O co nam biega? Podsumowujemy siódmą edycję Polska Biega

Każda udana akcja społeczna wprowadza organizatorów w stan euforii. Bo oto proponujesz ludziom, by zrobili coś, co uważasz za sensowne, i to się zaczyna dziać! Jakbyś napisał scenariusz i oto widzisz ten film, w którym występują prawdziwi ludzie. Niezłe kino - można powiedzieć. Euforia nie zwalnia od refleksji. Jaka była siódma edycja Polska Biega? I jaka ma być ósma?

Ależ to urosło. W pierwszej edycji (2006) biegów było 152, teraz cztery razy więcej - 616. Statystycznie w co czwartej gminie. Jeden bieg na 61,6 tys. Polaków. Gdyby Polska Biega była notowana na giełdzie, inwestorzy wyrywaliby sobie akcje. Komunikat giełdowy informowałby o rankingu regionów: w 2007 i 2008 roku wygrywał Śląsk przed Mazowszem i Wielkopolską. Rok 2009 należał do Wielkopolski (po raz pierwszy 60 biegów), przed Mazowszem (56) i Śląskiem (55).
W zeszłym roku Wielkopolska (63 biegi) jeszcze wygrywała, ale tuż przed Śląskiem (62) i Mazowszem (55). W tym roku straciła pięć biegów i spadła na 3. miejsce za rewelacyjne Mazowsze (70 biegów!) i jak zawsze solidny Śląsk (67). Wielkopolskę dogonił Dolny Śląsk, który zyskuje z roku na rok. Pasjonujący wyścig regionów zaciemnia jednak prawdziwszą mapę biegowej aktywności.

Liczba biegów Polska Biega w podziale na województwaLiczba biegów Polska Biega na 100 tys. mieszkańców w podziale na województwa.

Biegające zabory

Mapa liczby biegów na 100 tys. mieszkańców daje obraz Polski podzielonej na dwie części: aktywniejsze tereny północno-zachodnie i mniej aktywny południowy-wschód. Dziwnie znajomy obraz - wciąż odtwarzają się nam granice zaborów: zabór pruski i Ziemie Odzyskane kontra bardziej senne tereny dawnej Galicji i zaboru rosyjskiego. Podobnie wyglądają rozmaite wskaźniki nowoczesności, np. mapa liczby koni na hektar (im więcej koni, tym mniej biegów), a także wyniki politycznych wyborów. W referendum unijnym w 2003 roku poparcie ponad 80% dla akcesji zanotowano w Lubuskiem, Zachodniopomorskiem, Pomorskiem, Warmińsko-Mazurskiem i na Dolnym Śląsku, a te wszystkie pięć województw było w pierwszej piątce tegorocznej edycji Polska Biega. Prounijny był też nieco słabszy biegowo Śląsk i Opolskie. Współczynnik korelacji, który mierzy powiązanie tych dwóch na pozór tak różnych zjawisk: aktywności biegowej w 2011 roku i poparcia dla akcesji w 2003 roku, osiągnął wartość 0,68. Zaskakująco dużo.
Coś za tym wszystkim stoi. Większa na północnym zachodzie otwartość na nowe trendy kultury? Dążenie do modernizacji? Promieniowanie mody biegowej przez zachodnią granicę, czyli tzw. westernizacja stylu życia? I odwrotnie - czyżby silniejsza na wschodzie i w centrum tradycyjna tożsamość nie sprzyjała bieganiu jako obcej nowince? Na szczęście przykład Świętokrzyskiego i Podkarpackiego dowodzi, że także w Polsce konserwatywnej biegów może być sporo.

Ambicje małych

Alfabetyczny spis biegów pokazuje, jak akcja schodzi do najmniejszych miejscowości. Otwieram na chybił trafił: Chęciny, Chociany, Chociszew, Chodzież, Chojna, Chojnów, Chrzan, Cianowice, Cieszanów Polska Biega nie jest już dawno własnością kilkorga redaktorów i redaktorek, to akcja tysięcy aktywnych osób, którym spodobał się pomysł i postanowili dołączyć do wielkiego ruchu, dużego ogólnopolskiego wydarzenia. Pamiętam entuzjazm i ciekawość, z jaką spotykały się sztafety Polska Biega w 2008 i 2009 r., kiedy rozbiegliśmy się w cztery strony kraju. Duże miasta są nieco „zblazowane”, w największych jest po kilka wypasionych biegów rocznie - z czipem do pomiaru czasu, medalami, nagrodami. Dzielni ludzie w mniejszych miejscowościach musieli często stanąć na głowie, by bieg się odbył. To kolejny dowód na to, że małe jest piękne, że chce i potrafi być piękne. Na liście koordynatorów biegów, czyli tych, którzy faktycznie organizują imprezę biegową, kobiety stanowią aż jedną trzecią. To kolejny pośredni dowód na to, że i bieganie, i działanie dla społeczności to zajęcia dla nich - wzmacniają niezależność, wyrywają z tradycyjnej roli opiekunki całej rodziny, która nie ma czasu dla siebie.
Sprawdziliśmy ciągłość. Wypada nie najgorzej. Na 100 biegów w 2011 aż 52 organizowanych było po raz trzeci z rzędu (co najmniej!).

Cztery typy

Polska Biega to pospolite ruszenie, ale oddziały tej armii mocno się różnią od siebie. Są biegi gminne, organizowane przez lokalne władze, ośrodki sportu czy domy kultury. Czasami te o dłuższej tradycji, tak jak bieg samorządowy w Krakowie, podłączają się do Polska Biega, żeby zwiększyć siłę rażenia. W wielkopolskiej Krobi (4,5 tys. mieszkańców, 800 uczestników!) zapanowała wręcz sportowa filozofia - Polska Biega staje się okazją do budowania więzi głównie rodzinnych zamiast gapienia się w telewizor czy komputer.
Biegi organizowane przez szkoły, czyli gromada dzieciaków uśmiechniętych od ucha do ucha, rusza z kopyta niczym stado meszek, jak mówi Hubert Mroczek, jeden z organizatorów biegu w Wyszkowie na Mazowszu (1278 biegaczy!), po chwili większość dostaje zadyszki, ale najlepsi pędzą do mety jak prawdziwe strusie. To w takim szkolnym biegu zauważył Justynkę Kowalczyk jakiś trener A wszystkie dzieciaki uczą się, że sport jest fajny i wesoły, zwłaszcza jeśli biegnie też pani dyrektor i pan od geografii.

Organizatorzy biegów związanych z akcją Polska BiegaJest też coraz więcej instytucji, które widzą naszą akcję jako zbieżną ze swą pracą. Domy dziecka chcą zafundować podopiecznym atrakcję, parafie (tylko dwie, ale tym cenniejsze) - rozszerzyć formułę, straż pożarna - pokazać, że i w ten sposób służy ludziom. Szczególnie poruszająca jest aktywność zakładów karnych - w 2011 roku pobiegło ich z nami aż osiem. Więźniowie czasem wybiegają za mury i wtedy biegną z nimi strażnicy. Czy nie naruszamy żelaznej zasady akcji, że biegi są otwarte? Chyba nie. Otwierają one na pewien czas bramy więzień. A do niektórych dołączają „cywile”, jak Przemek Iwańczyk, dziennikarz sportowy „Gazety”, który 14 maja biegł z osadzonymi w areszcie śledczym Warszawa-Grochów. Pisze na blogu:
- Cztery kilometry minęły w okamgnieniu, ale żadna z uczestniczek nie miała ochoty mijać mety. Nie spieszyło im się do celu.
Kluby i klubiki sportowe - nasi naturalni partnerzy. I wreszcie inicjatywy grup, grupek, pojedynczych osób. W Warszawie takich biegów po różnych parkach i laskach odbyło się kilka. Rzucano hasła typu „Crazy Runners” czy „Powoli po Woli”. W Biskupcu w niedzielę tak padało, że 5 km po warmińskich bezdrożach przypominało surwiwalową przeprawę - wyzwanie podjęło zaledwie 6 osób. A w Jaśle neurolog Stanisław Kosiek zgłosił bieg w ostatniej chwili, dlatego tylko pięć osób stawiło się na starcie. Kameralne bieganie odbyło się też w Kobylej Górze (Wielkopolskie) - rozkręcili je członkowie nieformalnego klubu biegowego „Bon Żywnościowy”.
- Jak na miejscowość liczącą 2 tys. mieszkańców liczba 7 biegaczy i tak cieszy. Małymi kroczkami do celu. Za rok będzie nas więcej! - powiedział koordynator Mateusz Janiak.

Bieganie obywatelskie

Wszystko to Polska Biega. Nieważne, czy przez udekorowany Rzeszów pędzi tysiąc osób, czy za panem doktorem truchta piątka znajomych. Jesteśmy bowiem ruchem obywatelskim, otwartym, masowym. Nie stawiamy na wyczyn, propagujemy przyjemność z biegania, radość z ruchu na świeżym powietrzu, z robienia czegoś z sąsiadami, znajomymi, nieznajomymi. Celem jest zarażanie sportem, zdrowiem, entuzjazmem. Nie odstraszamy debiutantów tak jak profesjonalne zawody, raczej zachęcamy tych, którzy wahają się, czy zacząć, liczymy na wsparcie, jakie sąsiadka może dać sąsiadce, która chce zgubić 2 kg, albo kolega koledze, który chciałby odzyskać trochę energii. A każdy może sobie przypomnieć swe młodzieńcze, ba, dziecinne radości. A przy okazji powstaje społeczeństwo obywatelskie, bo ktoś to musi zorganizować, bo kształtują się więzi. Bo wychodzimy z naszych więzień - zakładów karnych, a także klatek naszych mieszkań, gdzie pilnuje nas Pan Telewizor.

Co dalej?

To nie znaczy, że Polska Biega nie może popędzić na wyścigi, jak chciałby tego Wojciech Staszewski, licencjonowany trener i reporter „Dużego Formatu”. Wielu ludzi (w tym i ja niestety/na szczęście) lubi się ścigać nie tyle z innymi, co z samym sobą. Nasze logo może i temu patronować. Już 11 czerwca na 26 stadionach w największych miastach będzie można wystartować w teście Coopera - sprawdzianie wydolności i hartu. Popędzimy w grupach po 20-30 osób przez 12 minut bez przerwy, a sędziowie zmierzą, ile przebiegliśmy. Spojrzymy potem do tabel, by sprawdzić jak wypadamy na tle ludzi w swoim wieku. Mamy miejsce dla dobrych kilkunastu tysięcy osób!
Będziemy też jak co roku startować w jesiennych maratonach. A jak już dopadniemy 42 km, to zastanowimy się wspólnie, czy coś zmienić w Polska Biega 2012. Może z okazji Euro 2012 zaprosimy Ukraińców do wspólnego biegania?
Czekamy na wasze - drodzy organizatorzy, szanowni biegacze i szanowne biegaczki - pomysły, jak to zrobić, żeby akcja dostała dodatkowej energii.


Dołącz do nas na Facebooku.