XXVI Bieg Jaćwingów. Z motyką na słońce. Jakże przyjemnie. [RELACJA]

W sobotę pogoda była doskonała, dwa stopnie poniżej zera, bezwietrznie. Śniegu po kolana nie było, ale wystarczyło na rozegranie zawodów. Bieg przyciągnął nie tylko poważnie trenujących, ale i narciarzy "rekreacyjnych". Zwłaszcza na tych ostatnich wrażenie zrobiło to, że na mecie medale w kształcie śnieżynki wręczał Józef Łuszczek, mistrz świata w narciarstwie biegowym z 1978 r. Przeczytaj relację uczestniczki.

Proszę, nie zaglądajcie w wyniki 20-kilometrowego biegu klasykiem na Biegu Jaćwingów. Albo dobrze, zajrzyjcie. Byłam przedostatnia, co chwila ktoś mnie dublował. I wcale się tego nie wstydzę!

W biegach na nogach stratuję raz na jakiś czas. Dwa maratony na koncie, kilka półmaratonów. Nie ukrywam: do sprinterów nie należę, stawiam na wytrzymałość.
Na końcu stawki zazwyczaj jest najweselej. Można porozmawiać z innymi biegaczami, poanimować niemrawych kibiców, podziwiać mijane, nie w pędzie, widoki. Podobnie było ze mną w sobotę w lesie Kumiecie w Gołdapi. Porwałam się z motyką na słońce - ostatni raz jeździłam na biegówkach dwa lata temu, ale kilka dni temu zapisałam się na 20-kilometrowy Bieg Jaćwingów. A co! Ja nie pobiegnę?!

Józef Łuszczek, mistrz świata w narciarstwie biegowym z 1978 r, . Małgorzata Smolińska z Piotr Graszek

Józef Łuszczek, mistrz świata w narciarstwie biegowym z 1978 r, . Małgorzata Smolińska z "Gazety" i Marek Kuskowski, dyrektor Biegu Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013

W piątek wieczorem poznałam Lecha Iwanowskiego, pomysłodawcę i honorowego komandora Biegu Jaćwingów. Mieszka w Suwałkach i co roku przyjeżdża, by kibicować i dekorować biegaczy. Ten bieg to największa zimowa impreza sportowa w tym regionie. Jest tylko trzy lata młodszy od największego i najstarszego biegu na nartach w kraju - Biegu Piastów. Ale aż 8 razy trzeba było odwoływać Bieg Jaćwingów przez brak śniegu.

Tym razem śniegu starczyło, ale na styk. Pogoda bezwietrzna, -2 stopnie - dobre warunki także dla kibiców. Na wszelki wypadek pytam Marka Kuskowskiego, dyrektora gołdapskiego biegu, czy jest limit czasu, czy aby na pewno na mecie sędziowie będą czekać na takich maruderów, jak ja. Odpowiedział, że będą czekać do zmroku. Była godzina 9.55, miałam dużo czasu.

Drepczę sobie

Na starcie stanęło - oprócz mnie - 113 osób. Nałożyłam wypożyczone buty, wpięłam je w wiązania, złapałam kijki i poczułam ścisk w żołądku. Ustawiłam się na końcu strefy startowej, by nie być zawalidrogą. Ruszyliśmy. Na pierwszych metrach jeden upadek, ale wszyscy zaraz się podnieśli. Za pierwszym zakrętem na polanie z dziesięciu torów zrobiły się dwa. Moja przyjaciółka Arleta, którą namawiałam na start, bo nie wierzyła w siebie, choć ostatnio trenowała co tydzień, szybko zniknęła z pola widzenia. Zostałam na samym końcu. I tak miało być przez wszystkie pięć 4-kilometrowych okrążeń.

Na pierwszym kółku czołówka zdublowała mnie dwa razy - śmignęli w takim tempie, że narobili wiatru. Gdy dublowała mnie Beata Szymańczak - pierwsza z kobiet z blond warkoczem - poczułam się trochę, jakby wyprzedzała mnie Justyna Kowalczyk.

Mały kibic w oczekiwaniu na dekorację ojca. XXVI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013Małgorzata Smolińska

Mały kibic w oczekiwaniu na dekorację ojca. XXVI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013

Brak wybiegania zrobił swoje. Każdy zakręt z momentami "wężykowatej" trasy musiałam przedreptać - nie umiałam brać tego płynnie. Mimo że pierwsze kroki na biegówkach stawiałam aż 23 lata temu. Pochodzę z Jeleniej Góry - dziś znanej narciarzom przede wszystkim jako miasto obok Jakuszyc. Mój tato przywiózł kiedyś z NRD komplet biegówek dla wszystkich członków rodziny (ach, ta marka Germina!) i chodziliśmy po lasach wokół Jeleniej Góry. Tak robi nadal wielu znajomych moich rodziców, dziś - w wieku 50-70 lat.

Jestem na końcu i dobrze mi z tym

Po pierwszym i drugim kółku na polanie, skąd startowaliśmy i gdzie usytuowano metę, było jeszcze trochę kibiców. Zagrzewałam ich do kibicowania. Punkt żywieniowy omijałam - obiecałam sobie, że najem się i napiję na mecie. Czyli: jak zasłużę.

Na kolejnych okrążeniach na torach robiło się coraz luźnej: najszybsi już dawno byli po biegu, ci średni praktycznie mnie podublowali. Poczułam, że to rekreacja, a nie zawody. Świadomość, że jest się ostatnim w stawce, przyjemna nie jest, ale za to radość z samotnego spaceru po lesie - ogromna.

Jaka jest różnica między "byciem" na końcu w biegu na nogach, a "byciem" na końcu w biegu na nartach? W tym drugim za dużo człowiek nie pogada, bo nie ma miejsca, by jechać obok siebie. Lewy tor musi być wolny dla następnego dublującego mnie zawodnika.
Czułam mięśnie ud i kark, ręce zaczęły mi drżeć, ale zmęczona nie byłam. Biegłam, a raczej szłam swoim tempem, bez rozpędzania się na zjazdach (zaliczyłam jeden spektakularny upadek), miałam czas, żeby zauważyć sikorkę, dziwnie obciętą sosnę i krótko porozmawiać z sędziami na trasie. Cierpiałam tylko z powodu silnego otarcia na lewej pięcie - żeby o nim nie myśleć, myślałam o pracy. Całkiem dobra metoda.

Dekoracja zwycięzców XXVI Biegu Jaćwingów. Gołdap, 16.02.2013Małgorzata Smolińska

Dekoracja zwycięzców XXVI Biegu Jaćwingów. Gołdap, 16.02.2013

Medal od Józefa Łuszczka

Biegłam swoje, a na trasę łyżwy ruszyli 10-kilometrowcy. Biegłam dalej - wystartowali ci na 20 km dowolnym. Biegli inną trasę, o wiele szerszą. Na ostatnim okrążeniu dziękowałam sędziom za cierpliwość, że tyle na mnie czekali - mogli w końcu iść do domu. "Nie jest pani ostatnia. Jeszcze jest jedna pani" usłyszałam. - Niemożliwe - pomyślałam i dofrunęłam do mety, gdzie - uwaga! uwaga! - medal zawiesił mi na szyi Józef Łuszczek, mistrz świata na 15 km klasykiem z Lahti, z 1978 r. Mój pierwszy biegówkowy medal w kształcie śnieżynki i to z tak szacownych rąk. Panu Józef przez kilka godzin stał na mrozie, żeby każdego udekorować. Niesamowite! Gdy mistrz zobaczył, jak trzymałam kijki, udzielił mi krótkiej lekcji. Przez 20 km źle nimi pracowałam. Ech, ta technika!

Marek Kuskowski marzy, by Bieg Jaćwingów  włączono do Euroloppet czyli Europejskiej Ligi Biegów Masowych: - Byłem na takich biegach, widziałem, nie odstajemy od nich. Skala na razie nie ta, ale jeśli biegówki będą się rozwijać w tym tempie, co teraz, mam nadzieję, że za kilka lat damy radę.

Norbert Litwicki, który biegł na moim dystansie i na pewno mnie zdublował (może nie raz), dostał nagrodę dla zawodnika, który pokonał najdłuższą drogę, by wystartować w Biegu Jaćwingów. Przejechał 900 km z Bogatyni.
- Warto było? - pytałam. - Warto, lubię korzystać z życia, poznawać ludzi. Jeżdżę na rowerze, staruję w MTB, w biegach w lecie.

W niedzielę miał być na kolejnym biegu narciarskim, a potem 900 km do domu. W poniedziałek szedł do pracy na nocną zmianę. Jest obchodowym urządzeń energetycznych w elektrowni Turów.

No dobrze, przyznam się: mój czas to 2 godziny i 51 minut, a najlepsi Marius Randzevicius i Marcin Branas zrobili to w niecałe 56 minut.
W przyszłym roku będę szybsza. Choćby odrobinę.

 



***

W Gołdapi odbył się XXVI Bieg Jaćwingów. W piątek, 15 lutego rywalizowało 113 uczniów, w sobotę, 16 lutego na trasy po Lesie Kumiecie ruszyli dorośli. Biegacze mieli do wyboru biegi na dystansach 20 km klasykiem oraz 10 i 20 km stylem dowolnym.

Biegaczki amatorki: Małgorzata Smolińska, dziennikarka Archiwum Małgorzaty Smolińskiej

Biegaczki amatorki: Małgorzata Smolińska, dziennikarka "Gazety" i Arleta Graszek z Łążka, woj.kujawsko-pomorskie, XXI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013

W biegu na 20 km techniką klasyczną na metę pierwszy wbiegł Marius Randzevicius z Litwy z czasem 55 min i 56 sek., tuż za nim Marcin Branas z Warszawy. Trzeci był Litwin Dainius Kiela. Pierwszą kobietą była Beata Szymańczak z LKS Klimczok Bystra.
Na dystansie 10 km łyżwą pierwsza trójka to Dawid Osiński z klubu SMS Szczyrk, Krzysztof Małkiński i Kacper Piotrowski. Najszybsza kobieta to Justyna Jakubik (9. w kategorii open).
Ostatni bieg - na dystansie 20 km techniką dowolną wygrał Daniel Iwanowski z Białegostoku, drugi był Marcin Branas z Warszawy, trzeci - Kacper Janowski z Białegostoku. Wśród kobiet najszybsza była Emilia Romanowicz z UKS "Puszcza".

Na trasie biegu na dystansie 20 km klasykiem były dwa podbiegi. XXI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013Małgorzata Smolińska

Na trasie biegu na dystansie 20 km klasykiem były dwa podbiegi. XXI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013

Za metą było rodzinnie: pieczenie kiełbasek przy ognisku i rozmowy amatorów biegówek: "Skąd jesteś?", "Długo biegasz?", "Gdzie ostatnio startowałaś?". Niektórzy planowali na następny dzień kolejne zawody w okolicy - w Szelmencie w pobliżu Suwałk miał odbyć się bieg na 10 km stylem dowolnym. Inni - zastanawiali się, gdzie w Gołdapi zjeść wieczorem najlepsze kartacze.

Na mecie Józef Łuszczek, mistrz świata w narciarskie klasycznym z 1978 r. nie tylko rozdawał medale, ale i instruował, jak prawidłowo używać kijków. XXI Bieg Jaćwingów, Gołdap, 16.02.2013Małgorzata Smolińska

Na mecie Józef Łuszczek wieszał medale na szyi wszystkim uczestnikom. Niektórym udzielał również porad - np. jak trzymać kijki.

Tekst: Małgorzata Smolińska