Lekkoatletyka. Giżyński: Bieganie to mój sposób na życie

Biegam, bo robię to od dziecka, to mój sposób na życie i utrzymywanie się. Pomyślcie, jak mało ludzi ma taki komfort, by robić to, co się lubi, łączyć przyjemne z pożytecznym. Mnie się udało - mówi Mariusz Giżyński, mistrz Polski w półmaratonie
O maratonie czytaj na www.sport.pl/orlenwarsawmarathon

Mistrz Europy na 800 m dzięki bieganiu umie lepiej zarządzać czasem, brązowa medalistka na 1500 m biegnąc, myśli o czekających ją życiowych decyzjach, najlepszy polski półmaratończyk biega, bo inaczej nie umie. Wszyscy wystartują w kwietniu w Orlen Marathonie

Poprosiliśmy Adama Kszczota, Katarzynę Broniatowską i Mariusza Giżyńskiego, by w kilkunastu zdaniach odpowiedzieli błyskawicznie na pytania: czym dla nich jest bieganie, jak zmieniło ich życie, co mają dzięki niemu prócz osiągnięć sportowych i jak do swojej pasji zachęciliby innych.

Kszczot: Nie silcie się na maraton, zwiększajcie kilometraż

Broniatowska: Ważne decyzje życiowe podejmuje podczas biegania

Mariusz Giżyński: - Bieganie to zastrzyk dobrej energii, odstresowująca moc. Jest łatwe, zajmuje mało czasu, wystarczy wyjść z domu i mieć dobre buty. Z doświadczenia mojego i moich klientów, którym od ośmiu lat doradzam, planuję ich treningi, dobieram sprzęt, wynika, że z podjęciem jakiegokolwiek ruchu poprawiła im się jakość życia. Mają wreszcie życiowy cel, czują się lepiej, są uśmiechnięci.

Jak zacząć? Jeśli dziś jesteśmy w stanie przejść 10 km, to za miesiąc możemy pokonać ten dystans biegiem. Choćby miał to być marszobieg, warto próbować. Już to można nazwać sportem. A to przecież wyczyn, którego może dokonać większa część Polaków.

Nie zrażajcie się ci, którzy cierpicie na choroby cywilizacyjne, np. nadciśnienie. Jeśli jesteś otyły, te słowa są też do ciebie. Rozłóż wysiłek w czasie, ale próbuj. Spacerem, mało intensywnym ruchem, ale wyjdź z domu. Lepiej spokojnie, a długo, zaczniecie palić tłuszcz, poczujecie się lepiej. Na pewno nie rzucajcie się od razu na głęboką wodę, by się nie zniechęcić. Rozkręćcie się na dobre, dopiero stawiajcie sobie wielkie wyzwania. A jak sportowe cele was nie motywują, pomyślcie o świeżym powietrzu, poprawie samopoczucia, pozbyciu się stresu. I tak postawcie sprawę, decydując się na kwietniowy start w Warszawie.

Mam dla was krótki plan, jak zacząć. Najpierw, co drugi dzień, 30 minut treningu na pierwsze wyjścia. Urozmaicajcie i przerywajcie sobie zajęcia: minuta biegu, kilka minut marszu, a później odwracajcie proporcje. 10 km osiągniecie szybciej, niż myślicie. Za dwa, trzy tygodnie od przeczytania tego tekstu już będziecie mogli spokojnie szykować się do dychy. Ważne, by słuchać organizmu. Lekko zaniedbanej sportowo grupie radzę dołożyć rower, nie myślcie od razu o tym, że jesteście biegaczami, na początek zacznijcie cieszyć się z tego, że wyszliście z domu.

Do maratonu potrzeba przynajmniej trzymiesięcznych przygotowań, a i tak będzie on olbrzymim wyzwaniem. Dla tych, którzy zaczęli, mam radę: pamiętajcie o umiarze. Trzy tygodnie przed startem zaplanujcie sobie dłuższe wybieganie, około 25 km. Ale nie później, bo musicie złapać świeżość.

A dla wszystkich mam na początek propozycję. Nim się do tego zabierzecie, idźcie do lekarza na standardowe badania EKG, morfologię, kontrolę ciśnienia. W końcu każdy sportowiec od tego zaczyna. Powodzenia na trasie, na pewno się tam spotkamy.