Polacy na UTMB. Czy mogą zawalczyć o TOP 10?

Z roku na rok na liście startowej The North Face Ultra Trail du Mont Blanc (UTMB) - najbardziej prestiżowego biegu ultra na świecie - widnieje coraz więcej Polaków. W tym roku wystartuje 49 naszych rodaków. Widać, że niesamowita atmosfera imprezy, o której krążą legendy, niewyobrażalne przewyższenia i piękne szlaki są marzeniem wielu biegaczy znad Wisły.

Wsłuchując się w opowieści biegaczy, którzy mieli okazję startować w UTMB, bądź w którymś z biegów towarzyszących (o których nieco więcej przeczytacie a końcu tekstu) doszłam do wniosku, że w tej imprezie faktycznie musi być coś wyjątkowego. Coś, czego w Polsce raczej nie da się zaznać. Pewnie w dużej mierze chodzi o poziom trudności zawodów, bo 168 km i 9500 metrów przewyższenia zapewne przyprawia o dreszcze każdego finiszera Biegu Rzeźnika, czy Chudego Wawrzyńca, a dla początkujących „górali” jest wręcz czymś niewyobrażalnym. Do tego UTMB to bieg, który nie jest otwarty dla wszystkich. Limit zawodników wynosi 2300 osób. Aby wystartować w UTMB trzeba zebrać 7 punktów w minimum trzech biegach kwalifikujących w ciągu dwóch sezonów. Imprezy „punktowane” są opublikowane na specjalnej liście. Są wśród nich np. Bieg Rzeźnika, który daje 2 punkty czy Bieg 7 Dolin - 3 punkty.

W biegu dookoła masywu Mont Blanc jest coś jeszcze. Wspaniali, niezmordowani kibice, którzy stoją na trasie dzień i noc, świetnie przygotowane punkty żywieniowe, nieprzewidywalne warunki pogodowe i organizatorzy, którzy nie mają oporów przed zmianą trasy w razie załamania pogody, skracając ją bądź wydłużając, jeśli to najlepsze wyjście.

Czy Polacy mogą namieszać w tegorocznej edycji UTMB? Nie chcę pisać, że liczę, ale na pewno mocno wierzę w Magdę Ostrowską-Dołęgowską, wywodząca się z rajdów przygodowych biegaczkę ultra, m.in. siódmą podczas Transgrancanarii 2014 (125 km), rekordzistkę i zwyciężczynię dwóch ostatnich edycji Biegu Rzeźnika. - UTMB to dla mnie nadal odległe marzenie. Tak, użyłam tego słowa celowo, bo chociaż to już za kilka dni, moja głowa nadal nie może przestawić się na to, że to ja startuję na tym piekielnym dystansie. W 2011 roku byłam na CCC (Courrmayeur-Champex-Chamonix - jeden z biegów towarzyszących UTMB rozgrywany na dystansie 101 km - red.) i po tym jak już się wyspałam w miękkim łóżku, pojechałam kibicować ludziom z trasy UTMB, głównie mężowi. Wyglądali jak zombie. Noc żywych trupów! Powiedziałam sobie wtedy, że 100 km to bardzo dobry dystans i dłuższe rzeczy chyba nie są dla mnie. Trzy lata minęły, a ja zaraz stanę na starcie 168 km! To wielki sprawdzian - zaznacza Magda Ostrowska-Dołęgowska i dodaje: - Jeśli ukończę ten wyścig, spodziewam się, że i miejsce będzie niezłe. Uważam, że realny, choć trudny wynik to ok. 30 godzin. To więcej niż kiedykolwiek pokonałam biegiem. Mam za sobą dłuższe wyścigi, najdłużej byłam na trasie Endurance Quest w Finlandii z mężem i dwoma kolegami w zespole. To rajd przygodowy, który zajął nam 98 godzin. Oprócz biegania było 140 km kajaku  i z milion na rowerze. Ale najdłuższe bieganie w moim życiu to 21:58 podczas Bob Graham Round - trudnego wyzwania w północnej Anglii. To było zaledwie 105 km, ale bardzo bardzo trudnych. Najdłuższy dystans, jaki do tej pory pokonałam to 125 km na Transgrancanarii. Mnóstwo przewyższenia, trudne technicznie szlaki, wyścig zajął mi 20,5 godziny. Teraz trzeba będzie biec o 10 godzin więcej! Gdy zaczynam myśleć o tym biegu po plecach przechodzą mi ciarki - przyznaje Magda.

biegi górskieTRASA ULTRA TRAIL DU MONT BLANC

Męskie grono reprezentować będzie m.in. młody biegacz z Torunia - Kamil Leśniak. Kamil to trzeci zawodnik tegorocznego Biegu Rzeźnika, zajął drugie miejsce w The North Face 100 Thailand 2014, znalazł się tuż za podium podczas ubiegłorocznej edycji Biegu 7 Dolin (100 km). Kamil narobił sporo szumu wokół swojego startu. 21-latek już na początku lipca pojechał do Chamonix, by tam trenować i przygotować się do startu. „Gwiazdorzy” - mówią niektórzy. Chyba nie. Kamil to jeszcze nieokiełznany biegacz, z dużymi ambicjami i marzeniami. Jednym z nich był wyjazd w Alpy, spędzony w namiocie i na szlakach. - Nie dowierzam, że już minęły te 2 miesiące. Myślałem, że to będzie niezły piknik - bieganie, obijanie się i czytanie książek. Tak nie było. To prawdziwa lekcja życia - prowadzenie mini domku w nietypowych warunkach - podkreśla Kamil. - Mój cel na UTMB to „złamanie” 24 godzin, co będzie najlepszym wynikiem Polaka w historii zawodów. Wiem, że mogę to zrobić. Jestem zaaklimatyzowany, czuję się bardzo dobrze. Treningi w ostatnich dwóch tygodniach biegałem z dużą łatwością. Znam trasę, wiem czego się spodziewać. Pozostało dopracować szczegóły i czekać na start. Zdaję sobie sprawę, że może być świetnie przez 160 km, a na ostatnich km zdarzy się coś nieoczekiwanego, jakiś kryzys, który dosłownie zwali mnie z nóg. Wiem, że muszę maksymalnie skupić się na moim celu. Zapewniam, że będę walczył.

a

Najbliżej wejścia do ścisłej elity z Polaków był Piotr Hercog. W 2012 r. zajął 15. miejsce, jednak na niepełnej trasie (skrócono ją z powodu warunków pogodowych do 115 km). Piotrek uważa, że ciężko myśleć o dużym sukcesie któregoś ze startujących Polaków (mężczyzn). Żadna osoba z listy startowej nie biegała często na zagranicznych zawodach powyżej 100-120 km, plasując się w pierwszych piątkach, czy nawet dziesiątkach. - Bieganie na dystansie 70-100 km zdecydowanie różni się od biegów na ponad 150 km. Kamil Leśniak na krótszych dystansach ma już prędkość. Analizując jego czasy z poprzedniego sezonu, jak nie „spuchnie” po 100 km to może złamać 24 godziny. Jednak gdyby wcześniej wystartował w kilku alpejskich biegach na 100-130 km z lepszymi zawodnikami pewnie byłoby mu łatwiej poznać swój organizm i możliwości. Ale widać młodość nie lubi czekać - mówi Piotr Hercog, który w tym roku nie pojawi się w Chamonix, ale planuje start w 2015.

Krzysztof Dołęgowski, który w 2011 roku zajął podczas UTMB 30. lokatę - najwyższą z Polaków na pełnej, 168-kilometrowej trasie uważa - podobnie jak Piotr Hercog - że najtrudniejsze na Ultra Trail du Mont Blanc to dystans i rozpracowanie go. Trzeba czuć świeżość w nogach po 100 km i o tą świeżość jest najtrudniej. - Przede wszystkim nie można podpalać się od startu i pierwsze pół doby zwiedzać góry. Ból i zmęczenie przyjdzie i tak. Nie trzeba go zapraszać wcześniej niż to konieczne. Cała zabawa zaczyna się na 120. kilometrze. Tam powstają ogromne różnice czasowe i biegacze padają jak muchy. Lepiej mijać ich z uśmiechem niż leżeć gdzieś i dyszeć przy ścieżce nie mając siły się podnieść - przestrzega Krzysiek, który w tym roku ponownie zmierzy się z morderczym dystansem UTMB.

Niezbędnik początkującego górala, czyli co wziąć ze sobą na biegani w góry

Miejsce Polaka w TOP 10 UTMB to sukces, który na pewno na wiele lat zapisałby się na kartach historii polskich biegów ultra. Start w piątek, 29 sierpnia o godz. 17:30. Imprezy towarzyszące UTMB to: TDS (Sur les Traces des Ducs de Savoie) - 119 km, 7260 m przewyższeń; CCC (Courrmayeur-Champex-Chamonix) - 101 km, 6100 m przewyższeń; OCC (Orsieres-Champex-Chamonix) - 53 km, 3300 m przewyższeń; PTL (La Petite a Léon) - bieg drużynowy na dystansie 300 km, 25 000 m przewyższeń. Łącznie we wszystkich tych biegach (wliczając UTMB) wystartuje blisko 120 Polaków.

Eva