80-letni maratończyk z Łodzi poleciał na mistrzostwa świata

Jan Morawiec, 81-letni łódzki maratończyk, wyleciał w czwartek na Mistrzostwa Świata Weteranów w Lekkiej Atletyce w brazylijskim Porto Alegre. - Janek przywiezie medal - zapewnia jego trener, Ryszard Goszczyński.

Dla Jana Morawca, który w swojej ponad 50-letniej karierze sportowej ukończył blisko 120 maratonów, wyjazd do Brazylii będzie spełnieniem marzeń. Jeszcze kilka miesięcy temu szanse na to były niewielkie. - Chciałbym tam pobiec. Byłoby cudownie. Ale wiadomo, że to piekielnie droga wyprawa. Najdroższy jest pewnie przelot. Ale może jakiś cud się wydarzy i się uda - opowiadał Morawiec w czerwcu dziennikarzowi "Gazety".

I cud się wydarzył

Po naszym reportażu Program 60+ (ogólnopolska inicjatywa aptekarzy i firm z branży farmaceutycznej), zaproponował, że zasponsoruje wyjazd.

- Jestem spakowany i przygotowany - opowiadał nam we wtorek wieczorem pan Jan. - Ostatni występ we wrześniowym maratonie we Wrocławiu pokazał, że forma jest [czas 4 godziny i 2 minuty - red.], chociaż od sierpniowych Mistrzostw Polski Weteranów w Toruniu [dwa złote medale, w tym rekord Polski na 10 km 80-latków z czasem 51:17 - red.] nie było czasu na większy odpoczynek. Ale ja od kilku lat biegam już tylko co drugi dzień. Trzeba słuchać swojego organizmu i dać mu czas na regenerację. Ostatnie długie wybiegania przed startem, które zrobiłem, to 30 kilometrów tydzień temu i 36 - miesiąc wcześniej. Dobiegłem do Lutomierska i z powrotem - zdradza maratończyk.

Cel? Wynik w okolicach 4 godzin!

W środę pojechał do Warszawy, skąd w czwartek rano ma wylecieć na mistrzostwa. - Żona sprawdza temperaturę w Brazylii. Teraz jest tam około 25-30 stopni, czyli nasze lato, choć u nich to dopiero wiosna. Trochę boję się takiej zmiany klimatu, ale liczę, że nie wpłynie jakoś specjalnie na mój występ. Mam nadzieję, że zmiana czasu też nie będzie zbyt dotkliwa. Podróż do Brazylii potrwa blisko dobę. Na miejscu zameldujemy się o północy czasu lokalnego, czyli o czwartej rano w Polsce - dodaje.

Do Brazylii z Janem Morawcem poleci Sławomir Narel, jeden z pomysłodawców Łódź Maraton Dbam o Zdrowie, prywatnie zapalony biegacz (ukończonych 86 maratonów). - To będzie prawdziwa przyjemność być kimś w rodzaju asystenta pana Janka - mówi. - Cieszymy się, że możemy pomóc w organizacji wyjazdu. Po przylocie spróbujemy się przespać, tak, by organizm myślał, że tylko położyliśmy się później. W piątek chcemy dopiąć sprawy związane ze startem. Jeśli się uda, pójdziemy trochę pozwiedzać. Wiem, że pan Jan chce kupić prezenty dla wnucząt. Mam nadzieję, że organizatorzy zgodzą się, bym mógł asystować mu na trasie, dlatego tez zarejestrowałem się do biegu.

"Janek przywiezie medal"

Maraton w Porto Alegre rozpocznie się wczesnym rankiem 27 października. Cel pana Jana to wynik w okolicach 4 godzin, bo - jak sam twierdzi - biega bardzo równo. Po powrocie do Polski planuje krótką przerwę w treningach. - Ale nie dłuższą niż 3-4 tygodnie - zastrzega.

Na Facebooku założono już wydarzenie 3mamy kciuki za Jana Morawca!. - Czego można mi życzyć przed startem? Zdrowia i strefy medalowej - mówi jak najbardziej poważnie nasz maratończyk.

- Janek przywiezie medal - uspokaja Ryszard Goszczyński, trener 81-letniego maratończyka.

Relacje z wyjazdu do Brazylii można czytać na www.narel.pl .