Pacewicz: rekord na wyciągnięcie... nóg

"Żeby życie lepiej smakowało" - może to hasło Katarzyny Bubienko ze Świebodzina zachęci Cię do startu. Od dziś Weekend Polska Biega. Trzy dni, daj Boże ponad 600 biegów - relacja Piotra Pacewicza z ostatnich - gorących - godzin przed startem siódmej edycji akcji.

Na wielkiej polanie, bez telewizora

Dzwonię do Sławomira Gembiaka, nauczyciela WF w wielkopolskiej Krobii. Odpowiada: - U nas Polska Biega robimy i wiosną, i jesienią, w niedzielę była to już 10. edycja waszej akcji. Najpierw 7 km dla poważniejszych biegaczy, bo mamy w Krobii z ośmiu maratończyków plus sporo trenujących, w tym mój syn z III klasy. Ale stoperów nie włączamy, nie biegniemy za szybko, tylko tak, żeby pokazać, że można dłużej. Potem bieg główny - 3,5 km leśnymi dróżkami. Przygotowałem 700 zestawów: soczek, batonik, dyplom, i musiałem ludzi przepraszać, bo było z 800 osób. W Krobii mieszka nas 4,5 tys., ale przyjeżdżają nawet z Wrocławia. Był też marsz nordic walkingu o tytuł wiosny, w którym wystartowało sporo pań.

Start i meta - na polanie obok leśniczówki. Tam też zawody sprawnościowe dla rodzin, kiełbaski, losowanie nagród, wręczanie pucharów. Siedzieliśmy do 18.30. Lokalne święto nam się zrobiło. Wesołe!

Nie musimy nagłaśniać, wieszamy tylko plakaty. Sam się nie spodziewałem, że tak to się rozwinie.

Duma? Tak, ale nie chcę takich dużych słów Po prostu wydarzenie gminne, które skupia mnóstwo ludzi, dla którego pracuje masa wolontariuszy. Nikt nie pyta, ile za to dostanie, tylko myśli o tym, żeby się udało. Słyszę nawet od nieznajomych na ulicy: ''Fajna impreza''. Tak, cała gmina jest dumna.

Dlaczego się udaje? Bo ludzie mają dziś kontakt z tą całą nowoczesnością, jesteśmy przesiąknięci techniką, mediami, ale to nas od siebie oddziela. A wciąż potrzebne są i chleb, i igrzyska. Patrzę na te nasze dzieci, nawet na szkolnej wycieczce: momentalnie komórka, Ipod - i dziecko gra i gra, i gra. Rodzi się potrzeba takich spotkań bez telewizora i bez komputera, w dodatku na powietrzu i w ruchu. Polska Biega to jedna z nielicznych okazji, gdy całe rodziny mogą się z sobą pobawić, po prostu pobyć z sobą.

Być poza murami


O 13.53 (biegów: 575) rozmawiam z młodszym chorążym Krzysztofem Gierulą, wychowawcą sportu w zakładzie karnym w podkarpackich Uhercach Mineralnych: - Bieg musieliśmy zorganizować już w środę. Pobiegło 32?skazanych. Zdjęcia są na stronie zakładu, twarze oczywiście zamazane, bo nie każdy musi od razu wiedzieć, gdzie kto odsiaduje wyrok. Trasę wybrałem wzdłuż malowniczej rzeki Olszanka, po drodze wodospad, meta przy cmentarzu z I wojny światowej, na górce, skąd jest ładny widok. Długość trasy to 2,5 km - nie można skazanych zatrzeć.

Po co? Żeby społeczeństwo lokalne zobaczyło, że ci więźniowie nie tylko bąki zbijają. Rok temu w czasie waszej akcji straszny deszcz był, a pokazaliśmy, że nam się chce biegać. Generalnie społeczeństwo jest do skazanych nastawione negatywnie, a to nie do końca tak jest - ktoś coś głupiego zrobił, czasem przypadkiem, i siedzi za te swoje grzechy. Wielu młodych, nie wszyscy mają od razu 45 lat, chcieliby się jakoś spełnić.

Czy ja daję im wolność?! W jakim sensie wolność? Powiem tak: gdy pobiegną, a potem siądą sobie na ławeczce, zapalą, to czują, że są poza murami, mogą się rozluźnić, zrelaksować. A niektórzy siedzą po 5-6 lat.

Dwadzieścia lat temu funkcjonariusze by czegoś takiego nie robili. Dziś każdy rozumie, że to resocjalizacja, niech się przygotują do powrotu. Oni są często z marginesu, niewyedukowani, nie wiedzą, czym się piłka do siatkówki różni od piłki do ręki. Rozdaję gazetki, nie tylko sportowe, przez radiowęzeł puszczam audycje - ostatnio była o technikach relaksacyjnych i zdrowym odżywianiu.

Mamy ligę siatkarską i koszykarską. Badminton, tenis stołowy, siedziało u nas trochę Rosjan i Ukraińców - byli mistrzami w szachy. Zimą zapalili się do hokeja, jak zobaczyli, ile można wyzwolić energii, pozytywnie się zmęczyć.

Tu jest z 600 więźniów. Nie każdy może wyjść na zewnątrz, to taka nagroda. A jak ktoś nie doceni Na treningu piłki nożnej dwóm takim zwróciłem uwagę za wulgaryzmy, ukarałem karnym kółkiem, ale nie pomogło. Odpoczną od piłki, przemyślą swoje zachowanie.

Mamy porozumienie z klubem San Lesko. Jedziemy jako kibice, po meczu więźniowie mogą sobie pograć w kosza, a potem - nie ma nic za darmo - sprzątają salę. Nigdy nikt nie próbował się urwać. Nie uciekłby daleko, mam ze sobą radio, jestem w kontakcie z dowódcą.

Robię dobrą robotę? Sam o sobie tak nie powiem, musiałby pan zapytać przełożonych.

kamil dąbrowa, maraton, jerozolima

Pobiegać o czymś


14.19, biegów: 577. Dzwonię do Kamila Dąbrowy, który w swoim Radiu TOK FM propaguje naszą wspólną akcję: - Właśnie wróciłem z biegania, bo dla mnie środa-czwartek to weekend, taki mam tryb pracy. Maraton w Krakowie [Kamil pobił życiówkę - 3:12] nie może mi wyjść z głowy, wciąż odżywa ta niesamowita przyjemność. Dziś mnie ucieszyło coś jeszcze. Na treningach liczę biegających i - przynajmniej na moim Żoliborzu - jest coraz więcej kobiet. Dziś spotkałem cztery na sześciu facetów.

Jacek Santorski powiedział kiedyś, że wolny bieg to rodzaj medytacji w ruchu. Dla mnie to także praca. Mam napisać felieton dla ''Wprost'', poszedłem sobie wybiegać temat, udało się. Kiedy indziej wymyślam tematy na audycję. Czasem biegam z waszym Wojtkiem Staszewskim [reporterem ''Gazety'' i trenerem] i on dzwoni: ''Pobiegajmy sobie o tym''. Oznacza to rozmowę o życiu.

Katarzyna Bubienko, polska biega, akcja

Biegackie ślubowanie


15.30, biegów: już 580. O Świebodzinie ostatnio głośno, bo jest tam największy posąg Chrystusa na świecie. Katarzyna Bubienko, instruktorka sportu w tutejszym Ośrodku Sportu i Rekreacji, mówiła nam niedawno: - Mam skrytą nadzieję, że akcja Polska Biega wiele u nas zmieni. Że pobijemy rekord stężenia endorfin - pozytywnych emocji - na metr kwadratowy. Liczyła też na to, że sprowadzi do Świebodzina modę, bo na razie jej mąż wstydzi się biegać po mieście w sportowych legginsach.

Zobaczymy, jak jej się uda - w Świebodzinie bieg w niedzielę o 12 na stadionie, do wyboru dystanse od 1 do 5 km. Katarzyna Bubienko przysłała nam jeszcze rymowany tekst biegackiego ślubowania:

Ja, BIEGACZ/KA, uroczyście ślubuję, że:


Będę wstawać i kłaść się z uśmiechem,
Bezczynność będzie mi grzechem.
Gdy stres przyczepi się do mnie,
Pójdę biegać, to zapomnę.
Niestraszna mi zła pogoda,
Na bok fotela wygoda.
Bieg zacznę od rozgrzewki,
Zerwane ścięgna to nie przelewki.
A gdy w legginsach biegacza zobaczę,
Ze śmiechu się nie popłaczę.
Nieważne, że sąsiad za wariata mnie weźmie,
On też kiedyś się przełamie i pobiegnie.
Będę biegać, ćwiczyć ducha i ciało,
Żeby życie mi lepiej smakowało.

Ja jako zając


O 16.50 są już 584 biegi, a zgłoszenia będą spływać do ostatniej chwili weekendu. Więc rekord - 611 biegów i ponad 102 tys. uczestników - jest na wyciągnięcie ręki, a raczej nóg. Zrobimy wszystko, żeby się udało, prawda? Ja w każdym razie dla Polska Biega zostałem pierwszym w dziejach cywilnym zającem w służbie armii.

A było tak. Na ostatnim treningu zobaczyłem grupę mężczyzn w różnym wieku, o wyraźnie zróżnicowanych gabarytach, przystrojonych w krótkie gacie i numery startowe. Szykowali się do biegu wokół stawiku przy stadionie Legii. Pomyślałem nawet, że to jakaś niezgłoszona inicjatywa w ramach Polska Biega. Ruszyli, a ja z nimi, wiadomo, w grupie raźniej. Pogoniłem za prowadzącym chudzielcem w czapce z daszkiem, reszta została z tyłu.

- Major Mariusz Mioduszewski - wysapał - a pan z Polska Biega, prawda? Wiem, czytam, świetna akcja. Ja organizuję biegi katorżnika.

Nie chcecie wiedzieć, na czym taki bieg polega, nawet dla maratończyka to niewyobrażalna mordęga, więc nie objaśniam.

Major wyjaśnił mi, że biorę właśnie udział w sprawdzianie, który raz do roku musi zdać każdy żołnierz. I że to jest bieg na 3 km.

Byłem już po 12 kilometrach własnego biegu, ale uniesiony jego pochwałą naszej-waszej akcji, postanowiłem zostać zającem. Ganialiśmy tak do upadłego, dzięki czemu major złamał 11 minut. Serdecznie podziękował całej akcji Polska Biega i życzył nam-wam powodzenia we wszystkich biegach, które odbędą się dziś, jutro i pojutrze, co niniejszym przekazuję.

Ja życzę tego samego.


I jeszcze instrukcja obsługi swego zdrowia. Zerknij na mapę biegów. Sprawdź, gdzie jest najbliższy. I przyjdź pobiegać z nami.

Piotr Pacewicz

Dołącz do nas na Facebooku