Trasy biegowe. Krzemieniec

W Bieszczadach jest jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie schodzą się trzy granice: polska, słowacka i ukraińska - góra Krzemieniec (Kremenaros). Na tym właśnie szczycie stykają się ze sobą granice dwóch niepodległych krajów Unii Europejskiej z Ukrainą. Konflikt wojenny w tym Państwie odciska swoje piętno również i w tym miejscu. Nie szukajcie jednak sensacji w tych słowach. Nie znajdziecie tu wojsk kontrolujących każdego turystę, czy też uciekinierów. Nic z tych rzeczy. Tak naprawdę nie znajdziecie tu nic oprócz pięknych widoków, obelisku i uśmiechniętych polskich turystów.

a

Skąd zatem to piętno, o którym wspomniałem? Rozpoczynając bieg zgłosiłem się do Straży Granicznej aby powiadomić o mojej trasie. Zawsze swoje wyjście w góry, w szczególności to biegowe, warto zgłaszać w GOPRze, Straży Granicznej czy po prostu w schronisku. W końcu biegniecie sami a o różne nieprzewidziane sytuacje nie trudno.

Rozmawiając ze strażnikami, od słowa do słowa doszliśmy do tego, jak sytuacja na Ukrainie przekłada się na ich pracę na bieszczadzkiej granicy. Zapytałem o współpracę z Ukraińcami: jak ona przebiega, jak się dogadują. Odpowiedzieli po chwili zastanowienia: „To już nie jest ta sama straż po tamtej stronie. Większość strażników z którymi współpracowaliśmy pojechało na wojnę. Nie wiemy co się z nimi dzieje i czy wrócą do swojej pracy” .

Słowa te na szczycie Kremenarosa, dawały sporo do myślenia o naszej jakże komfortowej i bezpiecznej sytuacji w kraju. Właśnie chyba w takich miejscach i sytuacjach najlepiej docenić można niepodległość jaką mamy (biegłem tam 11 listopada) i zastanowić się w jaki sposób każdy z nas, jako jednostka, może dbać o to, abyśmy sami, z kolegami czy też współpracownikami i znajomymi nie musieli ginąć na froncie.



A teraz trochę o samej trasie. Podbieg rozpocząłem na Przełęczy Wyżniańskiej. Dojazd z Wetliny lub Ustrzyk Górnych prosto na parking, gdzie rozpoczynamy bieg. Pierwsze dwa kilometry bardzo płasko - można spokojnie wejść w rytm i poczuć klimat Bieszczad. Kolejny odcinek to mała „ściana płaczu”. Na przestrzeni jednego kilometra mamy 360 m w ostro w górę. Jeśli chcecie mieć „hardcore” to nie ma problemu. Podkręćcie tylko tempo.

Po pokonaniu tego odcinka wbiegamy od razu na Małą Rawkę. Rozpoczyna się uczta dla oka, która natychmiast przywraca siły po ciężkim podbiegu. Piękne widoki połonin, bukowych lasów i falujących traw, zmuszają do tego aby się choć na chwilę zatrzymać i chłonąć te cuda. Szybko jednak ruszamy dalej. Biegniemy grzbietem i po chwili docieramy do Wielkiej Rawki z charakterystycznym słupem (punktem geodezyjnym). Przy dobrej widoczności widać z niej Gorgany i Tatry. Następnie kierujemy się w stronę trójstyku i przebiegając pasem granicznym docieramy na Kremenaros, a dokładnie na jego najbardziej wysuniętą na zachód partię szczytową . Po dotknięciu obeliska zawracamy z powrotem na Wielką Rawkę i pozostaje nam już tylko kilkukilometrowy zbieg do Ustrzyk Górnych. Jest on dość stromy i błotnisty gdyż leży na północnym stoku, dlatego jeśli będziecie planowali trasę po opadach atmosferycznych uważajcie na odcinku poza granica lasu. Trasę kończymy w Ustrzykach Górnych zaraz przy kultowym dla wszystkich bieszczadników barze „KREMENAROS”

Podsumowanie:


Trasa: Przełęcz Wyżniańska (855 m n.p.m.) - Bacówka (930 m n.p.m.) - Mała Rawka (1272 m n.p.m.) - Wielka Rawka (1307 m n.p.m.) - Kremenaros (1208 m n.p.m.) - Wielka Rawka (1307 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne (694 m n.p.m.)

Długość: 14,5 km

Przewyższenie łącznie w górę: ok 700 m

Przewyższenie łącznie w dół: ok 900 m

Mój czas: 2:17:00

a