Triathlon. Adam Głogowski: Interesuje mnie tylko zwycięstwo

Adam Głogowski tak intensywnie myślał o zwycięstwie w Herbalife Triathlon Gdynia 2013, że kilka dni przed startem złamał przez to obojczyk. Półtora miesiąca trwała rehabilitacja, półtora miesiąca ?szalał?, bo jest młody. Teraz wrócił do treningów, wielką formę szykuje na HTG 2014. - Interesuje mnie tylko zwycięstwo - mówi czołowy polski triathlonista.
Triathlon od podszewski na blogu Sportowe Życie

Adam Głogowski to czołowym polskim triatlonistą, rocznik 1993, gdynianin i multimedalista MP w kategoriach juniorskich, brązowym medalista MP seniorów z 2013 na dystansie sprinterskim, drugi zawodnik klasyfikacji generalnej cyklu Garmin Iron Triathlon 2013. Więcej informacji o zawodniku i jego przygotowaniach znajdziesz na stronie internetowej

adamglogowski.pl

W minionym sezonie Adam pragnął zwycięstwa w Herbalife Trithlon Gdynia 2013, przed swoją publicznością, ale na kilka dni przed startem złamał obojczyk podczas treningu.

Paweł Miziarski: Miniony sezon zacząłeś bardzo dobrze. Zdobyłeś swój pierwszy medal seniorskich MP w Suszu. Miesiąc później ukończyłeś cykl Garmin Iron Triathlon na drugiej pozycji. Szykowałeś się do triathlonu w Gdyni. Byłeś zadowolony z pierwszej części sezonu?

Adam Głogowski: Z początku sezonu byłem całkowicie niezadowolony ze względu na to, że zająłem czwarte miejsce w pierwszej edycji Garmin Iron Triathlon w Malborku. Potem pierwsze miejsce w drugiej edycji w Szczecinku, które wywalczyłem siłą woli. Całkowicie nieudane były MP, bo uważam, że była tam szansa na zwycięstwo, ale źle się nawadniałem. Nie poszło mi na Mistrzostwach Europy, a także w trzeciej edycji Garmina w Radkowie. Nie wyglądało to wesoło, ale następnie się odkułem - pierwsze miejsce w Ełku i w finale GIT w Ślesinie, gdzie zrobiłem show. Szykowałem wysoką formę na Herbalife Triathlon Gdynia, który jestem pewien, że wygrałbym.

Na kilka dni przed HTG przydarzył ci się jednak wypadek, który wykluczył cię do końca sezonu. Jak do niego doszło?

Doszło do niego tylko i wyłącznie z mojej winy, moja głupota. Zamyśliłem się o zwycięstwie w Gdyni. W Koleczkowie, w miejscu wypadku, wyobrażałem sobie jak wbiegam na metę wśród gdynian, w moim mieście. Trochę mnie to zgubiło i wylądowałem na dachu granatowego focusa.

Jak się czułeś? Ciężko było oswoić się z myślą, że za kilka dni główny start, a ty masz obojczyk w gipsie?

72 h bez snu, straszna nerwówka. Po wypadku całą noc przesiedziałem w miejscu, gdzie miał stać mój rower podczas triathlonu. Dopiero po trzech dniach dotarło do mnie, że jednak nie wystartuję. Oglądałem zawody ze łzami w oczach.

Jak minęła dalsza część twojego sezonu? Długo rehabilitowałeś się?

1,5 miesiąca rehabilitowałem się krok po kroku. Następne 1,5 miesiąca zaniedbałem obowiązki zawodnika. Młody jestem, trochę zaszalałem. Szala goryczy jednak się przelała. Zacząłem już normalnie trenować i myślę, że pod koniec kwietnia będę w optymalnej dyspozycji.

Musiałeś odreagować, minęły te trzy miesiące przerwy. Jakie masz plany na najbliższe dni, miesiące?

Moje przygotowania są już rozpoczęte. Cel główny to znów Herbalife Triathlon Gdynia. Wcześniej zadebiutuję na dystansie 1 IM w Suszu. Interesuje mnie tylko i wyłącznie zwycięstwo. Czekam jeszcze na termin MP na dystansie olimpijskim.

No właśnie. Powiedziałeś, że będziesz startował w połówkach, czyli zawodach komercyjnych na dystansie half-Ironman, a także w zawodach w sporcie kwalifikowanym, walcząc o medale MP. W jakim kierunku zmierzasz? Twoim celem będą zawody komercyjne, czy igrzyska olimpijskie w 2016 roku? A może chcesz to połączyć?

Na przyszły rok przede wszystkim zawody komercyjne. Nie ukrywam tego, może mieć mi to wiele osób za złe. Według mnie są to zawody, na których też można się pokazać, zdobyć sponsora, a na tym mi zależy. Igrzyska olimpijskie w 2020 roku też się odbędą.

Czyli póki co priorytetem będą starty komercyjne?

W przyszłym roku tak, a potem zobaczymy czy powalczę o te igrzyska, czy nie. Jeżeli mam spróbować się zakwalifikować i pojechać na igrzyska, zająć na nich 50. miejsce i patrzeć jak 40-milionowy kraj się ze mnie śmieje, to wolę nie jechać. Jeśli już mam tam jechać, to chcę walczyć o medal.

Imprezy triathlonowe w Polsce ciągle się rozwijają, pojawiają w nowych miejscach. Na dzień dzisiejszy mamy trzy duże cykle: Garmin Iron Triathlon, Volvo Triathlon Series i Tri Tour. Zobaczymy ciebie w tych zawodach?

Wystartuję w GIT. Chciałbym podziękować firmie Labosport, która zaprosiła mnie na ten cykl. Prawdopodobnie będę startował w jednych zawodach Volvo, a Tri Tour jeszcze rozważę.

Od dwóch lat trenujesz samotnie, sam sobie rozpisujesz treningi. Rzadko możemy spotkać w Polsce zawodników na twoim poziomie, którzy nie mają wsparcia trenera. Jak znajdujesz motywację do pracy?

Na pewno jest dużo ciężej. Przez ostatnie dwa sezony wyjeżdżałem na dwumiesięczne obozy z moim klubem AZS AWF Katowice. Jakieś doświadczenie zebrałem od trenerów, ale myślę, że dużo muszę się jeszcze nauczyć. Jestem zadowolony ze swoich treningów, ale jeżeli znajdzie się jakiś trener, który będzie chciał mnie poprowadzić, to mu zaufam.

Póki co sam dla siebie musisz być batem. Ciężko czasami wyjść na basen, na rower, czy biegać?

Przychodzi kiedyś taki moment, że trzeba. Właśnie tydzień temu do mnie dotarło, że muszę się zebrać. Przechodzę ze skrajności w skrajność. Albo nie robię nic, albo pracuję na 100 proc.

Przed nami zima. Chowasz rower, czy jeździsz cały rok na dworze?

Teraz robię pewien eksperyment. Po raz pierwszy jeżdżę na świeżym powietrzu. Póki co bardzo mi się podoba.

Co mógłbyś polecić zimą nowicjuszom w triathlonie, aby polepszyli swoje wyniki w nowym sezonie?

Przede wszystkim podstawowe ćwiczenia siłowe w domu. Pompki, brzuszki i inne ćwiczenia codziennie przez 20 minut. Po kilku miesiącach regularnej pracy będzie widać efekt.

* Paweł Miziarski

Jest absolwentem dwóch uczelni: AWFiS w Gdańsku (wychowanie fizyczne) i Uniwersytetu Wrocławskiego (dziennikarstwo sportowe). Całą swoją wiedzę o triathlonie i treningu zdobył z własnych doświadczeń (metodą prób i błędów), z literatury i podczas studiów.

Triathlonem zafascynował się już w 2006 roku. Nie miał jeszcze wtedy odpowiedniego sprzętu, aby wystartować w zawodach. Postawił na aquathlon (pływanie + bieg), który od 2006 roku - co sezon odbywa się w Gdyni. Co roku brał w nim udział, ponadto startował w biegach ulicznych i zawodach pływackich w wodach otwartych. Solidne treningi zaczął w 2011 roku. Zadebiutował w Wińcu i zajął 6. miejsce w kategorii OPEN (mimo że jechał rowerem trekkingowym).

W 2012 roku, na tydzień przed pierwszym w sezonie startem w triathlonie, jego przygotowania brutalnie przerwał wypadek. Podczas treningu kolarskiego potrącił go samochód. Miał pęknięte cztery kręgi, obrażenia całego ciała i sezon z głowy.

Okres, w którym nie mógł trenować przyniósł mu wiele korzyści- powiększył wiedzę teoretyczną o treningu i założył blog Sportowe Życie.

Po zakończonej rehabilitacji od początku 2013 roku zaczął stopniowo wracać do sportu. Praca od zera przyniosła efekt. Po pół roku był już mocny jak nigdy przedtem! W czerwcu zajął drugie miejsce w kategorii wiekowej w triathlonie w Suszu (sprint), a we wrześniu odniósł największy dotychczasowy sukces - 7. miejsce OPEN w Przechlewie (1/4 IM). Ale to dopiero początek! Od grudnia rozpoczyna przygotowania do kolejnego sezonu. Cel główny to Herbalife Triathlon Gdynia!

Jak każdy utalentowany triathlonista szuka sponsora

Wygraj zegarek treningowy TIMEX!