Triathlon. Mateusz Rak: Igrzyska, to są moje marzenia, które chowam gdzieś głęboko

Mateusz Rak miniony sezon może uznać za udany. Został mistrzem polski juniorów, wygrał zawody Pucharu Afryki w Mombasie, a w prezencie dostał brązowy medal MP seniorów, po dyskwalifikacji Sylwestra Kustera. Co planuje na rok 2014? - Tak naprawdę nie wiem. Tym zajmuje się trener - mówi zawodnik UKS Tri-Saucony Rumia.
Więcej o triathlonie przeczytasz na blogu Sportowe Życie  »

Jaki był dla Ciebie sezon 2013? Które starty najlepiej zapamiętasz?

Najlepiej zapamiętam MP w Górznie (dystans olimpijski- przyp. red), mimo że forma mi nie dopisała. Jak się okazało mój kolega niestety dostał dyskwalifikację i zostałem umieszczony na podium, mimo braku formy. W młodzieżowcach zdobyłem drugie miejsce, zaraz za Mateuszem Kaźmierczakiem.

Startowałem jeszcze w krajowych zawodach w Ełku i w Ślesinie. Tam byłem zadowolony jeżeli chodzi o rower. Dosyć mocno jeździłem razem z Adamem Głogowskim. W Ełku pływanie, rower i bieg były na dobrym poziomie, natomiast w Ślesinie miałem problemy z pogodą. Słońce przygrzało mi trochę głowę i na biegu nie wytrzymałem. Skończyłem też na drugim miejscu.

W Cremonie (zawody Pucharu Europy- przyp. red.) startowałem przed MP w Suszu. Tam byłem na 25. miejscu, z wody wyszedłem na 8. pozycji, także byłem bardzo zadowolony. Później MP w Suszu (dystans sprinterski- przyp. red.). Niestety urwał mi się hak na rowerze i nie ukończyłem zawodów. Następnie zostałem zabrany na ME młodzieżowców. Tam też miałem mały problem z rowerem- na podjeździe spadł mi łańcuch. Niestety uciekła mi grupa i ukończyłem na jednym z ostatnich miejsc. No i MP w Górznie, tak jak wspomniałem 3. miejsce w seniorach i 2. miejsce w młodzieżowcach.

Startowałem też w MP w aquathlonie i zająłem 2. miejsce w seniorach, zdobyłem tytuł mistrza Polski młodzieżowców. W MP w duathlonie byłem trzeci w seniorach i drugi w młodzieżowcach.

Ostatni start- Puchar Afryki, zwycięstwo w niezbyt licznej obsadzie, ale było dwóch topowych zawodników z Włoch, z którymi jeszcze nie wygrałem.

No właśnie, tak jak wspomniałeś, twój pierwszy medal seniorskich MP w Górznie zdobyłeś w trochę dziwnych okolicznościach, po dyskwalifikacji Sylwestra Kustera. Jak dowiedziałeś się o tym, że jesteś medalistą?

Kontrowersyjna okoliczność, aczkolwiek takie są fakty. Dowiedziałem się w sumie przez przypadek. Stało się jak się stało, cieszę się, że zdobyłem ten medal. Przegrałem bezpośrednią walkę, no ale skoro on był na dopingu to widocznie ja byłem lepszy (śmiech). Cieszę się tym faktem, bo to mój pierwszy medal seniorskich MP i mogę w jakiś sposób pochwalić się tym faktem.

Jakie to jest uczucie dowiedzieć się trzy miesiące po starcie w zawodach, że zdobyłeś jednak swój pierwszy medal seniorskich MP?

Na wyniki badań trzeba poczekać jakiś czas. Ja też miałem tam kontrolę dopingową. Myślę, że nikt nie spodziewał się takiego rezultatu u tego zawodnika. Trochę śmieszna sytuacja, nie płakałbym, gdybym nie zdobył tego brązowego medalu. Byłbym czwarty- to i tak mój najlepszy występ w MP seniorów.

Wystartowałeś w Pucharze Afryki, wygrałeś te zawody. To twoje największe osiągnięcie, biorąc pod uwagę rangę imprezy. Wygrałeś zawody pucharu kontynentalnego. Jak doszło do tego, że pojechałeś na te zawody aż do Kenii?

Zostałem powołany przez przypadek, bo Mateusz Kaźmierczak zrezygnował ze startu- był już w okresie roztrenowania. Dodatkowo, wcześniej zostali powołani dwaj inni zawodnicy. Zostałem zabrany zamiast Mateusza na te zawody. No i wystartowałem. Okazało się, że całkiem dobrze wypadłem. Nie przygotowywałem się specjalnie pod ten start, ale trzy tygodnie wcześniej trenowałem na Malcie razem z Mateuszem. Przygotowywaliśmy się do zawodów PE w Sevilli, ale te zawody odwołano. Tam wykonaliśmy ciężką pracę. Później mały odpoczynek i zupełnie nieświadomy wyjazd. Trzy, cztery dni przed dowiedziałem się, że jadę na pewno. No i pojechałem, formę miałem lepszą niż w sezonie. Wyszło całkiem dobrze. Z wody wyszedłem pierwszy. Na rowerze jechałem bez żadnej "spiny", nie było tempa rwanego, jechaliśmy razem. Na biegu zaatakowałem Włocha Facchinetti po 3-4 kilometrach. Biegłem z GPS-em, kontrolowałem tempo. Dystans się zgadzał, wyszło mi pełne 10 kilometrów. Z biegu jestem bardzo zadowolony, to był mu najszybszy bieg w sezonie (Mateusz przebiegł ten odcinek w czasie 33:18- przyp. Red.).

Nie przez przypadek Polski Związek Triathlonu zorganizował wyjazd na takie zawody. Puchar kontynentalny w Afryce jest punktowany tak samo jak w Europie, a jest dużo słabiej obsadzony- co za tym idzie, jest szansa zdobyć dużo więcej punktów do światowego rankingu. Tym zwycięstwem zdobyłeś 200 punktów i jesteś już w nim sklasyfikowany. Będziesz planował kolejne takie starty? Chcesz zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie i dlatego bierzesz udział w takich imprezach?

O igrzyskach olimpijskich nie chciałbym mówić. To są moje marzenia, które chowam gdzieś w sobie głęboko. Trener planuje przyszły sezon, ja tak naprawdę nie wiem, gdzie będę startował. W najbliższym czasie powinienem się dowiedzieć, gdzie będą pierwsze starty. Oczywiście puchary kontynentalne będą w pierwszej kolejności, bo nie ukrywam, że chciałbym zdobywać punkty do światowego rankingu. Także zawody krajowe, puchary świata- ale to będzie wynikało z dobrych startów w pucharach kontynentalnych, od tego ile zdobędę punktów, żebym dostał się na listę startową. Główny cel to MP, jak zawsze, jak co roku. Jeżeli one dobrze wypadną to ME seniorów. To tyle z moich planów startowych. Jeszcze trzy obozy. Początkowo będę szykował się pod puchary kontynentalne.

Twoje główne cele to zawody w sporcie kwalifikowanym, ale w zeszłym roku pojawiałeś się też na zawodach komercyjnych, takich jak triathlon w Ełku, czy zawody z cyklu Garmina w Ślesinie. Jak to będzie wyglądało w nowym roku? Zobaczymy Ciebie w nich znowu, czy nastawiasz się tylko na sport kwalifikowany?

Będę startował w zawodach komercyjnych i w tych kwalifikowanych. Zawody komercyjne są dla mnie bardzo ważne z tego względu, że odbywają się u nas. Można się ścigać ze swoimi kolegami, przyjaciółmi, można się porównywać kto jest w jakiej formie. Poza tym nasze zawody są na coraz lepszym poziomie i często słyszę, że nawet na lepszym niż zagraniczne. Myślę, że warto brać udział w takich zawodach i przyczyniać się do rozwoju triathlonu w Polsce.

A jak widzisz swoją przyszłość? Czy podoba ci się to co zrobił Marek Jaskółka, który przez wiele lat walczył w sporcie kwalifikowanym, uczestniczył w IO, MŚ, a dopiero teraz- na zwieńczenie swojej kariery przeszedł na dystans Ironman i odnosi tam sukcesy. Chciałbyś pójść też w tym kierunku?

Myślę, że jeżeli osiągnąłbym w przyszłości taki poziom jak on prezentuje, to jak najbardziej. Też ciągnie mnie do zawodów Ironman. Najpierw oczywiście połówki, później pełen dystans. Chciałbym również startować w ultramaratonach, biegach górskich- to takie odległe marzenia.

Marka bardzo szanuję jako polskiego triathlonistę. Prezentował bardzo dobry poziom, teraz sprawdza się na dłuższych dystansach i życzę mu jak najlepiej.

Wróćmy trochę do przeszłości. Kiedy i dlaczego zacząłeś trenować triathlon?

Moja przygoda z triathlonem rozpoczęła się wraz z przyjściem na studia. Wcześniej pływałem około 10 lat. Niestety byłem już tym znudzony, bo duży kilometraż odbił mi się na psychice. Już miałem dosyć basenu. Przyszedłem na studia, zdecydowałem się na triathlon. Dużo osób zachęcało mnie do tego. Trafiłem do trenera Piotra Nettera do Rumi. Trenowałem niecały rok, a w zasadzie wdrażałem się do treningu. Wtedy złapałem kontuzję, zerwałem więzadła krzyżowe. Kolejny rok miałem przerwę. Nie zniechęciło mnie to oczywiście, nawet mnie to zmobilizowało. Po powrocie wziąłem się do pracy. Teraz już mam za sobą drugi rok prawdziwego trenowania. Co prawda biegowo jeszcze jestem żółtodziobem, ale pływacko nadrabiam to co straciłem, a szlifuję rower i bieganie. W bieganiu na pewno muszę się bardzo mocno podciągnąć.

Ciężko było wrócić po tak długiej przerwie do startów na tak wysokim poziomie, co ty prezentujesz?

Mój poziom nie jest jakiś bardzo wysoki. Było to uciążliwe, bo bałem się cały czas o moje kolano. Na szczęście wszystko się dobrze ułożyło, operacja się udała. Po czterech miesiącach od operacji startowałem już w pierwszych zawodach. Po ośmiu miesiącach startowałem już w ME. Dobrze tam wypadłem, byłem na 24. Miejscu, jeśli dobrze pamiętam. Także jak na pierwsze ME i po prawie rocznej przerwie był to bardzo dobry wynik i zmobilizował mnie do przygotowań do kolejnego sezonu.

Ostatni start w tym sezonie miałeś przeszło miesiąc temu w Afryce. Rozpocząłeś już przygotowania do nowego sezonu? W jakim jesteś teraz okresie treningowym?

Jestem w okresie roztrenowania, wszedłem w ten okres w zeszłym tygodniu. Startowałem jeszcze w półmaratonie w Toruniu, ale to już rekreacyjnie. Po zakończeniu tych zawodów postanowiliśmy razem z trenerem, że do 5 stycznia będzie ten okres roztrenowania trwał. Chcę spędzić ten czas z rodziną, z dziewczyną. Wyjeżdżamy razem na tydzień w góry na sylwestra. Mam nadzieję, że odpocznę sobie w tym czasie.

Zobaczymy ciebie w połówce w Gdyni w najbliższym czasie? Może już w nowym roku?

Bardzo chciałbym wystartować. Mam do tego doskonałe warunki, które zapewniają mi sponsorzy: Maciek Skomorowski i Krzysztof Lewandowski. Wspiera mnie również wiele innych osób np. Maciek Michalski, Dariusz Brzeziński oraz Sylwester Borkowski. Otrzymam rower czasowy, więc myślę że będę mógł wystartować. Decyzję podejmie mój trener. Ja bardzo bym chciał. Jeżeli nie będzie to kolidowało z innymi startami- to jak najbardziej.

*Paweł Miziarski

Jest absolwentem dwóch uczelni: AWFiS w Gdańsku (wychowanie fizyczne) i Uniwersytetu Wrocławskiego (dziennikarstwo sportowe). Całą swoją wiedzę o triathlonie i treningu zdobył z własnych doświadczeń (metodą prób i błędów), z literatury i podczas studiów. Triathlonem zafascynował się już w 2006 roku. Nie miał jeszcze wtedy odpowiedniego sprzętu, aby wystartować w zawodach. Postawił na aquathlon (pływanie + bieg), który od 2006 roku- co sezon odbywa się w Gdyni. Co roku brał w nim udział, ponadto startował w biegach ulicznych i zawodach pływackich w wodach otwartych. Solidne treningi zaczął w 2011 roku. Zadebiutował w Wińcu i zajął 6. miejsce w kategorii OPEN (mimo że jechał rowerem trekingowym). W 2012 roku, na tydzień przed pierwszym w sezonie startem w triathlonie, jego przygotowania brutalnie przerwał wypadek. Podczas treningu kolarskiego potrącił go samochód. Miał pęknięte cztery kręgi, obrażenia całego ciała i sezon z głowy. Okres, w którym nie mógł trenować przyniósł mu wiele korzyści- powiększył wiedzę teoretyczną o treningu i założył blog Sportowe Życie Po zakończonej rehabilitacji od początku 2013roku zaczął stopniowo wracać do sportu. Praca od zera przyniosła efekt. Po pół roku był już mocny jak nigdy przedtem! W czerwcu zajął drugie miejsce w kategorii wiekowej w triathlonie w Suszu (sprint), a we wrześniu odniósł największy dotychczasowy sukces- 7. miejsce OPEN w Przechlewie (1/4 IM). Ale to dopiero początek! Od grudnia rozpoczyna przygotowania do kolejnego sezonu. Cel główny to Herbalife Triathlon Gdynia! Jak każdy utalentowany triathlonista szuka sponsora

Agnieszka Jerzyka najlepsza w Europie  »