Adam Krakiewicz, leśniczy: Doglądam lasu na nartach

Przedstawiciele naszej gazetowej drużyny to ludzie z pasją. Mimo że bardzo różnią się od siebie, łączy ich jedna cecha - miłość do biegówek. - W 2004 roku spełniło się moje marzenie. Ukończyłem Bieg Wazów - mówi dumnie Adam Krakiewicz, leśniczy ze Spalonej.

Tekst pochodzi z wydania lokalnego Gazety Wyborczej Wrocław.

Spalona to niewielka osada w Górach Bystrzyckich, w której od kilku lat doskonale funkcjonuje ośrodek narciarstwa biegowego. Mimo że leśniczy pierwszy raz założył biegówki, mając 40 lat, zdążył nie tylko się zakochać, ale również zrealizować wiele wytyczonych sobie celów.

- Przez kilka lat rodziło się w mojej głowie marzenie. Przebiegnięcie legendarnego Vasaloppet w Szwecji było czymś więcej niż tylko wyzwaniem. Po walce z dystansem i samym sobą, z wynikiem ponad 11 godzin, zrealizowałem swój cel. Jubileuszowy, 80. Bieg Wazów pokrywał się w 2004 roku z obchodami tej samej rocznicy powstania Lasów Państwowych - wspomina pan Adam.

Przygoda z narciarstwem biegowym zaczęła się w 1999. Za namową przyjaciela leśniczy postanowił spróbować swoich sił na śniegu. Mimo wcześniejszego zauroczenia nartami zjazdowymi urok "wolnej pięty" przyćmił dotychczasowe zainteresowania. - Po kilku miesiącach od pierwszego kontaktu z biegówkami przebiegłem swój pierwszy Bieg Piastów. Co ciekawe, najpierw nauczyłem się stylu łyżwowego, a dopiero później przerzuciłem się na "klasyka". Po pierwszym biegu był drugi, trzeci. Tak już zostało - opowiada Krakiewicz. - Pech chce, że nie każdej zimy udaje mi się wystartować w Jakuszycach. Terminarz pokrywa się z Mistrzostwami Europy Leśników, na które co roku wyjeżdżam. Tam można spotkać się z tysiącem innych pasjonatów, nawiązać wiele nowych znajomości, usłyszeć ciekawe opowieści. To wspaniała impreza.

Pracownik leśnictwa jest szczęśliwy, że może łączyć swoją pasję z pracą. Możliwość poruszania się po terenach leśnych na nartach jest czymś więcej niż przyjemnością. Jak przekonuje, zawsze będzie przychylny takim inicjatywom, jak powstawanie nowych tras.
Krakiewicz: - Lasy są dla ludzi, muszą być otwarte, przyjazne. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Przecież to też jest część naszego kraju. To duża korzyść dla wszystkich, dzięki infrastrukturze narciarskiej Spalona staje się powoli rozpoznawalnym miejscem, do którego chętnie przyjeżdżają turyści.

Jak podkreśla Krakiewicz, ważne jest poczucie wolności, kiedy wychodzi z domu, zakłada narty i zmierza tam, gdzie akurat ma ochotę. Na biegówkach człowieka nie ogranicza prawie nic. Chcesz szybciej, to biegniesz, jesteś zmęczony, to zatrzymujesz się i podziwiasz okolicę. To właśnie ta magia.

Spalona od 12 lat jest organizatorem Pucharu Leśniczego MTB. Od pierwszego wyścigu, kiedy na linii startu stanęło zaledwie dziewięć osób, impreza stała się jedną z ważniejszych w kolarskim kalendarzu.
- Jeśli zdrowie pozwoli, zrobię jeszcze w życiu kilka rzeczy. Chciałbym przebiec nowojorski maraton - kończy biegacz.

Tekst: Michał Chmielewski

Przeczytaj również:
Imprezy biegówkowe, treningi i wycieczki w lutym i marcu 2013.
Biegówki w ramach lekcji WF? Czemu nie!
Instruktorzy biegania na nartach radzą: Nie nabieraj złych nawyków.
Narty biegowe: styl klasyczny kontra styl łyżwowy.
Ciekawe miejsca na biegówki.

Adam Krakiewicz: Doglądam lasu na nartach
[PODPIS] MICHAŁ CHMIELEWSKI
[ DLO WR ] - Strony Lokalne Wrocław nr 45, wydanie z dnia 22/02/2013 Gazeta Wrocław, str. 15
Przedstawiciele naszej gazetowej drużyny to ludzie z pasją. Mimo że bardzo różnią się od siebie, łączy ich jedna cecha - miłość do biegówek. - W 2004 roku spełniło się moje marzenie. Ukończyłem Bieg Wazów - mówi dumnie Adam Krakiewicz, leśniczy ze Spalonej.
Spalona to niewielka osada w Górach Bystrzyckich, w której od kilku lat doskonale funkcjonuje ośrodek narciarstwa biegowego. Mimo że leśniczy pierwszy raz założył biegówki, mając 40 lat, zdążył nie tylko się zakochać, ale również zrealizować wiele wytyczonych sobie celów.
- Przez kilka lat rodziło się w mojej głowie marzenie. Przebiegnięcie legendarnego Vasaloppet w Szwecji było czymś więcej niż tylko wyzwaniem. Po walce z dystansem i samym sobą, z wynikiem ponad 11 godzin, zrealizowałem swój cel. Jubileuszowy, 80. Bieg Wazów pokrywał się w 2004 roku z obchodami tej samej rocznicy powstania Lasów Państwowych - wspomina pan Adam.
Przygoda z narciarstwem biegowym zaczęła się w 1999. Za namową przyjaciela leśniczy postanowił spróbować swoich sił na śniegu. Mimo wcześniejszego zauroczenia nartami zjazdowymi urok "wolnej pięty" przyćmił dotychczasowe zainteresowania. - Po kilku miesiącach od pierwszego kontaktu z biegówkami przebiegłem swój pierwszy Bieg Piastów. Co ciekawe, najpierw nauczyłem się stylu łyżwowego, a dopiero później przerzuciłem się na "klasyka". Po pierwszym biegu był drugi, trzeci. Tak już zostało - opowiada Krakiewicz. - Pech chce, że nie każdej zimy udaje mi się wystartować w Jakuszycach. Terminarz pokrywa się z Mistrzostwami Europy Leśników, na które co roku wyjeżdżam. Tam można spotkać się z tysiącem innych pasjonatów, nawiązać wiele nowych znajomości, usłyszeć ciekawe opowieści. To wspaniała impreza.
Pracownik leśnictwa jest szczęśliwy, że może łączyć swoją pasję z pracą. Możliwość poruszania się po terenach leśnych na nartach jest czymś więcej niż przyjemnością. Jak przekonuje, zawsze będzie przychylny takim inicjatywom, jak powstawanie nowych tras.
Krakiewicz: - Lasy są dla ludzi, muszą być otwarte, przyjazne. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Przecież to też jest część naszego kraju. To duża korzyść dla wszystkich, dzięki infrastrukturze narciarskiej Spalona staje się powoli rozpoznawalnym miejscem, do którego chętnie przyjeżdżają turyści.
Jak podkreśla Krakiewicz, ważne jest poczucie wolności, kiedy wychodzi z domu, zakłada narty i zmierza tam, gdzie akurat ma ochotę. Na biegówkach człowieka nie ogranicza prawie nic. Chcesz szybciej, to biegniesz, jesteś zmęczony, to zatrzymujesz się i podziwiasz okolicę. To właśnie ta magia.
Spalona od 12 lat jest organizatorem Pucharu Leśniczego MTB. Od pierwszego wyścigu, kiedy na linii startu stanęło zaledwie dziewięć osób, impreza stała się jedną z ważniejszych w kolarskim kalendarzu.
- Jeśli zdrowie pozwoli, zrobię jeszcze w życiu kilka rzeczy. Chciałbym przebiec nowojorski maraton - kończy biegacz.
MICHAŁ CHMIELEWSKI