Kazanie i różaniec w biegu

Bieg jest udanym połączeniem wiary i sportu. Dbam o zdrowie i jednocześnie sprawy duchowe - mówi biskup płocki Piotr Libera
Dres, czapka z daszkiem, wysportowana sylwetka. Kto zna bp. Liberę tylko ze świątyni i z telewizora, nie dopatrzy się go w tym biegaczu. Z nami rozmawiał w wersji sportowej. Opowiedział o swoim bieganiu:

- Biegam zazwyczaj dwa razy w tygodniu. Najlepiej w towarzystwie moich dwóch psów. I tak od blisko 20 lat. Biegam w różnych miejscach. Na Wzgórzu Tumskim, nad Wisłą, choć najbardziej lubię truchtać w lesie - ze względu na przyrodę, ciszę, miękkie podłoże. A jeśli któregoś dnia mam dużo obowiązków, bo przecież diecezja płocka nie jest mała, ograniczam się do mojego ogrodu. Na bieg poświęcam średnio od 50 minut do godziny. Ze względu na obowiązki, np. poranne modlitwy, biegam popołudniami bądź wieczorami.

Rezygnuję z biegania tylko przy naprawdę złej pogodzie. Mocny deszcz, burza, kilkunastostopniowy mróz. Chciałbym obalić pewien mit, że biegacz jest bardziej narażony na przeziębienie. Przecież bieg przy kilkustopniowym mrozie to sama przyjemność, bo powietrze jest rześkie i bardziej zdrowe. Wiem to z autopsji.

Bieg jest dla mnie udanym połączeniem wiary i sportu. Dbam o zdrowie i jednocześnie sprawy duchowe - biegnąc, zazwyczaj się modlę, na przykład odmawiam różaniec. Choć muszę przyznać, że zdarza mi się w myślach układać porządek dnia albo treść kazania. Jak widać, same pozytywy.

Inni księża już się przyzwyczaili. Nawet moi rodzice już coraz mniej się dziwią. Za to jest grupa księży, których również pociąga rekreacja na świeżym powietrzu - zaczynają biegać, jeździć rowerem.

Choć zaraz po biegu czuję zmęczenie, później wstępuje we mnie naprawdę duża porcja energii. No i bieganie pozwala zapanować nad ludzkimi słabościami.



Przydatne linki:
* Zarejestruj bieg
* Gdzie pobiec?
* Poradnik organizatora
* Regulamin