Pruhealth WT Grand Final. Fenomen braci Brownlee

Mówić, że interesuje się triathlonem i nie znać nazwiska Brownlee to tak, jak nie wiedzieć, kim jest Leo Messi i Cristiano Ronaldo w piłce nożnej. Bracia Alistair i Jonathan są gwiazdami największego formatu. W niedzielę podczas finału World Triathlon Series w Londynie zmierzą się z Javierem Gomezem. Czy na mecie możemy spodziewać się powtórki z igrzysk olimpijskich w 2012 roku? Relacja na żywo z wyścigu na triathlon.sport.pl od godziny 14.
Rok temu w Londynie przed własną publicznością bracia Brownlee zgarnęli dwa medale olimpijskie. Złoto zdobył starszy Alistair. Jonathan, mimo że przekroczył metę jako drugi, za zbyt szybkie zejście z roweru został ukarany 15 sekundami i ostatecznie zdobył brąz. Rodzeństwo na podium rozdzielił starszy (30-letni) i bardziej doświadczony Hiszpan Javier Gomez. Jednak to oni podbili serca publiczności.

Kiedy padli sobie w objęcia na mecie, kibice szaleli. - To było surrealistyczne przeżycie, musiałem ich uszczypnąć, żeby uwierzyć, że to oni - powiedziała po wyścigu olimpijskim Cath Brownlee, matka sportowców. Za fenomenem braci Brownlee nie stoi jednak żadna niezwykła historia.

Pochodzą z Bramhope, niewielkiej miejscowości leżącej pod Leeds. Rodzice są lekarzami. To właśnie oni zaszczepili braciom miłość do sportu. - Kiedy miałem cztery lata, mama zaciągnęła mnie na basen. Sama pływała, w ogóle nasi rodzice byli bardzo aktywni sportowo - wspomina 25-letni Alistair zapytany o to, jak zaczął przygodę ze sportem.

Ojciec, który w weekendy biegał przełaje, zabierał ze sobą starszego z braci. Z dobrym skutkiem. Alistair tak się wciągnął, że zdobył siedem tytułów mistrza Yorkshire w tej dyscyplinie. Rowerami Brownlee jeździli na rodzinne wycieczki.

Swoją cegiełkę dołożył też wujek. Simon Hershawn. Brat matki interesował się triathlonem i kiedy starszy z braci skończył dziewięć lat, zaproponował, żeby zgłosić go do dziecięcych zawodów. Rodzice początkowo obawiali się o syna, ale kiedy zobaczyli, z jakim entuzjazmem mówił o starcie, pojechali z nim do Notthingham. Alistair wystartował i złapał bakcyla. Zimą biegał przełaje na treningach w szkole, cały rok jeździł na basen do Leeds, a na rower wychodził z kolegami.

Młodszy o dwa lata Jonathan, jak to bywa zazwyczaj z braćmi, po prostu naśladował starszego. Alistair dawał przykład, a Jonny chciał być lepszy i lepszy. - Nigdy nie zmuszaliśmy ich do sportu. Zawsze traktowaliśmy to jako hobby. Dopiero kiedy przyszły starty w zawodach międzynarodowych, zaczęliśmy myśleć o triathlonie poważniej - stwierdził w jednym z wywiadów ojciec sportowców. - Jeśli któryś z nich narzucał dyscyplinę i wymagania sportowe, to był to Alistair - dodał.

Rzeczywiście, jeśli obejrzeć chociaż jeden wywiad z nierozłącznymi braćmi, to starszy wydaje się być spokojny, skoncentrowany. To on nadaje ton duetowi. I to on jest lepszy. Jonny częściej wdaje się w przechwałki i częściej na jego chłopięcej twarzy gości butny uśmieszek, ale to Alistair jest mistrzem olimpijskim. Co do chłopięcego uroku - kiedy w pubie chcą zamówić piwo, obu za każdym razem pytają o dowód osobisty.

Gdyby podliczyć wszystkie medale zdobyte przez braci na najbardziej prestiżowych imprezach triathlonowych, wyszłoby ich 27. W tym 16 złotych. Miejsca w pierwszej dziesiątce trudno policzyć.

Starszy z braci w wieku 14 lat został powołany do juniorskiej kadry Wielkiej Brytanii. W wieku 18 lat został mistrzem świata juniorów. Poszedł na studia medyczne, ale po roku zrezygnował z nich, zmienił uczelnię, żeby być bliżej domu i poświęcić się profesjonalnej karierze sportowej. Opłaciło się. W 2008 roku pojechał na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu, gdzie zajął świetne, 12. miejsce. Miał dopiero 20 lat. Rok później zdobył mistrzostwo świata, wygrywając we wszystkich pięciu zawodach World Triathlon Series, w których wziął udział.

Jonathan w dwa lata zgarnął dwa tytuły mistrza kraju w duathlonie i triathlonie. W 2008 roku został brązowym medalistą mistrzostw Europy juniorów.

Super Brownlee, czyli trzeci brat

Po sukcesie olimpijskim braćmi zainteresował się koncern Intel. Komputerowcy największego producenta układów scalonych na świecie postanowili stworzyć trzeciego brata. Ochrzcili go imieniem Super Brownlee.

Za pomocą skanera 3D przenieśli dokładne modele ciał Alistaira i Jonathana, połączyli je ze sobą i skonstruowali idealnego brata. Kolejnym krokiem w kreacji było wgranie do komputera najlepszych wyników rodzeństwa z pływalni. Potem na basenie obaj zmierzyli się z wirtualnym bratem. Wśród żywych Brownlee znowu lepszy był ten starszy. Ten wirtualny pozostał jednak niepokonany.

Gdyby to on wystartował w Londynie, Brytyjczycy mieliby murowany tytuł mistrzowski. Jednak w niedzielę wystartują bracia z krwi i kości. Zagrozić może im tylko Javier Gomez.

- To prawdziwe zwierzę tlenowe - mówi o wydolności organizmu wicemistrza olimpijskiego trener Justin Trolle. - Nie ma żadnych słabości, świetnie jeździ na rowerze, świetnie pływa, świetnie biega i na jego wyniki nie ma wpływu pogoda - dodaje.

Historia rywalizacji Gomeza z braćmi Brownlee jest stosunkowo długa. Wystarczy jednak spojrzeć na tegoroczne starty w World Triathlon Series. Hiszpan wygrał w Auckland. Potem na sześć startów trzy razy był drugi, raz trzeci. Bracia na najwyższym stopniu podium stanęli w sumie sześć razy. Każdy z nich po trzy. Do tego Alistair dołożył srebro w Hamburgu. W ostatnim wyścigu przed londyńskim finałem na podium mieliśmy powtórkę z igrzysk olimpijskich.

Hiszpan ma 30 lat, jest dwukrotnym mistrzem świata na dystansie olimpijskim. Dwa razy był drugi, raz trzeci. - Jeszcze kilka lat temu to ja byłem tym młodym, który chciał wygrywać ze starymi wyjadaczami. Zanim się obejrzałem, to ja stałem się tym starym - mówi Gomez.

Kto zostanie tegorocznym mistrzem świata, rozstrzygnie się w Hyde Parku, tym samym miejscu, gdzie swój finał miał bieg rok temu na igrzyskach. Początek relacji na żywo na triathlon.sport.pl o godzinie 14. Zapraszamy do śledzenia.