Anna Twardowska: Podobno nienawidziłaś biegania. Patrząc na ciebie, trudno uwierzyć.
Beata Sadowska: A jednak! Przez pięć lat w podstawówce trenowałam lekkoatletykę. Wyciskałam siódme poty, żeby zrobić wyniki. Zero przyjemności. Zniechęciłam się na 15 lat. Grałam w tenisa, jeździłam konno, na nartach - byle nie biegać. Trzy lata temu to się zmieniło, bo, no tak Mój narzeczony biega w maratonach. Po biegu wracał zmęczony, ale uśmiechnięty i wyciszony. Widziałam, że mu to daje szczęście. To może i ja? Zaczęłam sobie biegać, bez ciśnienia, było mi dobrze. Na pierwszym półmaratonie - zakochałam się. I tak już zostało.
Nie powiesz chyba, że jak leje albo jest mróz
- W taką pogodę faktycznie mi się czasem nie chce, ale jakoś się zawsze mobilizuję. Wracam z porcją endorfin na cały dzień. Zresztą mam psa i trzeba z nim wychodzić na spacer. Gdy mój pies widzi, że biorę buty do biegania, szaleje ze szczęścia. Gdy nie mogę go zabrać, urządza koncert żałobny.
Myślałam, że biegasz z narzeczonym?
- Różnie bywa. Trudno mi dotrzymać Pawłowi tempa. On zrelaksowany, a ja z językiem na wierzchu.
Biegasz po mieście?
- Uwielbiam mosty, fajne uliczki, ale kiedy tylko mogę, wyjeżdżam do lasu. Kocham przyrodę. Zresztą z perspektywy biegacza świat wygląda inaczej.
???
- Dzięki bieganiu widziałam rzeczy, których normalnie bym nie dostrzegła. O piątej rano w Delhi ulice są puste - rzecz tam nie do pomyślenia, ludzie powoli zapalają ogniska, podnoszą się z chodników. Budzi się życie. W lesie o świcie też jest piękniej. Najczęściej biegam rano, bo wieczorem nie starcza mi czasu. Ale jak się uda, to fajnie - oczyszczam się z problemów dnia. Głowa jest spokojna, lepiej się śpi.
Wieczorem masz więcej czasu, aby się przygotować: ładna koszulka, spodenki...
- Przestań! Strój jest bez znaczenia. Zdarza mi się biegać w dwóch różnych skarpetkach. Fajnie, że pojawiły się kolorowe ciuszki dla biegaczek, takie np. spodenki ze spódniczką, ale liczą się tylko dobre buty.
Gdzie pobiegniesz w Weekend Polska Biega?
- Planowałam Wieliczkę, ale mam małe zmiany w pracy i może zostanę w Warszawie i pobiegnę tutaj. Na pewno nie odpuszczę. Bieganie to dobre uzależnienie. Wciągnęłam już 22 osoby, w tym brata.
Zorganizuj ''Maraton z Sadowską''
- Żadnych takich medialnych numerów! Najważniejsze, by w ogóle biec, szyld nie jest ważny. By znaleźć w tym przyjemność, relaks.
To po co ci jeszcze joga?
- Bieg wycisza ekspresowo. Joga to cały rytuał: oddychanie, medytacja, praca nad sobą. To coś zupełnie innego. Moja mama do biegu jeszcze się nie przekonała, ale joga ją urzekła.
Kobieto! Jaką ty masz siłę przebicia. Mama zakochana w jodze, brat w bieganiu...
- Bądź moim nr 23. Dam ci piękną koszulkę do biegania (śmiech).
Rozmawiała Anna Twardowska
Dołącz do nas na Facebooku











