Maraton w gipsie, papierosy, walka z bólem... [KOBIETY BIEGAJĄ]

Są w różnym wieku, mają różne zawody. Na pytanie, dlaczego biegają, odpowiedziały zgodnie: - Dla zdrowia, kondycji, zabawy i lepszego samopoczucia!

a

Jadwiga Wiktorek, 64 lata, urzędniczka

aJadwiga Wiktorek podczas biegu parkrun na 5 km

Biegam dla zdrowia! Kocham ten sport. Przez rok potrafię przebiec ponad 2 tys. kilometrów. No, mocna jestem. Przebiegłam też dziewięć maratonów i aż wstyd się przyznać, ale tylko dwa w Polsce. Pierwszy pokonałam dwa lata temu w Wiedniu. Czas: 4 godziny i 16 minut. Sama tam poleciałam. Trochę się bałam, bo niemieckiego nie znam. Super się bawiłam! Teraz biegam szybciej. Moja życiówka? 3 godziny i 58 minut, a tak w ogóle to zaczęłam trenować siedem lat temu.

Startowałam też w Petersburgu i to z ręką w gipsie. Eh... Spieszyłam się na tramwaj i pechowo upadłam w parku. Złamałam dwa palce. Niestety, chirurdzy coś źle złożyli i znowu musieli łamać kości. Jak im powiedziałam, że wkrótce wylatuję na maraton, to nie chcieli wierzyć. Poleciałam. Czy bolało? Trochę. Ale zagryzłam zęby i wygrałam swoją kategorią wiekową. Bo maraton rozgrywa się w naszej głowie. Psychikę trzeba mieć mocną, inaczej nie ma co podchodzić.

Od trzech lat jestem morsem, to też moja pasja. Zimą spotykamy się ze znajomymi, siekiery idą w ruch, rozbijamy lód i wskakujemy do przerębla. Dzieje się!

Anna Graczyk, 44 lata, technolog odzieży

aAnna Graczyk na mecie Biegu Ulicą Piotrkowską Rosmann Run

Biegam, bo lepiej się czuję. Przez 20 lat praktycznie w ogóle się nie ruszałam. Zaczęłam biegać dwa lata temu. Na pierwszy trening wyszłam z Renią, moją przyjaciółką. Męczyła nas zadyszka, strasznie sapałyśmy. W ogóle wyglądałyśmy śmiesznie. Bez profesjonalnego sprzętu, wyciągnęłyśmy jakieś stare ciuchy z szafy.

Czytaj też: Jak zacząć biegać, czyli dekalog początkującego biegacza

Po powrocie do domu miałam zakwasy, ale czułam się fantastycznie. Biegałam regularnie pięć, nawet sześć razy w tygodniu i coraz bardziej to mi się podobało. Zaczęłam się łapać na tym, że w drodze powrotnej do domu nie mogłam się już doczekać następnego treningu. To jest chyba pierwszy stan biegowego uzależnienia. Po sześciu miesiącach treningów wystartowałam w zawodach na 10 km. Atmosfera była cudowna, kilka tysięcy osób na trasie. Było tak super, że zapisałam się na kolejne starty.

Inna sprawa, że bieganie mnie odstresowuje. Kiedy mam problem, to wychodzę pobiegać i wszystko się jakoś układa.

Teraz mam tylko kłopot z piszczelami, które mnie bolą od dłuższego czasu. Ale to chyba wynik tego, że przez prawie połowę życia w ogóle nie ćwiczyłam. Mam nadzieję, że wkrótce ból minie, bo nie chciałbym się rozstawać z bieganiem.

Magda Żakowska, 35 lat, dziennikarka

29.03.2009  WARSZAWA CZWARTY POLMARATON CARREFOUR WARSZAWSKI BIEG BIEGACZE SPORT MASOWY N/Z W SRODKU MAGDA ZAKOWSKA GAZETA WYBORCZA , JEFF GALLOWAY Z ZONA BARBARA Fot. Sławomir Kamiński / AG/ Magda Żakowska (w środku) z Jeffem Galloway'em (po lewej)

Zaczęłam biegać, żeby schudnąć. Na początku truchtałam po osiedlu. Pokonywałam trzy, czasem pięć km. Ale byłam z siebie tak dumna, jakbym przebiegła co najmniej półmaraton (śmiech). Pół roku po urodzeniu syna zaczęłam się przygotowywać do pierwszego maratonu i sześć miesięcy później wystartowałam na 42,195 km. Rekord życiowy to 4 godziny i 12 minut. Marzę, żeby zejść poniżej czterech, a później wyjechać na maraton w Bostonie. Trenuję regularnie. Jeśli nie dokuczają mi żadne kontuzje, to przebiegam 50-70 km w tygodniu.

Jestem biegaczką, ale od 15 lat palę papierosy. Co ciekawe, na trasie mojego pierwszego maratonu spotkałam lekarza, który też miał podobny problem z nałogiem. Pocieszył mnie tym, że palenie dla długodystansowców nie jest tak strasznie obciążające jak dla sprinterów. Oczywiście, dobrze by było, gdybym nie paliła... Próbowałam rzucić to już kilka razy, ale to nie takie proste. Tym bardziej że mam męża palacza. Od kiedy biegam, nie paliłam ponad rok, ale szczerze mówiąc jakoś nie zauważyłam znacznej poprawy w moich wynikach.

Nie wyobrażam sobie życia bez biegania. Dotychczas trenowałam z koleżanką, ale po urodzeniu dziecka czasem brakuje jej czasu na wspólne treningi. Od niedawna znajomą zastępuje mój nowy pies, wyżeł włoski. Fantastyczny partner i świetny trener do biegania. Dzięki niemu zrobiłam ogromne postępy.

Milena Majak, 20 lat, studentka

aMilena Majak przed tym jak zaczęła biegać, trenowała koszykówkę

Biegam od marca. Cel? Chcę wrócić do formy. Dwa lata temu z powodu kontuzji kręgosłupa musiałam rzucić grę w koszykówkę. Teraz ze zdrowiem jest już wszystko w porządku, więc znowu chcę się ruszać. Postawiłam na bieganie. Kupiłam koszulkę, spodenki, w internecie znalazłam plan treningowy i kilka razy w tygodniu przebieram nogami. Mam nadzieję, że w przyszłości zaliczę pierwszy półmaraton i maraton. Na razie trenuję do pierwszej „piątki” i „dziesiątki”. Zapału mi nie brakuje, chociaż w liceum i gimnazjum, podobnie jak inne dziewczyny nienawidziłam biegania. Może to przez nauczycieli, którzy mieli złe podejście? Teraz to co innego. Czerpię z tego dużą przyjemność, w przeciwieństwie do moich znajomych z uczelni, wśród których brakuje biegowych zapaleńców. Chociaż może nie jest najgorzej? Ostatnio nawet namówiłam do biegania przyjaciółkę i jednego znajomego.

Wysłuchał Damian Bąbol

Komentarze (5)
Maraton w gipsie, papierosy, walka z bólem... [KOBIETY BIEGAJĄ]
Zaloguj się
  • kinio101

    Oceniono 1 raz -1

    Piękna promocja nikotynizmu.

  • pl2512

    Oceniono 47 razy -19

    Trzeba być ciężkim idiotą i kabotynem, żeby biec w gipsie ze złamaną nogą dystans maratoński. Proponuję tej pani skoki na bandżi ze złamanym rdzeniem kręgowym lub maraton w jedzeniu hot dogów z zapaleniem woreczka robaczkowego.

    Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota" - Albert Einstein

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX