chwila, wszyscy witają się z panią Marią. Jest rozpoznawana - pojawia się na wielu zawodach. Zawsze ubrana na biało ("bo jestem lekarzem"), z niebieską parasolką ("bo trzeba mieć swój styl"). Zdobyła tytuły mistrza Polski weteranów, wygrywa konkursy na najstarszego maratończyka. W maratonie zawsze mieści się w limicie czasu klasyfikacji, czyli sześciu godzinach. Na mecie dostaje wielką owację, jej zdjęcia chcą mieć wszyscy fotoreporterzy.

- Jeżdżę na zawody pociągami - biegniemy, a pani Maria cały czas mówi. - Lubię tak: w piątek wyjazd, w sobotę biegi przełajowe lekarzy w Gołdapi, w niedzielę maraton w Krakowie, sen w pociągu.

Marzenie o Nowym Jorku

Na 8. km rozmowy w biegu mijamy kiosk. - O, pracuje tu pan, który dzięki mnie zaczął biegać. Gdy się nudziłam na przystanku, opowiadałam mu o tym. Chciałabym, żeby ludzie biegali. Człowiek, który się rusza, nigdy nie jest smutny - mówi pani Maria.

Zaczyna dzień o godz. 5 rano. Śniadanie: trzy łyżki śmietany, cukier, kakao, zioła, woda ze źródełka na Malcie. Biega nawet trzy razy dziennie: 15, 10 albo 5 km. W międzyczasie nauka angielskiego i niemieckiego z płyt, tai-chi, joga, karate i judo.

Biega po Ratajach, mieszka tam w kawalerce w wieżowcu. Uczy się też obsługi komputera, by kontaktować się z organizacjami walczącymi o prawa mniejszości narodowych, ekologami: walczy o drzewa w mieście, bo uważa, że tlen to podstawa zdrowia.

Pani Maria urodziła się w Jarocinie, jej rodzice byli nauczycielami. Prowadzili wiejskie szkoły: co dwa lata przenoszono ich do innej miejscowości. Tata uczył przedmiotów ścisłych i katechezy, mama wszystkiego, czego nie uczył tata. - Byłam strasznym kujonem. Należałam do kółka naukowego z każdego przedmiotu. Wszystko mnie interesowało.

Od dziecka chciała być lekarzem. - Zostałam rehabilitantem. Dorabiałam też w pogotowiu, żeby utrzymać piątkę dzieci. Wtedy nauczyłam się judo i karate, nigdy nie wiadomo, co spotka lekarza pracującego w pogotowiu. Dziesięć lat temu przeszłam na emeryturę, dzieci rozjechały się po Polsce, a ja przypomniałam sobie, że w liceum wuefistka powiedziała, że mam ogromną wytrzymałość w bieganiu. Talentów nie można zakopywać, więc zaczęłam.

- Jest zaskakująca, ma całą psychikę nastawioną na bieganie - mówi o niej prof. Janusz Jackowski z AWF, z którym pani Maria konsultuje swoje treningi. - To doskonały przykład, że warto biegać w każdym wieku. Bieganie wyrabia nie tylko wytrzymałość sportową, ale też upór, łatwość przełamywania kłopotów. Nie spotkałem nigdy kogoś takiego.

- Marzę o maratonie w Nowym Jorku. Tam mogłabym spotkać Indian. Wszystko o nich przeczytałam, chciałabym ich poznać. Pobiegałabym po rezerwatach indiańskich w Ameryce, biegnąc, można dużo zaobserwować. Szczególnie biegnąc tak wolno jak ja.



Przydatne linki:
* Zarejestruj bieg
* Gdzie pobiec?
* Poradnik organizatora
* Regulamin