Chciałam tylko rzucić palenie

Rozmowa z Michaliną Preisner, sekretarzem redakcji Radia TOK FM, biegaczką Sztafety Polska Biega
Katarzyna Staszak: W grudniu pierwszy raz przebiegłaś się koło domu. Teraz przebiegłaś przez pół Polski w sztafecie promującej bieganie. Szybko się wciągnęłaś.

Michalina Preisner: I chyba wciągnę się jeszcze bardziej. Trafiła mi się taka ekipa! W Częstochowie usiedliśmy przy obiedzie i między jednym ziemniakiem a drugim, dowiedziałam się, że jeden chłopak szykuje się właśnie do sześciodniowego biegu w Australii, a ma już na koncie 370 km w 48 godzin, a drugi, większy biega maraton za maratonem. Dostałam łóżko między maratonkami i pół nocy słuchałam, jak zrobić 42 km w 2 godz. 40 min.

A ty?

- Ja chciałam tylko rzucić palenie. Kiedy odstawiasz papierosy, rozwala cię niedobra energia. Coś z tym trzeba zrobić. Jako dziecko trenowałam pływanie, więc wybrałam basen. Ale cała wyprawa zabierała mi trzy godziny. Nie dałam rady. Miałam jednak buty do biegania w prezencie od byłego faceta (to nie było mądre z jego strony; mówi się przecież: nie kupuj butów kobiecie, bo odejdzie). Spróbowałam raz, drugi i pochwaliłam się Kamilowi Dąbrowie, z którym pracuję. Namówił mnie na półmaraton w marcu. Skończyłam go, choć pod koniec, na podbiegu umierałam.

A w sztafecie?

- Dałam radę. I odkryłam inna Polskę. Śląsk! Pochodzę z Koszalina i byłam pewna, że Śląsk to szarość, hałdy, kopalnie, smutek. Tymczasem tam kipi energia. Bloki są kolorowe. Dzieci wysportowane. I sprytne. W Konopiskach cała klasa czekała na nas na boisku. Pytaniom nie było końca, aż się wydało, że chodzi o to, by nie było matematyki.

Wszędzie zresztą czekały tłumy. Widać, że Ślązacy lubią działać razem. W kółko słyszałam, że ktoś biegnie pierwszy raz, że mu się podoba, że będzie biegać. Tak będzie, ulice zapełnią się biegaczami. I ja mam w tym swój udział!