Moim celem jest złamanie czasu 2:20 w maratonie! [BLOGERZY BIEGOWI]

Polska blogosfera biegowa rozrasta się z dnia na dzień. Postanowiliśmy zatem przyjrzeć się autorom najpopularniejszych blogów o bieganiu. Kim są, co sobą reprezentują, dla kogo piszą, jakie mają osiągnięcia? To już trzeci odcinek cyklu wywiadów z autorami polskich blogów o bieganiu! Rozmowa z Warszawskim Biegaczem, czyli Bartoszem Olszewskim, autorem bloga www.warszawskibiegacz.pl

Orlen Warsaw Marathon 2015

AC: Jak zrodził się pomysł na blog Warszawskiego Biegacza? I czy z racji nazwy bloga, swoje wpisy kierujesz tylko do Warszawiaków?

BO: Wszystko zaczęło się dwa lata temu, w 2013 roku. Zacząłem się interesować wszystkim co związane z bieganiem, a miałem większe ambicje, niż dodawanie kilku zdań i zdjęć na Facebooku dlatego zacząłem pisać bloga. Na początku umieszczałem tam tylko swoje prywatne doświadczenia i poglądy, opisywałem wydarzenia biegowe w których brałem udział. Z czasem coraz więcej osób zaczęło tego bloga czytać więc wpisy zaczęły być bardziej regularne i specjalistyczne, ambitne, dla osób ze światka. Później stwierdziłem jednak, że takie tematy szybko się wyczerpią więc teraz w zasadzie piszę o wszystkim. Tak to się zmieniało na przestrzeni czasu. Oczywiście nie piszę tylko dla osób z Warszawy, ale dla wszystkich biegających, aktywnych ludzi. W zasadzie około połowy moich czytelników jest z Warszawy, reszta z pozostałej części Polski. Jest też wiele osób z zagranicy - ostatnio dzięki blogowi dowiedziałem się o istnieniu krajów o których do tej pory nie miałem nawet pojęcia! ;-)

AC: Czy dzięki blogowi udało Ci się nawiązać współpracę z jakimiś firmami?

BO: Jest coraz większy odzew ze strony różnych firm, ale ja raczej odchodzę od współpracy na zasadzie "bieganie za buty, czy koszulkę". W zasadzie nie uważam tego nawet za współpracę. Mam dosyć spory zasięg, w blog wkładam wiele czasu i energii więc teraz taka współpraca mi się po prostu nie kalkuluje. Nigdy nie polecałem i nie będę polecał produktów, które nie będą warte polecenia więc nie uważam żeby reklama na blogu była czymś złym - blog jest medium, jak telewizja, prasa, czy radio. Z drugiej strony nie lubię zaśmiecać strony jakimiś znaczkami i zawsze mnie śmieszy, jak wchodzę na czyjegoś bloga, a w zakładce Partnerzy umieszczonych jest kilkadziesiąt logo, gdzie najczęściej ta "współpraca" polegała na tym, że ktoś biegał w koszulce jakiegoś "Partnera". Za prawdziwą współpracę uważam sytuację, kiedy obydwie strony faktycznie na tym korzystają. Współpracowałem na przykład z marką Kalenji, dzięki której poleciałem na bieg Prom Classic do Nicei.

AC: Zacząłeś mówić o innych blogach. Co myślisz o biegowej blogosferze?

BO: Blogosfera biegowa nie jest jakoś mocno rozwinięta w Polsce. Nie ma zbyt wielku dobrych blogów biegowych, które trzymają poziom. Większość jest bez wartości, ludzie piszą "pobiegałem" i wstawiają swoje zdjęcia. Ja mówię na nich "fanpejdżowcy", nie blogerzy.

 

Moim celem jest złamanie czasu 2:20 w maratonie! [BLOGERZY BIEGOWI]Bartosz Olszewski - www.warszawskibiegacz.pl

 

AC: Kto jest w takim razie blogerem?

BO: Właśnie o to chodzi, o odpowiedź na pytanie kto jest w zasadzie blogerem biegowym. Dla mnie blogerem biegowym jest ktoś, kto przede wszystkim prowadzi bloga (bo to ostatnio nie jest takie oczywiste) i pisze pod swoją marką. Za przykład mogę podać chociażby blogi Run The World i Pannę Annę. Nie mam oczywiście nic przeciwko innym stronom, czy fanpejdżom, ale nie śledzę ich wszystkich na bieżąco. Zależy mi na interakcji i na autentycznym odzewie moich czytelników i na tym się skupiam. Blogerem nie jest ktoś kto wywołuje sztuczne zamieszanie, pisze tylko "super" i "powodzenia", nic nie wnosząc od siebie. Według mnie ważna jest wymiana poglądów i oferowanie wartości.

AC: Więc mówisz o swoich poglądach. Ludzie Cię zapamiętują. I rozpoznają.

BO: Tak, to prawda. Ludzie mnie witają, rozpoznają. To bardzo miłe. Śmiałem się nawet ze znajomymi, że na ostatnim Maratonie Warszawskim, to właśnie ja miałem najwięcej kibiców. Z drugiej strony ja oraz inni ludzie widzą wyraźną granicę pomiędzy treningami, a blogowaniem. Ludzie postrzegają mnie bardziej jako biegacza, zawodnika. I tak samo ja o sobie myślę - gdybym miał wybierać między bieganiem a blogowaniem, to musiałbym zrezygnować z prowadzenia bloga.

AC: Jak często trenujesz? Według czyich zaleceń?

BO: Treningi układam samodzielnie, to moje hobby. Sam o wszystko dbam, nie mam trenera. Uważam, że nie byłbym w pełni wiarygodny, gdyby ktoś robił to za mnie. Wiedzę czerpię głównie z książek, które uważam za najlepsze źródło wiedzy. Czytam też artykuły w prasie i w Internecie, ale uważam że rzetelne informacje można znaleźć przede wszystkim w książkach. Odnośnie treningów, to jest ich sporo w ciągu tygodnia. Obecnie prowadzę treningi FMW Runners oraz Adgar Fit. Biegam około 10 razy w tygodniu.

AC: To bardzo dużo! A do tego przecież pracujesz. Jak znajdujesz czas na wszystko?

BO: To prawda, jest tego dużo. Zwłaszcza że czasami treningi są przecież męczące. Na co dzień, na cały etat pracuję w Cyfrowym Polsacie, w dziale IT. Po pracy też przecież bywam zmęczony i to nie zawsze jest tak, że się uśmiecham, że będę biegał. Czasami wiem po prostu, że muszę iść i ten konkretny trening zrobić. Trzeba mieć silną wolę, żeby biegać, a bieganie wymaga wielu poświęceń, zwłaszcza czasu. Śmieję się nawet, że moja konsola Playstation jest już tak zakurzona, że jej chyba nie domyję! ;-) Na szczęście rodzina i moja dziewczyna Kasia bardzo mnie wspierają. Kasia sama biega i podchodzi do tego ambitnie więc o bieganie się nie kłócimy.

AC: Warto się tak poświęcać?

BO: Oczywiście. Zawody rekompensują to poświęcenie, ten trud i wyrzeczenia. Powiedziałem sobie kiedyś, że dopóki poprawiam wyniki, to będę biegał i trenował. Jak przestanę się poprawiać, wtedy przejdę na biegową emeryturę i może spróbuję triathlonu albo biegów ultra.

AC: Ale do tej biegowej emerytury jest jeszcze chyba trochę czasu?

BO: Tak, zdecydowanie. Mam plany na najbliższe 3-4 lata. Chcę jak najbardziej zbliżyć się do czasu 2:20 w maratonie, to jest teraz mój główny cel. Z pewnością kiedyś chciałbym także pobiec jeszcze raz w Bostonie, który jest moim numerem jeden jeżeli chodzi o maratony. Poza tym z pewnością chciałbym pobiec we wszystkich maratonach z serii World Marathon Majors.

 

Moim celem jest złamanie czasu 2:20 w maratonie! [BLOGERZY BIEGOWI]Bartosz Olszewski - www.warszawskibiegacz.pl

 

AC: Startujesz też trochę w zagranicznych biegach - Boston, Lozanna, Nicea. Z tej perspektywy jak oceniasz organizację biegów w Polsce?

BO: Poziom organizacji biegów u nas w kraju jest bardzo wysoki. I muszę przyznać, że polscy biegacze są zwyczajnie rozpieszczeni. Wystarczy, że przysłowiowa "zupa będzie za słona" i już się dostaje za to organizatorowi. Według mnie najważniejsze jest właściwe zabezpieczenie trasy. Koszulka techniczna nie jest przecież aż tak istotna, a wiele osób na to w największym stopniu zwraca uwagę. Za granicą na przykład często biegacze nie dostają medali, to nie jest oczywiste i zagwarantowane na każdym biegu. Jak płacimy 20 złotych za bieg organizowany w lesie, to nie oczekujmy nie wiadomo czego. Z kolei do różnych wpadek organizatorów podchodzę w ten sposób, że przecież nie są one zamierzone, czasami się zdarzają i ważne jest przede wszystkim żeby uczyć się na własnych błędach. Jeżeli organizator za coś przeprosił i obiecał poprawę, to temat powinien zostać zamknięty.

AC: Czy tak samo liberalnie podchodzisz na przykład do Karty Biegacza PZLA?

BO: Propozycję PZLA osobiście wyśmiałem - to jedna wielka pomyłka! Związek chce zmuszać biegaczy i organizatorów do pewnych rzeczy, a nie oferuje nic w zamian. Mogliby zaproponować przecież coś korzystnego, na przykład możliwość korzystania przez biegaczy ze stadionów lekkoatletycznych na określonych zasadach. Wtedy obie strony miałyby jakąś obopólną korzyść. Moim zdaniem swoim podejściem PZLA strzelił sobie w kolano. Teraz już wszystkie propozycje będą pewnie skazane na niepowodzenie, ludzie będą po prostu przeciw.

AC: W takim razie czym PZLA powinno się zająć?

BO: Według mnie Związek powinien zająć się przede wszystkim bieganiem zawodowym, nie amatorami. Ważny jest program rozwoju młodych talentów. Mamy świetnych młodzików, jednak są oni pozostawieni bez profesjonalnej opieki. Są mocno eksploatowani, żeby osiągać wyniki, co skutkuje grantami, jednak tak nie powinno być - ich rozwój powinien być stopniowy. Jest tutaj dużo do poprawy.

AC: Na koniec co chciałbyś przekazać osobom, które przeczytają ten wywiad?

BO: Chciałbym ich serdecznie zaprosić na mojego bloga. Chciałbym też powiedzieć, że jeżeli ktoś z Was rozpozna mnie gdzieś na ulicy, to nie bójcie się mnie pozdrowić :-) Zdarzają się takie przypadki, kiedy widzę że ktoś na mnie patrzy, chciałby jakoś zagadać, ale się nie odzywa. Śmiało zapraszam Was wszystkich do kontaktu ze mną. Pozdrawiam!

Opracowanie: Anita Chabrowska, www.muvment.pl