Zaczynasz się nie daj Boże starzeć?

Skończyłeś/skończyłaś 50 lat? Piotr Pacewicz z ''Gazety Wyborczej'' także. I bynajmniej nie czuje się emerytem. Biega, pływa, jeździe na rowerze - i dokładnie to samo zaleca wszystkim z ''50'' na karku.

Za trzy miesiące kończę 58 lat. Zacząłem biegać sześć lat temu. Co roku zwiększałem roczną dawkę kilometrów: od 1400 do 2600. I intensywność treningu. Straciłem 9 kilo i 16 uderzeń serca na minutę (tętno spoczynkowe: 42). Rok temu pobiegłem maraton w 3 godz. 13 min., w tym roku biłem rekordy na 5 km (19 min.), w półmaratonie (1 godz. i 28 min.) i w teście Coopera (3200 m w 12 min.). Jest i gorszy rezultat: zniszczone więzadło w stopie. Muszę dać mu dojść do siebie, co oznacza ze trzy miesiące przerwy i rezygnację z Poznań Maraton 2010 (dusza boli). Wcześniej chorowały mi Achillesy, ale wyleczyłem je przy pomocy ortopedycznych wkładek. Miałem też kilka tygodni przerwy po złamaniu kości w stopie na jakimś korzeniu.

Oto moje rady dla kobiety i mężczyzny po pięćdziesiątce:

1. Zacznij biegać lub uprawiać inny sport - rower, pływanie, jogę. Dobrze ci zrobi już dawka 3 razy po 30-40 minut prawdziwego wysiłku tygodniowo, czyli takiego żebyś się mocno spocił, najlepiej na powietrzu. Poczujesz się młodszy i zdrowszy.

2. Zwiększaj dawkę, aż dojdziesz do pięciu razy tygodniowo po pełnej godzinie nieprzerwanego biegu. Poczujesz zastrzyk energii, nabierzesz chęci do życia. Stracisz na wadze, twoje ciało nabierze kształtów. Będziesz mniej chorował.

3. Różnicuj trening: raz w tygodniu biegaj dłużej, innego dnia szybciej, ćwicz podbiegi. Fruwaj po parku, lesie, ale też po mieście, nawet po centrum - to dobra zabawa. Ciesz się.

4. Gdy tylko poczujesz silne zmęczenie, odpoczywaj. Rób dzień, dwa, nawet tydzień przerwy, przerzuć się na rower czy pływanie.

5. Zawsze zaczynaj wolniutko. Po każdym biegu rozciągaj się minimum 10 minut.

6. Gdy ruszasz, coś tam może cię trochę boleć. Ale gdy ból nie mija, przerwij trening. Zrób przerwę, na 15-20 minut przyłóż lodowy okład. Jeśli ból wraca, idź do lekarza.

7. Nie szalej. Nie zwiększaj dawki treningu o więcej niż 10 proc. tygodniowo. Nie katuj się, bo się uszkodzisz. Nie goń za rekordami, one przyjdą same, jeśli będziesz startował. Bieganie to twoja przyjemność.

8. Wykorzystaj bieganie do poprawienia sytuacji życiowej, pokaż mężowi i kolegom w pracy, że robisz coś fajnego, daj sobie prawo, by robić coś tylko dla siebie.

9. Bieganie uzależnia, stanie się trzecim wierzchołkiem trójkąta obok pracy i rodziny. Dbaj o to, był to trójkąt równoboczny, panuj nad tym swoim najzdrowszym na świecie nałogiem. Włącz bliskich. Jeśli żona nie chce biegać, może będzie z tobą jeździć na rowerze?

10. Pokonasz starość, na długo. Nie zaprzeczaj jednak, że nadciąga. Walcz z nią przyjaźnie, rozsądnie i z poczuciem humoru.

Piotr Pacewicz ''Gazeta Wyborcza''