Ruszyli kuper na Skrze

Warszawski test Coopera zrobiony. Największą popularnością akcja ''GW", Ministerstwa Sportu i Rekreacji oraz stołecznego AZS-u cieszyła się na stadionie Skry. Przez weekend testowało się tutaj ponad 500 osób. O szczegółach koordynator testu Krzesimir Sieczych.

Dorota Frontczak: Jak się udał test Coopera na stadionie klubu sportowego Skra w Warszawie?


Krzesimir Sieczych*: Oj, bardzo się udał, bo pobiegło aż 920 osób. Ponad połowa to byli studenci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - zdominowali bieżnię w sobotę.

Skąd się tam wzięli?

- Uczelnia pozwoliła studentom I i II roku uzupełnić w ten sposób dwie godziny nieobecności. Mimo to byliśmy zdumieni, że aż tylu ich się stawiło. W niedzielę natomiast dopisali sportowcy, w tym biegacze. A także rodziny. Najmłodszy uczestnik miał dwa lata. Akurat był z rodzicami i młodszym rodzeństwem na spacerze, to zachęciliśmy, by spróbował. Podbiegał, a tata za nim. Miał całkiem niezły wynik - przetruchtał 1200 m, choć oczywiście wynik testu Coopera nie jest wymierny w tym wieku - przeznaczony jest dla osób od 13. roku życia.

A najstarszy uczestnik?


- Ma 74 lata i jest mistrzem świata w ratownictwie sportowym. Wracał właśnie z zawodów pływackich, dowiedział się o teście i wpadł. Miał wynik 1760 m, który oceniamy jako ''średnio''. Myślę, że gdyby w tabeli pojawiła się kategoria 70+, to wynik pana Ryszarda ocenilibyśmy jako ''bardzo dobrze''.
Rekordzista Jakub Nowak przebiegł w ciągu 12 minut 3750 m.
W teście wziął udział także pan Janusz, jedna z 51 osób, które powiązane liną w tzw. gąsienicę pobiły w tym roku rekord Guinnessa na 32. Maratonie Warszawskim. O 10 zrobił test Coopera, a o 13 już startował w zawodach na Kępie Potockiej. Wyczynowiec!
Ale biegli też zwykli ludzie. Niektórzy nawet nie mieli stroju sportowego. Podziwiałem ich motywację - bywało, że czekali w kolejce 40 minut.

No i jak biega przeciętny Kowalski?


- Nie najgorzej. Najczęstszy wynik to ''dobrze''.

Po co w ogóle ludziom test Coopera?


- Tym, którzy nie trenują - dla rozrywki i po to, by sprawdzić swój poziom sprawności. Niektórzy widzieli, że mają zły, i byli rozczarowani - może to ich zmotywuje, by nad sobą popracować i wynik poprawić. Sportowcom natomiast test Coopera pozwala ocenić postępy z roku na rok. To najpopularniejszy test sportowy - pamiętam, że w gimnazjum wuefiści robili nam test Coopera jako sprawdzian na koniec roku. To sensowne rozwiązanie.
Najfajniej jednak organizuje się test Coopera na dużą skalę. W miniony weekend test odbył się w dziesięciu miejscach Warszawy naraz. U nas, na Skrze, było najwięcej ludzi. Każdy uczestnik miał dostać prawdziwy numer startowy na pamiątkę, certyfikat, butelkę wody i chusteczkę na głowę, ale pakiety wyczerpały się nam już po półtorej godziny. Musieli je nam dowozić na bieżąco koledzy z AZS-u.

*Krzesimir Sieczych koordynował test Coopera na Skrze w Warszawie. Studiuje na ostatnim roku medycyny. Chce zostać ortopedą i lekarzem sportowym. Jest trenerem pływania i żeglarzem